Uniwersalizm Tadashiego Suzukiego (Trojanki)

Estetyka japońskiego teatru mało ma punktów stycznych ze stechnicyzowaną scenografią współczesnego polskiego teatru. Japońska sztuka sceniczna – wywodząca się ze sztuki Kabuki – skupia się na prostej i ascetycznej formie. Każdy ruch, gest, spojrzenie jest zaplanowane – panuje całkowita kontrola nad ciałem i emocjami, tu nie ma przypadku. Trojanki, Tadashiego Suzukiego, są wyrazem właśnie takiej perfekcji zamkniętej w krótkiej i prosto opowiedzianej historii.

Teatr Tadashiego Suzukiego możemy wpisać w nurt post-shingeki, którego przedstawiciele koncentrują się na wpływach i powrotach do źródeł rodzimej sztuki teatralnej Japonii, przy równoczesnym zachowaniu kanonów europejskich. Forma  Trojanek Suzukiego wyrasta właśnie z chęci łączenia kultury Wschodu i Zachodu. Prosty i  surowy wyraz spotyka się tutaj z emocjonalną sztuką grecką, pełną lamentów i tragedii. Suzuki  scala to wszystko w obraz ascetyczny, a jednak pełen smutku i rozpaczy.

Spektakl Trojanki zainaugurował wrocławską Olimpiadę Teatralną, ale powstał  w latach 70. XX wieku. Suzuki przeistoczył tytułowe Trojanki w ocalałe Japonki, skupiając się w swoim spektaklu na ich lamencie. Przedstawienie zachwyca przede wszystkim tym, że ciało staje się tutaj najwyższym środkiem wyrazu, który zastępuje brak bogatej scenografii, efektów świetlnych czy innych medialnych dodatków. Mistrzostwo aktorów przekłada się na użycie ciała jako instrumentu. Najlepiej widać to na przykładzie głównej postaci – Hekabe , żony króla upadłej Troi, która w trakcie burzenia miasta przeżyła śmierć wszystkich swych dzieci i została niewolnicą Odyseusza. Przez cały spektakl ciało aktorki ani na chwilę się nie odpręża. Pozostaje w skupieniu i,widocznym nawet z dalszych rzędów, napięciu rąk, mięśni pleców i twarzy. Słowa wydają się wyrzucane  niczym z armaty – są wyraźne, mocne i agresywne. Co więcej, reżyser scalił w tej aktorce dwie postaci – zrozpaczonej Hekabe i jej córki, wieszczki Kasandry. Gdy  lament Hekabe po stracie dzieci na chwilę się wycisza, ta błyskawicznie przekształcała się w Kasandrę.  Gdy córka króla Troi kończy swą przepowiednę, z powrotem przemienia się w Hekabe. Do powodzenia tych przemian przysłużyła się, wspomniana już,  sprawność fizyczna aktorki oraz wykorzystana przez Suzukiego technika błyskawicznych zmian kostiumów, zapożyczona z teatru kabuki.

Wszystko zamyka natomiast scena niezwykle uwspółcześniona. Hekabe klęczy pod stojącym na środku pomnikiem Posejdona. Wyciąga przedmioty ze swojego tobołka – filiżankę, czajniczek na herbatę, osobiste przybory.  W międzyczasie na scenę wchodzi dziewczyna, ubrana w mini spódniczkę i obcisłą bluzkę, która proponuje Hekabe nocleg, jednak ta odtrąca ją agresywnym pomrukiem i mocnym ruchem ręki. Dziewczyna jest zdezorientowana, podchodzi do pomnika i rzuca w niego pękiem czerwonych kwiatów. Odchodzi już mocnym i zdecydowanym krokiem. W tle pojawia się muzyka. Japońsko-angielski tekst poświęcony jest uległości kobiet. Z jednej strony przekaz zamknięty w ostatniej scenie może świadczyć o tragicznym zakończeniu sztuki Eurypidesa – kobiety Troi upadły, będą teraz podlegać greckim oprawcomom. Z drugiej strony, zakończenie stanowi najpełniejszy obraz teatru Suzukiego –  tego zsyntetyzowanego, łączącego Zachód ze Wschodem.

 

Agata Iżykowska, Teatralia Wrocław

Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 179/2016

 

 

Suzuki Company of Toga (Japonia)
Eurypides
Trojanki
adaptacja i reżyseria: Tadashi Suzuki
światło: Makoto Niwa
dźwięk: Junya Kobayashi
kostiumy: Toshimi Mitsuda
obsada: Yasuhiro Fujimoto, Takato Hiragaki, Yuki Iizuka, Haruo Ishikawa, Masaharu Kato, Risa Kito, Haruka Kiyama, Maki Saito, Aki Sato-Johnson, Yoichi Takemori, Daiki Takeuchi, Daisuke Ueta
premiera: 10 lutego 1974

 

Agata Iżykowska (rocznik 1992) – studiuje MISH na UWr. Uczy dzieci, że czytanie literatury klasycznej jest fajne. Uwielbia brytyjski teatr, szczególnie średniowieczną i współczesną dramaturgię. Nie lubi zabijania zwierząt w imię sztuki.