Zło w najczystszej postaci (Punkt Zero: Łaskawe)

Albert Camus w Dziennikach z podróży napisał, że „Żyć to czynić zło: innym i sobie samemu poprzez innych (…)”. I chociaż chcielibyśmy opisać wszystkie warunki, zarówno społeczne, ekonomiczne, jak i biologiczne, które sprzyjają rozwojowi zła, nie można jednoznacznie dookreślić, kiedy ono powstaje. Dzieje się tak, ponieważ zwykle rozwija się ono niezauważalnie, bez zbędnego szumu, a kiedy je dostrzeżemy – najczęściej jest już za późno.

Punkt Zero: Łaskawe według Jonathana Littella i Wasilija Grossmana w reżyserii Janusza Opryńskiego to próba zmierzenia się z tematem zła, którego nosicielem, w określonych warunkach, może być każdy człowiek. Postacią wiodącą, trzymającą na swych barkach ciężar całej opowieści, jest Maximilian Aue (w tej roli Łukasz Lewandowski) – wykształcony mężczyzna, który wstąpiwszy w szeregi SS, stał się jednym z wielu katów.

Trudny temat Holocaustu i, wszechobecnej w trakcie II Wojny Światowej, śmierci, reżyser potraktował z dystansem. Przyglądając się zarówno zachowaniu bohaterów, jak i noszonym przez nich dobrze skrojonym garniturom (lub garsonce), można odnieść wrażenie, że specjalny oddział nazistów to grupa pracująca w korporacji, której celem jest osiągnięcie najwyższego zysku, jakim w tym przypadku jest całkowita eksterminacja Żydów. W ten sposób „na chłodno” możemy przyjrzeć się mechanizmowi zagłady, z całą jego logiką, systematyką i matematyczną, dehumanizującą precyzją. Jednocześnie główny bohater podejmuje temat odpowiedzialności za zagładę, zwracając uwagę, że w proces ten zaangażowani byli nie tylko żołnierze, ale również lekarze, pielęgniarki czy wreszcie osoby budujące piece krematoryjne i sprzedawcy drutu kolczastego. Wobec powyższego Aue zadaje pytanie o to, kto naprawdę ponosi winę za zbrodnię i kogo można, a nawet należy za nie sądzić – wszystkich czy nikogo? To przewrotne pytanie to nie tyle próba wybielenia się przez bohatera, który chodząc po stosach ciał dobijał osoby przejawiające oznaki życia, ile chęć udowodnienia słuszności stwierdzenia, że „tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono”(W. Szymborska). Nie jesteśmy bowiem w stanie powiedzieć, jak postąpilibyśmy na miejscu tych wszystkich ludzi, którzy byli „jedynie” trybikami w wojennej maszynie. Zarazem nie wydaje się, aby Janusz Opryński sugerował, że nikogo nie należy obarczać odpowiedzialnością za zbrodnię. To prowokacja w stosunku do widza, który ze swojego wygodnego fotela nie może z powiedzieć: „nigdy nikogo nie zabiję”.

Warto również zwrócić uwagę na scenografię. Szary kubik z jednej strony przypomina bunkier lub komorę gazową, a z drugiej przywodzi na myśl antyczną skene. Temat Holocaustu splata się tu bowiem z osobistym przeżyciem głównego bohatera, który jest biseksualistą związanym kazirodczą relacją ze swoją siostrą Une. Jako wielbiciel antycznych tekstów, Aue cytuje literaturę klasyczną, swobodnie wplatając w swoje wypowiedzi fragmenty tekstów filozoficznych czy tragedii. W szczególności dotyczy to jego dialogów z siostrą, w trakcie których oboje posługują się wypowiedziami Elektry i Orestesa – słowa antycznego rodzeństwa stają się ich słowami. Obsesja Maximiliana Aue na punkcie siostry ale również matki (zrównanej z Klitajmestrą), łączy się z nazistowskimi zbrodniami, pokazując złożoność psychiki głównego bohatera, którego nie można traktować szablonowo.

Spektakl Opryńskiego z całą pewnością nie jest „łatwy” w odbiorze. Bezwzględność zbrodni względem narodu żydowskiego połączona z pełnymi okropieństw scenami i opowieściami związanymi z prywatnym życiem Aue, powodują, że oglądająca przedstawianie publiczność czuje się na swoim miejscu co najmniej niewygodnie. Jest to niezwykle opresyjna, względem widza, opowieść, w której ciało z jednej strony traktowane jest jako masa mięśni i kości (nagość żydowskich ofiar), a z drugiej – niezwykle prowokacyjne narzędzie w erotycznej rozgrywce pomiędzy bratem i siostrą.

Magdalena Czerny-Kehl, Teatralia Śląsk Internetowy Magazyn Teatralny „Teatralia”, numer 184/2016

Teatr Provisorium w Lublinie

Punkt Zero: Łaskawe

Scenariusz powstał na podstawie fragmentów powieści Jonathana Littell’a Łaskawe oraz cytatów z powieści Wasilija Grossmana Życie i los i Wszystko płynie

scenariusz i reżyseria: Janusz Opryński
asystent reżysera: Łukasz Lewandowski

muzyka: Rafał Rozmus

scenografia: Jerzy Rudzki

kostiumy: Monika Nyckowska

wizualizacje: Aleksander Janas

światło: Jan Piotr Szamryk

dźwięk: Jarosław Rudnicki

obsada: Eliza Borowska, Agata Góral, Jacek Brzeziński, Sławomir Grzymkowski, Artur Krajewski, Łukasz Lewandowski

premiera: 5 lutego 2016 

Spektakl prezentowany w konkursie głównym XVIII Ogólnopolskiego Festiwalu Sztuki Reżyserskiej Interpretacje

Zdjęcie: mat. przekazane przez organizatorów Festiwalu, fot. Maciej Rukasz

Magdalena Czerny-Kehlabsolwentka kulturoznawstwa o specjalizacji teatrologicznej Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. W ramach studiów podyplomowych na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach ukończyła kierunek menedżer kultury. ZTeatraliamiwspółpracuje od początku istnienia magazynu.