Wolność też musi mieć swojego Pana (Zbójcy)

Wolność też musi mieć swojego Pana (Zbójcy)

„Wolność też musi mieć swojego Pana” – mówi jeden ze zbójców w dramacie Friedricha Schillera, który możemy oglądać na scenie Teatru Narodowego w Warszawie. Michał Zadara reżyseruje XIX-wieczną sztukę w nowoczesnej oprawie i z charakterystycznym dla siebie rozmachem scenograficznym. Kontekst romantycznego buntu przeciw systemowi zostaje przeniesiony w realia XXI wieku.

To klasyczna konfrontacja dobra ze złem, w której mieszają się biblijne i mitologiczne wątki. Znajdujemy w niej historię Kaina i Abla, przypowieść o synu marnotrawnym czy, na przykład, elementy zaczerpnięte z tekstów Plutarcha. Akcja dramatu toczy się wokół intrygi, którą wymyśla jeden z synów bogatego hrabiego, aby przejąć cały rodzinny majątek i odsunąć od ojcowskiej miłości swojego brata Karola.

Franciszek, czarny charakter, w sztuce Schillera pragnie zdegradować brata, zabierając mu nazwisko, miłość rodzicielską, ukochaną kobietę i majątek. Jego chciwość i chęć panowania napędzają akcję dramatu oraz stanowią tło dla opowieści o szlachetnych rozbójnikach, którzy przeciwstawiają się panującemu ładowi społecznemu. Systemowi, który wywyższa małych ludzi, a tłamsi jednostki wybitne, uczciwe oraz słabsze.

Reżyser, Michał Zadara, rozkłada bunt na czynniki pierwsze. Ukazuje środowisko, z którego wywodzą się zbójcy. Zwraca uwagę na układ społeczny, który popycha ich do zbrodni i kontestowania panujących praw. W spektaklu z postacią buntownika kojarzone są pozytywne cechy charakteru. Dzięki czemu w oczach widza staje się ona atrakcyjną alternatywą dla powszechnie uznawanych wartości.

Z drugiej strony autor sztuki podkreśla ambiwalencję tego buntu. Zbójcy łamią czasem honorowy kodeks, występując przeciw słabszym. Z ich postawy nie wyłania się nowy porządek. Propagowane przez „bandę z czeskich lasów” działania nie niosą żadnego szlachetnego pomysłu na nowe urządzenie świata, jedynie niszczą to, co stare i moralnie zdegradowane. W tym sensie jest to sztuka konserwatywna, która w ostatecznej wymowie potępia bunt jako niszczycielską siłę bez potencjału zmiany. Bunt jawi się jako legitymizacja systemu, ponieważ jego skutki sieją jeszcze większe spustoszenie niż podgniłe normy społeczne, przeciw którym kierowane są uwagi. Słowami Rollera: „Wolność też musi mieć swojego Pana”, Friedrich Schiller demaskuje ideę wolności, która zawsze podlega pewnym ograniczeniom i rządzi się swoimi prawami. Ten stan również wymaga struktury, na tle której może być doświadczany.

Klasyczny tekst oprawiono odniesieniami do współczesności i nowoczesną formą inscenizacji. Michał Zadara i Robert Rumas (scenograf) wykorzystali możliwości, jakie daje nowoczesna maszyneria teatralna. Spektakularna scenografia przeobraża się na oczach widza, co nie tylko wzmaga efekt wizualny, lecz także zapowiada dalszy ciąg wydarzeń lub tworzy znaczące konteksty dla rozgrywanych na jej tle scen.

W trzecim akcie Franciszek zostaje wyniesiony w górę na wielką estradę oświetloną jasnymi reflektorami, by z wysokości dyrygować własną intrygą jako zwycięzca i bożyszcze tłumów. Naśladuje ruchy sceniczne gwiazd rocka i jawi się niczym bóg, który rozgrywa własną partię szachów. Na tle tej samej scenografii obserwujemy jego powolny upadek – zapowiadają go gasnące światła i opadająca w dół platforma-scena, na której stoi.

Innym wartym uwagi zabiegiem inscenizacyjnym jest użycie kamery i projektora, co prawda powszechne we współczesnym teatrze, w tym spektaklu wykorzystane natomiast w ciekawy i uzasadniony sposób. Aktorzy, zamknięci w samochodzie stojącym na scenie, nagrywają to, co dzieje się w środku. Dzięki temu uzyskano (niemal filmowy) efekt pewnego chaosu, napięcia i iluzorycznego pędu, a nawet swoistego komizmu. Bez rzutnika i obrazu widzowie nie mieliby wglądu w akcję, mogliby obserwować jedynie szamoczących się mężczyzn, zamkniętych wewnątrz samochodu. Efektowne rozwiązania scenograficzne uatrakcyjniają przekaz, a jednocześnie są kolejną warstwą, za pomocą której reżyser charakteryzuje poszczególne postaci i wprowadza nas w wyrazisty klimat kreowanego przez siebie świata.

Michała Zadara wplata w przedstawienie problemy współczesnego świata, hegemonii korporacji, trudności w zdobyciu mieszkania i ogromnej nierówności społecznej generującej konflikty. Do tego dochodzi wykluczenie społeczne, poczucie niesprawiedliwości i rozpad więzi międzyludzkich. Lasy czeskie to nazwa jednego z osiedli marzeń, gdzie miały powstać nowoczesne bloki z niedostępnymi dla większości mieszkaniami opakowanymi w ideę własnego, luksusowego kąta. Okazuje się, że ta niedokończona inwestycja, złamane marzenie, niszczejące budynki, staje się świetną siedzibą dla bandy tytułowych Zbójców. Poczucie obcości, potrzeba wspólnego działania i solidarności oraz chęć powrotu do natury konsolidują „zbójców z lasów czeskich”. W ich motywacji zakorzenione jest poczucie odrzucenia i niesprawiedliwości. To podłoże, z którego wyrasta bunt.

Aktorzy porozumiewają się dźwięczną, rytmiczną frazą XIX-wiecznego dramatu, która dla współczesnego widza może pobrzmiewać fałszywie. Archaiczny język kontrastuje z nowoczesną inscenizacją, muzyką rockową i innymi wizualnymi zabiegami uwspółcześniającymi schillerowski dramat. Melodyjność tekstu zwraca uwagę na umowność sztuki teatralnej i wytwarza dystans między aktorem a postacią, i co za tym idzie, między postacią a widzem.

Michała Zadara wprowadza w ruch teatralną opowieść, która toczy się bez względu na przerwę między aktami. Niektórzy widzowie zostają w fotelach, by nie uronić ani chwili z przedstawienia, inni wychodzą z sali do bufetu i pozostają tam do momentu, aż zadźwięczy trzeci dzwonek. Przedstawienie płynie, nawet jeśli go nie oglądamy; skoro trwa w przerwie, możemy przypuszczać, że dzieje się również po opadnięciu kurtyny. Zbójcy w Teatrze Narodowym to sztuka, na którą warto zwrócić uwagę – nawet jeśli czasem traci tempo lub odgradza się melodyjną frazą, to ciągle ma coś ważnego do przekazania.

Anna Galewska, Teatralia Warszawa
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 102/2014

Teatr Narodowy w Warszawie
Zbójcy
reżyseria: Michał Zadara
scenografia: Robert Rumas
kostiumy: Julia Kornacka
reżyseria światła, projekcje wideo: Artur Sienicki
muzyka: Jacek Szymkiewicz
projekt inżynierski: Mirosław Łysik
obsada: Mariusz Bonaszewski, Paweł Paprocki, Przemysław Stippa, Wiktoria Gorodeckaja, Robert Jarociński, Oskar Hamerski, Mateusz Rusin, Bartłomiej Bobrowski, Ksawery Szlenkier (gościnnie), Paweł Tołwiński, Przemysław Wyszyński (gościnnie), Arkadiusz Janiczek, Waldemar Kownacki, Tomasz Sapryk, Marzena Gorska (gościnnie)
premiera: 8 maja 2014
fot. mat. teatru