Wirtualny stan wojenny (Zagubiony chłopiec)

Wirtualny stan wojenny (Zagubiony chłopiec)

Współpracujący ze sobą od lat Paweł Passini (reżyser i muzyk) oraz Artur Pałyga (dramatopisarz i dramaturg) tym razem poruszają temat od lat alarmujący i w pewnym sensie już uniwersalny – uzależnienia od gier komputerowych wśród dzieci. Spektakl lalkowy przeznaczony jest dla młodych widzów, co być może nieco pochopnie skłoniło twórców do posłużenia się w tekście oczywistymi alegoriami (np. pajęcza sieć, która zjada czas) oraz do przedstawienia młodzieżowej rozrywki wyłącznie w negatywnym świetle. Momentami odnieść można było wrażenie, że za sprawą agresywnej gry świateł i wprowadzających chaos głośnych krzyków na scenie, to implikowanie lęku jest głównym narzędziem edukacji najmłodszego odbiorcy. W tym przypadku – prewencji przed zgubnym wpływem uzależnienia od gier komputerowych. Wielka szkoda, że nie pozostawiono widzom większej przestrzeni do wykorzystania własnej wyobraźni, ale przytłoczono ich przeróżnymi środkami wyrazu artystycznego. Niemniej twórcom udało się oddać pełen napięcia nastrój i dynamikę świata wirtualnego, w którym level po levelu bohater przeżywa kolejne mrożące krew w żyłach przygody. Pytanie tylko, czy to rzeczywiście najlepszy sposób na pobudzenie widza do krytycznego myślenia?

Zagubiony chłopiec oparty jest na klasycznej formule powieści drogi, która ma służyć uporządkowaniu w młodym bohaterze hierarchii wartości, co nie odbywa się bez drażniącego momentami patosu i rozbuchanej emocjonalności. Tytułowy Chłopiec pragnie odnaleźć swojego brata, porwanego przez potężnego Władcę Czaszek, który dowodzi armią klonów. Czarnowłosy, blady malec z podkrążonymi oczami wkracza do świata gry, lecz nie wie, że panuje w nim wojna, a uratowanie Michała nie będzie prostym zadaniem. Co więcej, może się nie udać. Kto raz wszedł w szeregi zero-jedynek, na tego czeka jedynie kod błędu, zawieszenie lub rozpad wirtualnej rzeczywistości. Mimo to Chłopiec chce zmierzyć się z potęgą Władcy Czaszek. Nim dotrze przed jego oblicze, spotka kolejne postacie – dwóch nieustraszonych Ninjów, jadowitą Pajęczycę wraz z Siecią, Bezcielesnego, Ryby, Księżniczkę Wojowniczkę, Rybaka. Zaś oni wszyscy, w zamian za pomoc udzieloną Chłopcu, żądają od niego ofiary z imienia, dobrych snów, pamięci, czasu, pragnień i serca. Pełen szczerych chęci bohater oddaje towarzyszom kolejne elementy swojej tożsamości. Odarty ze wszystkiego, co było dla niego cenne, staje się łatwym celem Władcy Czaszek, który uosabia najgłębszy lęk człowieka przed samotnością. Jak można się domyślić, z kryzysu wyrywają chłopca jego wirtualni przyjaciele, którzy sami ulegają przemianom. Odkrywają, że snami i sercem można się dzielić bez zabierania ich oraz że bez strachu nie ma odwagi.

Na szczególną uwagę zasługują w spektaklu: scenografia, lalki, kostiumy czy gra świateł, słowem – cała warstwa wizualna. Prosto zaaranżowana przestrzeń składa się z przeźroczystej tuby, ustawionej na środku sceny i kilku kubików umiejscowionych na szynach, które można przesuwać w obrębie kwadratu. Skryty w mroku świat dopełniają jaskrawe światła, dym oraz abstrakcyjne wizualizacje, rzucane na wszystkie elementy scenografii. Główny bohater występuje w podwójnej postaci – jako półmetrowa jawajka oraz identycznie ucharakteryzowana i ubrana aktorka, Anna Wieczorek. Ten zabieg świetnie wybrzmiewa w momentach, w których pada pytanie o jego przynależność do świata czy etyczność poświęceń . Co więcej, wprowadza element zamętu, gdy ze strony Ninjy pada podejrzenie, że Chłopiec w rzeczywistości jest klonem, wydmuszką, ofiarą uzależnienia od gier. Cóż, nie da się ukryć, że lalka, jako środek teatralny, jest właśnie tym: bezwolnym przedmiotem o wyglądzie człowieka, o podmiotowości sztucznie wytwarzanej przez animującego ją lalkarza. Z drugiej strony jednak –dlaczego pozornie upodmiotowiony aktor skrywa się za lalką, oddając jej swój głos i umiejętności? To temat na osobną dyskusję!

Odziani w czarne uniformy, wojownicy Ninja są również „dublerami” swoich marionetkowych bohaterów. Z nie do końca zrozumiałego powodu w swojej pierwszej scenie mówią po polsku z japońskim zaśpiewem, ale (na szczęście) nie kontynuują tego w kolejnych. Najciekawszym zabiegiem lalkarskim okazuje się o wiele skromniejsza praktyka: doczepienie do stóp żony Rybaka (Elżbiety Żłobickiej) nici i podanie jej w dłonie krzyżaka tak, że bohaterka musi iść zgarbiona, by rękami kontrolować ruch swoich nóg. Wydaje się, że jako jedyna w pełni panuje nad swoim życiem, jednak zniekształcona postawa odbiera jej możliwość patrzenia dalej, niż krok do przodu. Z powodu braku serca jest najbardziej wyrachowanym i zarazem zniewolonym graczem. Dlatego też chętnie przyjmuje je w prezencie od Chłopca. Arachnofobów albo po prostu osoby nieprzepadające za insektami na pewno wciśnie w fotel sugestywny kostium Pajęczycy (Aleksandry Mikołajczyk), wyposażony w trzy pary ogromnych odnóży. Jeszcze większy niepokój wzbudzi jej towarzyszka, Sieć – splątany w elastyczną poszewkę aktor energicznie zgina się i rozciąga, a na powierzchni materiału wyświetlają się pajęcze nici. Zachwycający okazuje się oszczędny w środkach pomysł na kreację przemienionego w śnieg Bezcielesnego. W kompletnej ciemności, za pomocą kilku punktowych świateł latarek, aktorzy zaprezentowali taniec płatków śniegu, w które przemienił się bohater.

Najbardziej charakterystyczny dla teatru Pawła Passiniego element, czyli muzyka, spina w całość widowisko. Motywy z pogranicza kultur japońskiej i żydowskiej, mantry i kilka piosenek z symbolicznym tekstem wykonane zostały właściwie bezbłędnie i doskonale podkreślały epicki rytm przedstawienia. Problem pojawił się jednak, kiedy ilustracja muzyczna nakładała się na tekst, który niósł ze sobą informacje istotne dla przebiegu akcji. Nie wszystkie wypowiedzi postaci przebijały się przez kakofonię głosów, dźwięków i basów. Oparte na rytmie bicia serca aranżacje wykonywał na żywo Daniel Gąsiorowski.

Zagubiony chłopiec jest bez wątpienia ciekawą propozycją dla widzów dziecięcej sceny lalkowej, wyreżyserowaną precyzyjnie, z dużą starannością włożoną w budowanie nastroju i projektowanie wrażeniowości odbioru. Zbijać z tropu mogą jednak z jednej strony uproszczenia metafor i przemocowe przedstawienie relacji bohatera z resztą świata (Chłopiec nieustannie jest wystraszony; Anna Wieczorek gra na szybkich oddechach i podniesionym głosie), z drugiej zawieszone w próżni, a przez to niekomunikatywne zakończenia większości wątków. Warto jednak wybrać się na spektakl i samemu wejść w świat zagubionych – tam każdy odnajdzie coś dla siebie.

Agata M. Skrzypek, Teatralia Kraków

11. Międzynarodowy Festiwal Teatralny Boska Komedia
Opolski Teatr Lalki i Aktora

Artur Pałyga
Zagubiony chłopiec

reżyseria: Paweł Passini

scenografia: Agnieszka Aleksiejczuk

muzyka: Paweł Passini / Daniel Moński

projekcje: Maria Porzyc

obsada: Karolina Gorzkowska, Barbara Lach, Aleksandra Mikołajczyk, Beata Passini (gościnnie), Anna Wieczorek, Elżbieta Żłobicka, Zygmunt Babiak, Łukasz Bugowski, Jakub Kowalczyk
prapremiera: 17.02.2018
foto. Grzegorz Gajos