Tonacje bez związku (Koło Kwintowe)

Boże Narodzenie, zarówno jako jedno z najważniejszych świąt religii chrześcijańskiej, jak i element kultury wpisany – poprzez swoją długoletnią tradycję i cykliczność – w zbiorową świadomość, jest ważną częścią współczesności. Mimo pewnego uproszczenia, wciąż ma być czasem wyjątkowych spotkań – rodzinnych i tych niespodziewanych, przypadkowych, kiedy to obecność obcego człowieka nierzadko staje się bliższa niż się spodziewamy.

Niewielka scena przedstawia salę gimnastyczną – pełno tam drabinek dla sportowców, porozrzucanych materaców, w kącie stoi prostokątny stół, w prawym rogu metalowa umywalka. Żółte, czasem różowe, światło sączy się leniwie z reflektorów, padając kolejno na zgromadzone w pomieszczeniu postaci. W tle pojawia się ogromny ekran, czyli okno na świat – zima odcięła do tego świata dostęp, zatrzymując tym samym czas na jedną noc.

Na drodze krajowej numer 8 przewraca się tir, blokując przejazd – poszkodowani zmuszeni są do przenocowania w pobliskiej, prowincjonalnej szkole podstawowej zarządzanej przez zagadkowe, ,,demoniczne” małżeństwo. Zwykła gościna przeradza się jednak w czas rachunku sumienia, spowiedzi i odkupienia. Emocjonalny ekshibicjonizm przeplata się ze skrajnie introwertyczną autoanalizą, a paniczny krzyk czy rozpaczliwe wołania o pomoc przerywają humorystyczne, nieco infantylne dysputy o życiu i śmierci. Bohaterowie Koła Kwintowego Teatru PWST zderzają się ze sobą, tworząc konsonanse i dysonanse. Nieświadomie, niejako instynktownie poszukują się wzajemnie – na wzór koła kwintowego przypisani są swoim paralelnym tonacjom.
Współbrzmienia okazują się jednak mało wyrafinowane, poszukiwania dosyć mozolne i przewidywalne, a konstruowane kadencje i przeprowadzenia zdają się obfitować w niewłaściwe dźwięki. Niestety, ciekawie brzmiący pomysł nie znajduje w Kole kwintowym inspirującego, niekonwencjonalnego rozwinięcia w sferze scenariusza, reżyserii i aktorstwa, pozostawiając jedynie posmak tego, ,,co mogłoby być, gdyby…”. Stereotypowe ukazanie zgromadzonych postaci: infantylnej kokietki, zgubionej, młodej kobiety – wyrodnej matki, biznesmena – pracoholika, inteligentnego samotnika chorego na białaczkę, zakonnicy walczącej z pożądaniem czy wiejskiego, dobrodusznego księdza (najlepsza kreacja) naiwnie wierzącego w siłę Bożej Opatrzności i moc wspólnotowego porozumienia, ogranicza wykonawcom pole możliwości.

Co chwilę pojawiają się intertekstualne nawiązania: coś z poetyki Lyncha, absurdu Koterskiego czy tajemnicy z prozy Murakamiego. Opowieść prowadzi jednak do dość oczywistego punktu – jedni uświadamiają sobie sens istnienia, inni go tracą, a jeszcze inni postanawiają na powrót go odzyskać, jak we wzorowym moralitecie. Po drodze jesteśmy świadkami rozpadu całości w szereg mało atrakcyjnych elementów. Sama koncepcja jest jedynie zarysem, który należałoby wypełnić treścią i indywidualnym, jasnym i zdecydowanym przesłaniem.

Magda Bałajewicz, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn ,,Teatralia”, numer 82/2014

Teatr Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie

Koło Kwintowe

na podstawie powieści Szymona Bogacza Koło Kwintowe
reżyseria, adaptacja, opracowanie muzyczne: Aleksandra Popławska
scenografia: Paula Grocholska
kostiumy: Adam Kasjaniuk
muzyka: Maria Janicka
projekcje: Mateusz Kucharski
asystent reżyserki: Adam Kasjaniuk
warsztaty z ruchu scenicznego: Tomasz Wesołowski
obsada: Alicja Karluk, Anna Paruszyńska, Ewa Porębska, Lena Schimscheiner, Maciej Charyton, Kosma Szyman, Marek Grabiniok, Mikołaj Jodliński, Kamil Mróz, Michał Nowak, Damian Strzała

premiera: 11 października 2013

fot. mat. teatru

Magda Bałajewicz – rocznik 1991, studentka wiedzy o teatrze, interesuje się teatrem, kinem, a w szczególności muzyką – zwłaszcza tą ,,skwaszoną”, czyli jazzem; mieszka w Krakowie.