Wczoraj – czy wydarza się dziś? (Nasza klasa)

Wczoraj – czy wydarza się dziś? (Nasza klasa)

Nasza klasa w reżyserii Oskarasa Koršunovasa to spektakl, który nie pozostawia obojętnym. Ma kilka niekwestionowanych atutów – pierwszym z nich jest tekst Tadeusza Słobodzianka, niezwykle gęsty, przekrojowy, w którym widać jak XX-wieczna polityka splata się z codziennością i przesiąka do życia zwyczajnego człowieka.

Wstrząsająca historia kolegów i koleżanek z jednej klasy w Jedwabnem to podróż w głąb ludzkiej natury. Poszukiwanie odpowiedzi na pytanie, skąd bierze się okrucieństwo i nienawiść, w jaki sposób z niewinnych zabaw, zachowań i przesądów wyrasta lęk przed innością, zacietrzewienie, agresja. Tekst wskazuje tropy, lecz nie daje odpowiedzi. Śledzimy dorastanie w atmosferze wrogich podziałów, zmianę języka, ścieranie się przeciwstawnych poglądów oraz sił politycznych, grę interesów i zachowania dyktowane przez zawiść. Stan wojny wyzwala w ludziach najbardziej destrukcyjne popędy, ale ich zalążki widoczne są już wcześniej. Co ciekawe, w każdym z zachowań dorosłych ludzi, widz dostrzeże ślady dziecka, które niedawno zasiadało w szkolnej ławce.

Kolejnym atutem Naszej klasy w odsłonie zaproponowanej przez litewskiego reżysera jest wydobyta i podkreślona muzyczność spektaklu. Przejawia się ona w harmonijnie wykonanych piosenkach oraz rytmie samego przedstawienia wyznaczanego przez bieg akcji, sposób podawania tekstu, ruch obrazów wyświetlanych na tle oszczędnej, grafitowej scenografii (w tym fotografii, kronik filmowych, kolaży). Za harmonią wykonywanych pieśni czy estetyką świetnie zsynchronizowanych głosów, kryją się wykluczające treści – ludowa mądrość każe przystawać ze swoim, a bać się obcego. Nagłówki gazet i przyśpiewki takie jak – „Żydzi na Madagaskar, Pan Marszałek, nożem chrzczony Lubił złoto, miał trzy żony, Nic nikomu nie dał, Polskę Żydom sprzedał!” wplatane są w dziecięce zabawy. Nawet modlitwa odmawiana podczas lekcji jest tym, co wyznacza podziały, podkreśla inność żydowskich uczniów, nie biorących udziału we wspólnym jej odmawianiu. Pojawia się napięcie między estetyką – świetnym wykonaniem utworów, a treścią, którą one niosą. Pieśni i przyśpiewki mogą być znakiem frywolnej zabawy, czasem pełnią funkcję integracyjną w ramach jednej grupy etnicznej, innym razem pojawiają się w formie peanu na cześć ówcześnie obowiązującej władzy. Zawsze jednak śpiew domyka poszczególne sceny, komentuje je, zapowiadając kolejne wydarzenia. Mimo że po części rozładowuje nagromadzone napięcie, to nigdy go do końca nie usuwa.

Kolejnym sugestywnym środkiem wyrazu współtworzącym inscenizację Naszej klasy jest oprawa plastyczna spektaklu, na którą składają się zdjęcia rzutowane na scenę, animowane portrety kolejnych przywódców, kroniki filmowe czy kolaże utworzone z pierwszych stron gazet. Przestrzeń sceny została wykorzystana na dwa sposoby: jako dwuwymiarowe tło – płaski ekran – zmieniający się dwuwymiarowy obraz oraz trójwymiarowe miejsce akcji, przestrzeń gry aktorów. Te dwa plany niejako się na siebie nakładają. Dzieje się tak choćby w pierwszej scenie, gdy fotografie dzieci wyświetlane są w taki sposób, że widz odnosi wrażenie jakby powoli spływały z góry na dół sceny, aż do momentu, gdy nie znajdą się na wysokości szkolnej ławki, za którą siedzą aktorzy grający poszczególnych uczniów. Fotografia przysłania postać, a spod niej przeziera ludzka sylwetka. W podobnej funkcji pojawiają się kukły na scenie, odnoszą się do przeszłości, znaczą upływ czasu, śmierć. Ich obecność wskazuje na jeszcze jeden ważny aspekt przedstawienia, czyli niemożność odtworzenia przeszłości. Pamięć jest pokawałkowana, złożona z puzzli, figur, dokumentów, jest kolażem. Współwystępowanie aktorów, lalek i fotografii to ukazanie kolejnych możliwych sposobów odegrania, zaistnienia tych samych ról. Piętrowe budowanie postaci stwarza dystans, sprawia, że tak skonstruowany podmiot staje się bardziej medium refleksji, a mniej bohaterem, którego losy i potknięcia śledzi zaangażowany w fabułę widz. Sposób wykorzystania zdjęć i lalek bliski jest temu, co wypracował Tadeusz Kantor w Umarłej klasie. Sama scenografia jest stonowana, tworzą ją grafitowe prostopadłościany – szkolne ławki – ustawione w rzędach rozmieszczonych piętrowo. Konstrukcję sceny wieńczy suwana kotara-ściana, która po otwarciu pełni funkcję kadru filmowego – to stamtąd wykonywane są niektóre piosenki komentujące przebieg akcji. Reżyser opowiadając historię niejako lepi ją z dostępnych fragmentów przeszłości. Prywatne zdjęcia połączone zostają z oficjalnymi kronikami filmowymi, artykułami, pieśniami, wierszami czy dziełami kinematografii. Gra jest prowadzona dwutorowo – czasem aktorzy wcielają się w bohaterów sztuki i wchodzą między sobą w interakcje, innym razem pozostają na poziomie recytacji tekstu, a słowa kierują wprost do widowni.

Oskaras Koršunovas wydobywa ze sztuki Tadeusza Słobodzianka to, co w niej uniwersalne: relacje międzyludzkie, nienawiść, przemoc, strach przed innym, obcym kulturowo, różniącym się od nas. Nasza klasa to studium relacji międzyludzkich wystawionych na próbę wojny, prześladowań, przeciwstawnych interesów. Historia zawarta w dramacie zaczyna się od niewinnej przyjaźni, dochodzi do ślepej nienawiści, a kończy się niedowierzaniem, że to wszystko mogło się wydarzyć i rozegrać pomiędzy kolegami ze szkolnej ławki.

Groza, jaka wypływa z konfrontacji z Naszą klasą, nie jest tylko historyczna, przy tym odległa, dyskursywna, niejako poza zasięgiem widza i jego bezpośrednim odczuciem. Jest wprost przeciwnie. Na spotkaniu z reżyserem i aktorami, które odbyło się podczas Warszawskich Spotkaniach Teatralnych, więcej uwagi poświęcano problemom współczesności niż historycznemu kontekstowi przedstawienia. Język, jakim dziś mówi się o uchodźcach, zarówno urzędowy – wystarczy przypomnieć uprzedmiatawiające sformułowanie „kwoty uchodźców”, jak i ten pojawiający się w komentarzach w mediach społecznościowych – pełen jest nienawiści, strachu wyznaczających nowe podziały. Mury, o których mowa, najpierw wznosi się w głowach, co oznacza, że są o wiele trudniejsze do zniesienia, niż te dzielące jedno państwo od drugiego. Dlatego dziś Nasza klasa staje się nie tylko poruszającym przeżyciem, lecz i niezwykle aktualnym studium przypominającym dobitnie o tym, że wielkie tragedie biorą swój początek z małych i z pozoru niewinnych słów i zachowań.

 

Anna Galewska, Teatralia Warszawa

Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 176/2016

 

  1. Warszawskie Spotkania Teatralne, 14-27 kwietnia 2016

Teatr Narodowy w Oslo

Tadeusz Słobodzianek

Nasza klasa

przekład: Agnes Banach

reżyseria: Oskaras Koršunovas

scenografia: Gintaras Makarevičius

kompozytor: Gintaras Sodeika

obsada: Marika Enstad, Ingjerd Egeberg, Hanne Skille Reitan, Per Egil Aske, Erik Hivju, Emil Johnsen, Sigurd Myhre, Kai Remlov, Jan Gunnar Røise, Øystein Røger

pokaz: 22 kwietnia 2016

fot. mat. festiwalu

 

Anna Galewska – rocznik 1990. Absolwentka dokumentalistyki i studentka wiedzy o kulturze na Uniwersytecie Warszawskim. Interesuje się teatrem, reportażem, filmem, tańcem współczesnym i designem. Jest założycielką i członkinią Stowarzyszenia Przetwornik działającego w sferze kultury i edukacji.