Wytańcz sobie utopię

Wytańcz sobie utopię

Grupa Ligna podjęła ambitną próbę ożywienia XX-wiecznych koncepcji teatralno-społecznych, bezpośrednio angażując widzów w poszukiwania tytułowego utopijnego człowieka. Projekt jest na tyle odważny, że wychodzi poza granice tradycyjnie pojmowanego teatru, w sposób maksymalistyczny aktywizując widza i zmuszając go do włączenia się w praktyczne testowanie teorii.

Forma spektaklu balansującego na granicy teatralności jest jego najciekawszym elementem. To ona decyduje o tym, że koncepcje Bertolta Brechta, Rudolfa von Labana, Wsiewołoda Meyerholda i Charliego Chaplina nie pozostają jedynie pustym słowem, czytanym czy wygłaszanym ze sceny. The New Man podążając za brechtowską wizją radia  jako medium, które „nie powinno tylko nadawać, ale też odbierać”. Zaopatruje widzów w przenośne odbiorniki, z których wydobywają się polecenia i fragmenty miniwykładów przybliżających postaci twórców, których poglądy testujemy na własnej skórze. Widzowie stają się poniekąd aktorami, a całość przedstawienia sytuuje się gdzieś na granicy tradycyjnie pojmowanych ram teatru.

Szybko okazuje się również, że widzowie-uczestnicy podzieleni są na cztery grupy, z których każda otrzymuje te same instrukcje, ale w różnych momentach. Grupy przez większość czasu pozostają obojętne, jedynie przyglądają się sobie nawzajem. Zdarza się jednak, że zmuszani jesteśmy do nawiązania pewnego rodzaju interakcji z innymi uczestnikami. Kontakt jest oczywiście ograniczony do pozawerbalnych środków przekazu (wszyscy mają na uszach słuchawki). Możemy dzięki temu (choć półświadomie, nie wiedząc, czego słuchają inni) obserwować performatywny pojedynek między dwiema teoriami, a za chwilę także w nim uczestniczyć – i to po obu stronach barykady. Tego rodzaju akcje budują napięcie dramatyczne, tym silniejsze, że odczuwamy je bezpośrednio. Wymieszanie grup skutkuje także brakiem monotonii i zachowaniem podstawowych cech teatru. Zawsze są bowiem oglądani i oglądający, mimo że role te są niezwykle płynne. W innym wypadku trudno byłoby w ogóle mówić o przedstawieniu sensu stricte, a raczej o serii ćwiczeń parateatralnych.

Wskazówki przekazywane radiowo koncentrują się na prostych gestach, które jednak wyłamują się poza ramy życia codziennego. Bezcielesny głos zachęca nas do odkrywania granic własnej przestrzeni ruchowej, wykonywania prostych ćwiczeń związanych z metodą biomechaniczną czy też odkrycia w sobie jednego z kilku typów tancerzy. Cała „akcja” koncentruje się na czynnościach wykonywanych przez widzów, nie wymaga więc żadnej konkretnej scenografii. To my, widzowie, tworzymy cały spektakl. Ciekawa mogłaby być obserwacja sytuacji, w której widzowie zbuntowaliby się przeciwko radiowym poleceniom – co mogłoby wyniknąć z przeciwstawienia się ruchu i gestu słowom narzuconym uczestnikom? Oglądanie wytworzonej przez widzów choreografii, która jak w kalejdoskopie zmieniała rozproszone zbiorowisko ludzi w koncentryczne figury lub opozycyjne grupy, również było bardzo interesujące – zwłaszcza (jeśli nie wyłącznie) dlatego, że byliśmy ich częścią.

Podążanie wyznaczoną nam ścieżką miało tę zaletę, że objawiło w pełni zamysł reżyserski. Ten udał się na tyle, że w ostatniej „scenie” wszyscy uczestnicy tańczyli w migoczącym, dyskotekowym świetle bez zahamowań wobec obcych sobie osób, zmieniając salę w klubowy parkiet. Doświadczenie naprawdę wyzwalające. W programie zapowiedziano, że „pod koniec przedstawienia uczestniczą oni [widzowie] w ożywianiu Nowego Człowieka”. Czy to właśnie jest utopia współczesności?

Aleksandra Spilkowska, Teatralia Kraków

37. Krakowskie Reminiscencje Teatralne, 5-11 października 2012 

The New Man. Four Exercises in Utopian Movements

reżyseria: Ligna

premiera: 2008 rok