Z tłumu powstałeś i w tłum się obrócisz (Ferdydurke)

Z tłumu powstałeś i w tłum się obrócisz (Ferdydurke)

Teatr Hothaus. Nazwa dwuznaczna, siedziba jeszcze bardziej. Na scenie działającej od kilkunastu miesięcy na terenie Szpitala Psychiatrycznego im. Józefa Babińskiego można spotkać ciekawą konstelację doświadczonych aktorów grających wespół z uczniami – amatorami. Ferdydurke, jak to z wystawieniem genialnego tekstu bywa, może być albo świetne, albo stać się bolesnym strzałem w stopę.

Nowe centrum na kulturalnej mapie Krakowa ma już za sobą kilka premier z udziałem ochotników z różnych sfer, m. in. pacjentów szpitala oraz bardzo młodych adeptów sztuki, słowem wszystkich tych, którzy chcą zarażać się (ci zdrowi) bądź leczyć (chorzy) teatrem. Zmierzenie się z Gombrowiczem należy traktować jak poprzeczkę postawioną na najwyższym stopniu. Paradoksalnie to, co mogło zgubić, okazało się ratunkiem – uderzenie niedojrzałością w sensie ścisłym (wiekowo i warsztatowo) powiodło się w stu procentach.

Zaczynając od mocnych stron, na pierwszym miejscu trzeba wspomnieć o postaciach jako masie. Otóż niedostatki jednostek wchłonęła porywistość tłumu. Aktorzy drugoplanowi – czy to obserwatorzy szkolnego korytarza, czy chłopi na ziemskiej posiadłości – raz po raz wciągali głównych bohaterów w taniec żywego schematu. Było czymś fascynującym obserwować wytwarzanie się „międzyludzkiego”, jak pisał Gombrowicz, na własne oczy. Towarzysząca choreografii męka mimiczno–deklamacyjna świetnie oddawała sedno świata Ferdydurke, bo nic tak nie dręczy jak nieuchronność formy właśnie. Józiów w przedstawieniu występowało dwóch – przyjemność oglądania została podniesiona do kwadratu.

Za plus należy uznać minimalistyczną scenografię spektaklu. W zasadzie nieposiadająca punktów stałych, pojawia się i znika wraz z wnoszeniem i wynoszeniem potrzebnych rekwizytów (czytaj krzesło, ławka, erotycznie „fallująca” kołdra).

Zaskoczenie młodymi jest wprost proporcjonalne do rozczarowania dojrzałymi. Postacie profesorów uszyto z bardzo grubych, ale mocno wypłowiałych nici, nie mówiąc już o zupełnie chybionej (kultowej zresztą dla prawicy) scenie á la „hańba, hańba Panie Klata” – tu w odniesieniu do relacji schematyczna tradycja i wyłom z objęć tejże.

Najlepszym określeniem dla Ferdydurke czyli „Pamiętniki z okresu dojrzewania” – o sztuce, młodości i twarzo–gębie (tak niestety brzmi pełen tytuł) jest słowo intrygujący. Mimo kilku aktorskich potknięć, nie można odmówić obsadzie serca do sceny. Wszystko wskazuje na to, że jeszcze niejeden raz nas zaskoczą.

Piotr Gaszczyński, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 85/2014

Teatr Hothaus w Krakowie

Ferdydurke

Witold Gombrowicz

reżyseria, adaptacja kostiumy, scenografia: Wojciech Dawid Terechowicz

muzyka: Jan Sigsworth
meake up, fotosy: Katarzyna Jakubiec
światło, dźwięk: Dariusz Nawrocki

współpraca choreograficzna: Aleksander Kopański

obsada: Aleksander Kopański, Jan Sigsworth, Roman Vogt, Adam Mistela, Anita Szymańska, Katarzyna Przebinda, Ola Fountoukidis, Martyna Grygierek, Ada Benio, Zuzanna Świątek. Monika Filipowicz, Paweł Jałoszyński, Jakub Jakubiec, Daniel Sołtys, Paweł Kukla, Kacper Benio, Patrycja Fabin, Agata Bicz

premiera: 17 stycznia 2014

fot. archiwum teatru

Piotr Gaszczyński (1987) – absolwent filologii polskiej oraz teatrologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. W „Teatraliach” publikuje od 2010 roku. Miłośnik groteski pod każdą postacią, fan Manchesteru United i czarnej kawy.