Za czym płacze Ewelina? (Ewelina płacze)

Za czym płacze Ewelina? (Ewelina płacze)

W ramach projektu Teren TR powstał spektakl w pewnym sensie autotematyczny. Anna Karasińska kieruje uwagę na teatr i jego aktorów, zagląda od zewnątrz i  za kulisy „modnego” TR Warszawa.

Pomysł na spektakl jest prosty: aktorzy TR-u grają samych siebie, ale pokazywanych z perspektywy uczestników projektu eksperymentalnego, w których się wcielają. Postaci w sztuce nie są profesjonalistami, to osoby nieznane, pochodzące często z mniejszych, oddalonych od Warszawy ośrodków. Bohaterowie przedstawienia w reżyserii Anny Karasińskiej mają wejść w rolę aktorów TR-u. W sztuce występują: Ewelina Pankowska, Maria Maj, Rafał Maćkowiak i Adam Woronowicz. Z przedstawionego schematu wyłamuje się rola Eweliny Pankowskiej. Ona nie odtwarza swojego wizerunku, a grając młodą dziewczynę, w ramach przeprowadzanego eksperymentu próbuje stać się Magdaleną Cielecką. Proces nakładania się fikcyjnych ról wytwarza dystans – dzięki niemu aktorzy z perspektywy postaci niejako badają swój medialny wizerunek. Oglądają siebie przez pryzmat mniej lub bardziej zapamiętanych przez publiczność kreacji, udzielonych wywiadów czy doniesień medialnych. Okazuje się szybko, że ich rozpoznawalność ogranicza się tylko do kilku przypadkowych migawek ze spektakli czy filmów z ich udziałem. Zupełnie tak, jak w przypadku Adama Woronowicza –  kojarzonego przeważnie z rolą księdza Jerzego Popiełuszki w filmie Popiełuszko. Wolność jest w nas. Uczestnicy warsztatów bez głębszego rozpoznania próbują wejść „w buty” wyznaczonego aktora, w zasadzie nic o nim nie wiedząc, co z góry skazane jest na niepowodzenie i śmieszność. Ich intuicja i przypuszczenia bywają dalekie od rzeczywistości, brzmią jak cytaty wyjęte z kontekstu, zaczerpnięte wprost z kolorowych pism i internetowych portali traktujących o celebrytach. Ciągła gra na medialnych kliszach i wycinkach z działalności artystycznej nadaje wypowiedziom żartobliwy, na poły ironiczny charakter. Okrągłe słowa wyzute z treści stają się karykaturą tego, co miały nazywać. Wypowiedzi uczestników ukazują bezkształtną magmę informacyjną, w której jest również zanurzony świat teatru.

Reżyserka ograniczyła scenografię, ruch i kostiumy do minimum, tak by spektakl przypominał niskobudżetowy projekt eksperymentalny. Cała ekspresja zbudowana jest w oparciu o słowo pełne goryczy i ironii, wyjęte z medialnego dyskursu oraz wypowiadane przez ustawionych w równym rzędzie aktorów. Postaci w sztuce odtwarzają sytuację powarsztatowej prezentacji eksperymentalnych poszukiwań, przy tym nawzajem się poprawiają, każą stawać na naklejonych na scenie krzyżykach i przekazują sobie mikrofon w taki sposób, aby długi kabel się nie poplątał. Wszystkie te działania wyglądają kuriozalnie, prześmiewczo, łącznie z krótkim fragmentem improwizacji tanecznej i partnerowania, którą oglądamy na samym początku sztuki. Ten ruch nie łączy się w żaden sposób z dalszą częścią przedstawienia, jest jak okruch po odbytych warsztatach, coś co trzeba pokazać, aby dopełnić zapisów we wnioskach grantowych, aby zająć na chwilę publiczność. Wszystko, co przedstawiono jest karykaturą działań artystycznych. Przykładem niech będzie scena, w której Rafał Maćkowiak uczy Ewelinę Pankowską jak przekonująco odegrać rozpacz. Aktor, klęcząc, najpierw doprowadza się do płaczu, a następnie wykonuje ekspresyjne skłony, udaje konwulsje, łapiąc się przy tym za klatkę piersiową.

Scenografii pozornie nie ma. Oglądamy zwykle niedostępne wnętrze sceny bez efektownego światła, aranżacji pomieszczeń, dekoracji oraz całej plastycznej oprawy. Spojrzenie odbiorcy wędruje w głąb, w poszukiwaniu przejść, filarów, maszynerii. Wzrok napotyka rury, instalacje elektryczne, reflektory. Widzowie mają przed sobą pomieszczenie obleczone czernią, które bez dekoracji wygląda na podniszczone. I choć można by stwierdzić, że oczy widzów nie są niczym wabione, to przestrzeń „nagiej” sceny intryguje i przyciąga spojrzenie. Na początku spektaklu aktorzy siedzą lub leżą odwróceni tyłem do widowni. Ubrani są w dresy i miękkie sportowe obuwie, tak jakby przyszli na warsztaty ruchowe. Nic w ich wyglądzie nie jest wystylizowane. Strój, fryzura, otoczenie zostały wyjęte z codzienności teatralnej próby. Ten pozorny brak scenografii i kostiumów wynika z tematu przedstawienia. To, o czym opowiada Anna Karasińska zamknięte jest właśnie w teatralnych murach bez scenografii, dekoracji i makijażu. Zaglądamy niejako za kulisy pracy teatralnej, na próbę lub warsztaty. Spektakl podejmuje temat kondycji zawodu aktora, recepcji teatru oraz sfery poszukiwań artystycznych nazywanej często na potrzeby wniosków „projektami eksperymentalnymi”. Bohaterowie sztuki dają nam wprost do zrozumienia, że przedsięwzięcie, w którym biorą udział, nie musi być udane – wartością samą w sobie jest bowiem poszukiwanie i eksperymentowanie. Te założenia brzmią w ich ustach karykaturalnie, a przymiotnik „eksperymentalny” nabiera pejoratywnych znaczeń, w tym wypadku takich jak: nieudany, bezowocny, wydumany, bez planu.

Reżyserka ukazuje wewnętrzne sprzeczności zawodu, z jednej strony bazującego na sympatii publiczności i rozpoznawalności, a z drugiej podatnego na medialny przekaz, który, chcąc nie chcąc, kształtuje wizerunek aktora, wpływa na jego samopoczucie i postrzegane własnej osoby. Artyści zamknięci w narracjach nienależących do nich samych z trudem przebijają się z własnym przekazem do publiczności. Komunikacja między aktorem a widzem wydaje się utrudniona albo w ogóle niemożliwa. Ludzie teatru tkwią w kleszczach własnej popularności, charakterystycznych ról, które potrafią przylgnąć do nich jak etykietki. Paradoksalnie to właśnie rozpoznawalności i błysku reflektorów zazdroszczą uczestnicy projektu wcielający się w aktorów TR-u Zaraz jednak podkreślają, że w zasadzie nie chcą zajmować ich miejsca na stałe – „aktorzy przecież biorą narkotyki i rozbierają się przed obcymi ludźmi na scenie” – słyszymy.

Za czym więc płacze Ewelina, tytułowa bohaterka sztuki Anny Karasińskiej? Po trosze za tym, że nie może w pełni stać się Magdaleną Cielecką. Maria Maj grająca Janka w gruncie rzeczy jest tą Marią Maj, wokół której krąży jej bohater.  Pomysł nakładania na postać kilku ról w obrębie spektaklu jest nie tylko zabiegiem, który wpływa na komediową tonację sztuki. Aktorzy konfrontują się za jego pomocą z odmiennymi aspektami własnej osoby m.in.: siebie jako aktora, siebie jako prywatnej osoby postrzeganej przez widzów, siebie jako wizerunku wytworzonego przez media. Dzięki spiętrzeniu ról, często w ramach jednej wypowiedzi, reżyserka odsłania mechanizmy działające w teatrze, show biznesie i działalności artystycznej. Ukazuje zawód aktora wraz z jego wewnętrznymi napięciami, swoistym tragizmem i podatnością na medialne manipulacje oraz zmieniające się mody. Widowni na tym przedstawieniu jest do śmiechu, aktorom raczej nie.

 

Anna Galewska, Teatralia Warszawa
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 150/2015

 

TR Warszawa

Ewelina płacze

tekst i reżyseria: Anna Karasińska

współpraca dramaturgiczna: Magdalena Rydzewska

choreografia: Marta Ziółek

asystentka reżyserki: Ewelina Pankowska

obsada: Rafał Maćkowiak, Maria Maj, Ewelina Pankowska, Adam Woronowicz

premiera: czerwiec 2015

fot. Marta Ankiersztejn

 

Anna Galewska. Rocznik 1990. Absolwentka dokumentalistyki i studentka wiedzy o kulturze na Uniwersytecie Warszawskim. Interesuje się teatrem, reportażem, filmem, tańcem współczesnym i designem. Jest założycielką i członkinią Stowarzyszenia Przetwornik działającego w sferze kultury i edukacji.