O traumie wojennej słów kilka (53 wojny)

O traumie wojennej słów kilka (53 wojny)

Żołnierze walczący na wojnie mogą wrócić z niej z objawami stresu bojowego – wie o tym każde dziecko. Większość dorosłych słyszała również o przypadkach wystąpienia tej choroby u korespondentów wojennych i innych świadków drastycznych wydarzeń, niebiorących w nich jednak bezpośredniego udziału. Ilu z nas zetknęło się z przypadkiem wystąpienia stresu bojowego u osoby, która nie była na wojnie, a zna ją jedynie z opowieści? Ci, którzy nie zaliczają się do grona wtajemniczonych, mają szansę nadrobienia zaległości, gdyż taki właśnie przypadek jest podstawą spektaklu Teatru Ludowego.

Scena pod ratuszem, tym razem została niemal całkowicie pozbawiona upiększeń: widać jak na dłoni gołe, kameralnie oświetlone mury, a piwniczne pomieszczenie idealnie buduje nastrój klaustrofobiczny. Na ścianie znajduje się ekran, na którym wyświetlany jest film przedstawiający spacerującą po parku kobietę. Po lewej stronie sceny stoi ławka. Do niej właśnie zmierza główna bohaterka wzorowana na Grażynie Jagielskiej, żonie Wojciecha Jagielskiego, jednego z najsłynniejszych korespondentów wojennych. Po drodze spotyka pacjenta szpitala psychiatrycznego, podobnie jak ona spacerującego po okolicznym parku.

Ich rozmowa jest podstawowym składnikiem dramaturgicznym spektaklu. Dostarcza nam ograniczoną ilość wiedzy o chorym i  mnóstwo informacji o głównej bohaterce. W zasadzie dialog ten bardziej przypomina monolog kobiety, a obecność drugiej osoby wydaje się służyć jedynie jego uzasadnieniu. Tym bardziej, że wypowiedzi bohaterki prowadzone są przez reżysera w dwóch planach: realnego spotkania na ławce oraz wspomnień rozmów odbytych z mężem, który pojawia się w tyle sceny, za wygaszonym ekranem. Jest on niejako oddzielony od żony, jednocześnie bliski  i daleki.

Punkt widzenia Grażyny to najmocniejszy, najwyraźniejszy i najlepiej poprowadzony element tego kameralnego przedstawienia. Niesie też ze sobą najwięcej znaczeń. Historia kobiety, która nabawiła się stresu bojowego poprzez udział męża w tytułowych 53 wojnach staje się opowieścią o trudnej miłości, bezgranicznej empatii i ogromnej wrażliwości. To także studium choroby i walki z nią. Możemy tę historię odczytywać również jako głos współczesnej Penelopy, czekającej na powrót partnera, dziś jednak robiącej to w sposób czynny. Dla mnie  jest to przede wszystkim opowieść o czymś, czego nie da się oddać słowami – o ogromie ludzkiego nieszczęścia, z którym nie jest się w stanie walczyć. Świetny tego przykład  to jedna z ostatnich scen spektaklu: monolog Grażyny o ofierze wojny, opisujący losy wielokrotnie gwałconej kobiety. Bohaterka nie tylko opowiada nam historię jej strachu, wypowiada także  własny lęk przed przeżyciem czegoś tak niewyobrażalnie okropnego na własnej skórze.

Niestety ani dobra adaptacja, ani minimalizm scenograficzny nie służą temu spektaklowi. Aktorzy nie przekonują, ponieważ przez większość czasu sprawiają wrażenie jakby recytowali poezję, a nie grali realistyczne postaci. Szczególnie pojawiający się od czasu do czasu mąż głównej bohaterki jest zupełnie pozbawiony cech ludzkich:  odgrywa raczej jakieś wyobrażenie podróżnika, dziennikarza zakochanego w obrazach nieszczęścia, od których „normalne” osoby wolą trzymać się z daleka. Twórcy spektaklu nie zadają sobie trudu, aby chociaż spróbować go rozgryźć, co mogłoby okazać się kluczowe przy prezentowaniu problemu głównej bohaterki. Niestety pozostaje on jedynie dziwolągiem, mężczyzną o nietypowej pasji, wymuszającym na swojej partnerce cierpliwe oczekiwanie na jego powrót z kolejnych niebezpiecznych miejsc. Dopiero ostatnie zdania spektaklu wyświetlane na ekranie dają trochę inny obraz tego bohatera – szkoda, że tak późno. Postać pacjenta jest praktycznie niezarysowana, oprócz kilku jego kwestii nie dowiadujemy się o nim niczego, a jego rola sprowadza się do siedzenia na ławce i słuchania wypowiedzi Grażyny. Ogromna szkoda, bo bez wiarygodnych aktorów najciekawszy nawet pomysł sceniczny nie jest w stanie w pełni się rozwinąć.

 

Marcelina Nowakowska, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 150/2015

 

Teatr Ludowy w Krakowie

53 wojny

Grażyna Jagielska

reżyseria: Paweł Szumiec

adaptacja: Maria Klotzer

scenografia: Marek Braun

kostiumy: Jolanta Łagowska

muzyka: Olek Brzeziński

multimedia: Wojtek Kapela

obsada: Marta Bizoń, Tadeusz Łomnicki, Jacek Wojciechowski

premiera: 12 czerwca 2015

 

Marcelina Nowakowska – studiuje nieprzerwanie od ukończenia szkoły średniej, głównie kierunki filologiczno-teatralne, w nielicznych wolnych chwilach pochłania książki oraz czekoladę, pisze, podróżuje, spaceruje po Krakowie…