Witajcie w piekle! (Kaprysy obrazu)

Witajcie w piekle! (Kaprysy obrazu)

Świat, w którym łatwiej porozumieć się we śnie niż na jawie, może okazać się bardziej przerażający od piekła. Mierzą się z nim bohaterowie dramatu Emonda, którzy nie pragną niczego innego, jak tylko bycia zauważonym i wysłuchanym.

Pochodzący z Brukseli 72-letni Paul Emond to autor kilkudziesięciu sztuk teatralnych. Nie jest twórcą popularnym w Polsce, a jego dramat Kaprysy obrazu nie miał jeszcze teatralnej premiery w naszym kraju. Dzięki wydawnictwu DramEdition doczekał się tłumaczenia i wydania, tym samym dając nam możliwość bliższego poznania jego twórczości.

Helena, dyspozytorka firmy taksówkarskiej, przez pomyłkę trafia do snu swojego męża, który w rzeczywistości niespecjalnie zwraca na nią uwagę. Tam spotyka Małgorzatę, kobietę marzeń Ferdynanda, oraz swojego poprzedniego narzeczonego Ryszarda, za którym, jak się okazuje, bardzo tęskni. Jest tam również artysta, malarz Faustyn, który po wykonaniu portretu wtrąca do piekła, a przynajmniej tym się odgraża. Prosto ze snu głównego bohatera przenosimy się do salonu fryzjerskiego, gdzie wszystkie postacie będą miały okazję poznać się w prawdziwym życiu. Raul, cierpiący na chroniczną bezsenność fryzjer, narzeka na swojego brata, którym musi zajmować się od śmierci rodziców, a który od 25 lat nie odezwał się do nikogo ani słowem. Pojawia się Ferdynand i opowiada mu swój ostatni sen o piekle. Do rozmowy włącza się Ryszard narzekający na wszechobecną przemoc i agresję. Wspomina wyczytaną w gazecie historię o kobiecie pokrojonej na kawałki, której szczątki znaleziono w Brukseli, a głowę w Paryżu. Martwi się, bo od dziewięciu dni nie widział swojej żony. Zaginioną okazuje się Małgorzata, która od lat czeka, aż mąż wreszcie ją zauważy. Ferdynand rozpoznaje w niej kobietę ze swoich snów, ale ona go nie pamięta i ostentacyjnie gardzi okazywanym zainteresowaniem. Sama jednak przeżywa fascynację niemym bratem fryzjera, gdyż rozpoznaje w nim artystę malarza, z którym spędziła weekend w Wenecji. Pojawia się też Helena i sytuacja staje się coraz bardziej poplątana i coraz bardziej zbliżona do brazylijskiej telenoweli.

Tym, co łączy wszystkich bohaterów, jest poczucie bycia niezauważanym, niezrozumianym i przede wszystkim nieszczęśliwym. „Proszę nie sądzić, że tutaj jesteśmy bardziej nieszczęśliwi niż na ziemi” – powie pracownik piekła. Relacje miedzy nimi wydają się skomplikowane, ale tak naprawdę nie wykraczają poza schematy znane nam z telewizyjnych seriali. Ferdynand podkreślać będzie znaczenie godności, którą trzeba zachować bez względu na to, czy jest się na ziemi, czy w piekle. O nią właśnie starają się walczyć wszystkie postacie. Dlatego przeszkadzają im płytkie relacje międzyludzkie, w które są uwikłane.

Kaprysy obrazu podkreślają znaczenie snów, bo to w nich musimy mierzyć się z naszymi zniekształconymi odbiciami. Ostatecznie, niezależnie od tego, czy śpimy, wszystko odbywa się w naszej głowie. Tym bardziej nie należy lekceważyć tego, co wydawać by się mogło zwykłym urojeniem. A świat, w którym bohaterowie podejrzewają, że nawet w piekle mogliby być szczęśliwsi, to smutne, ale prawdziwe odbicie naszej rzeczywistości. Niestety wcale nie tak bardzo zniekształcone.

Agata Wlazło, Teatralia Łódź

Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 177/2016

Paul Emond

Kaprysy obrazu

tłumaczenie: Jan Nowak

DramEdition, Poznań 2013

Agata Wlazło (ur. 1987) – absolwentka filologii polskiej i produkcji teatralnej. Z „Teatraliami” związana od 2010 roku. Niepoprawna miłośniczka dramatu współczesnego. Szczególne interesują ją przedstawiciele nurtu in-yer-face oraz teatr absurdu.