O TEATRZE LESBIJSKIM W POLSCE (VI)

O TEATRZE LESBIJSKIM W POLSCE (VI)

Rozmowa o dramacie. Anja URR. Wieczór panieński.

 

Pierwszy raz ktoś uzależnia przyjaźń ze mną od mojej orientacji. Zaczynam rozumieć mniejszości seksualne i szczerze wam współczuję.
                                                                                          Anja URR. Wieczór panieński.

 

Agnieszka: Na początku trzeba zaznaczyć, że ten dramat nie jest poświęcony wyłącznie lesbijskości. To jeden z wątków dramatu, który lepiej nazwać „kobiecym”…

Monika: „Kobiecy” jest już tytuł – Wieczór panieński. Ten ujawnia sytuację spotkania bohaterek, czyli przedślubną imprezę przyjaciółek panny młodej. Dziś „wieczór panieński” kojarzy się z erotyczną zabawą, podczas której pojawia się striptizer i fruwają intymne części kobiecej i męskiej garderoby.

A.: Gospodyni ma świadomość skomercjalizowania i zbanalizowania wieczoru panieńskiego, skupia się jednak na symboliczności tego zdarzenia. Spotkanie jest okazją – jak twierdzi przyszła panna młoda – żeby pożegnać się ze starym stylem życia. Dziewczyna usiłuje odzyskać pożegnalny rytuał, dlatego świadomie nie wybiera żadnej blichtrowatej, modnej knajpy, tylko dom rodziców – niewielkie, czyste mieszkanie w bloku:Akcja rozgrywa się w dużym pokoju, przedpokoju i kuchni. Styl mieszczański.

Kuchnia klasyczna. Niezbyt bogato urządzona. Na ścianach fajans i półki z przyprawami. Zegar kuchenny, waga, miska z owocami na stole itp.
Przedpokój w boazerii, z szafkami na buty, wieszakiem na płaszcze i lustrem.
Pokój z meblościanką. Stoją na niej telewizor, wieża, umiarkowana ilość książek, płyt, naczyń: trochę porcelany i kryształów, w miarę gustownych oraz koniecznie rodzinne zdjęcia: mama, tata, córka, syn; kilka starych fotografii w sepii. Tapeta w kwiatki, dywan. Okno z zasłoną i firaną. W kącie stojąca lampa. Niski stół przykryty serwetą. Po jego prawej stronie kanapa, naprzeciw pojedyncze krzesło, u szczytów dwa fotele. Przy samym wejściu po prawej stronie mały stolik. W pokoju dużo kwiatów, typu bluszcze, draceny, juki, w ceramicznych doniczkach.
 W takiej – estetycznie – przestrzeni odbywa się panieńskie party. Teraz najważniejszymi rekwizytami są czerwone stringi oraz butelki z alkoholem. Alkoholu przy takiej okazji nie brakuje, gorzej z jedzeniem. Gościnie same muszą o nie zadbać, bo gospodyni podaje chipsy, ciastka, paluszki. Na upartego lody.

M.: Panna młoda zadbała natomiast o dobór gości. To jej naj-naj-naj-najlepsze przyjaciółki:

Jesteście mi bliskie jak nikt inny i chciałam ten stan, panieństwo, w pewnym sensie też
niewinność i niefrasobliwość, pożegnać właśnie z wami.

Przez kilka godzin tej panieńskiej imprezy poznajemy pięć stereotypowych kobiecych osobowości, zarysowanych grubą kreską. Tak przedstawia je autorka:

Martyna – Ładna, naturalna, wysoka brunetka, lekko kręcone rozpuszczone włosy. Lekki makijaż. Sukienka w kwiaty, czyli panna młoda.
Magda – Grubsza dziewczyna w krótkich kręconych włosach mysiego koloru, mogą mieć ślady farbowania, ubrana w pastelowy bawełniany dres, nie od kompletu. Ma damską skórzaną torebkę, nieco out of fashion. Zmęczona, zaniedbana, bez makijażu. Sprawia wrażenie sympatycznej. Charakterystyczny tik: kiwa się w przód i tył, obejmuje rękami brzuch, czyli otyła świętoszka.
Dominika – Wysoka, chuda, odstawiona blondynka. Bardzo dobrze zrobiona, ale w twarzy, szczególnie w oczach, ma coś zmęczonego. Przesadza z makijażem upiększającym. Nosi dużo złotej, błyskotliwej biżuterii. Ma długie czerwone paznokcie.
Justin [Dżastin] – Z wyglądu bardzo młodzieżowa, zbuntowana. Krótkie czarne nastroszone włosy, skóra, kolczyki, tatuaże. Dużo taniej, świecącej biżuterii typu łańcuchy, czaszki. Demoniczny makijaż, czyli rockendrollowa nimfomanka.
Alicja – Wygląda poważniej niż pozostałe dziewczyny. Bardzo męska – i w wyglądzie, i w ruchach, zachowaniu. Wysoka, szczupła, bez piersi i figury. Krótkie rude włosy pofarbowane. Brak makijażu. Styl inżyniera. Nosi szylkretowe okulary. Marynarkę, koszulę i spodnie. Bez biżuterii. Na ręku nosi męski zegarek. Charakterystyczny tik: poprawia okulary, czyli lesbijka, typ męski.

A.: Wszystkie dziewczyny są w podobnym wieku – mają koło trzydziestki. Pochodzą z różnych środowisk, łączy je wspólna przeszłość – szkoła, „balangowanie”. Tworzą grupę kobiet, którą można porównać z filmowymi lejdis Ale jest między nimi zasadnicza różnica. W gronie kobiet z dramatu Urr jest lesbijka. Jej opowieść jest równoprawna względem opowieści heteroseksualnych koleżanek. Rozbija centrum tematyczne, którym są zazwyczaj mężczyzna, seks i miłość. Seks i miłość pozostają, ale przestają być monopolizowane heteroseksualnie.

M.: Alicja też nie postrzega tych tematów idealistycznie – seks traktuje pragmatycznie, nie jest piewczynią miłości. Opowiada o niej przewrotnie, dokumentuje ją, a jednocześnie kwestionuje. Nazywa ją banałem. Na pewno też nie jest zwolenniczką związków partnerskich – związek ją ogranicza. Alicja wyznaje romantyczną filozofię, rozumianą jako „potrzeba nieszczęścia w miłości”. Jest mieszaniną nowoczesności i tradycyjności, i jako kobieta, i jako lesbijka.

A.: Postać ta daje jednak przede wszystkim okazję do przyjrzenia się wizerunkowi lesbijki w kobiecym, „oswojonym” środowisku. Bohaterka może sama opowiedzieć – w pewnym sensie publicznie – swoją historię. Ta składa się z dwóch części wyznaczonych wiekiem: części młodzieńczej i części dorosłej.

M:. Czas licealny jest dla Alicji podwójnie trudny. Seksualne napięcia okresu dojrzewania były więc podwójnie zblokowane – z racji wieku i nieakceptacji społecznej dla homoseksualizmu. Ale to z powodu orientacji staje się obiektem kpin prawie całego biwaku, podczas którego zakochuje się, a jej „inna” miłość wychodzi na jaw:

No i wszyscy się śmiali, że Alicja jest lesbą, i że się zakochała w tamtej dziewczynie z kiepskimi brwiami. A nasza Alicja zrobiła się czerwona jak burak. Pieprznęła butelkę do ogniska i pobiegła do lasu!

W tej historii, mieszczącej się w klasycznym schemacie młodzieńczych frustracji, pada zdanie, które świadczy o solidarności i dojrzałości dziewczyn, które jej towarzyszą:

Zachowałyśmy się wtedy jak muszkieterowie, jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Całą piątką obraziłyśmy się na to durne towarzystwo…

 A.: Nie dowiadujemy się, czy to zdarzenie było dla Alicji traumatyczne – na pewno było niełatwe. Dorosła Alicja to już osoba zdystansowana, świadoma swojej seksualności, powściągliwa i bezpośrednia. Ale dzieje jej związku ze studentką psychologii poznajemy ze szczegółami. To kluczowa opowieść romansowa tego dramatu. Alicja poznaje Katarzynę w bibliotece uniwersyteckiej. Kobiety szybko „łapią” kontakt intelektualny, kontynuują relację, spotykają się przy okazji intelektualnych wydarzeń na tzw. neutralnym gruncie. Po jakimś czasie Alicja decyduje się na spotkanie czysto towarzyskie. Zaprasza Kasię do klubu LGBT, informuje ją o swojej orientacji seksualnej. Wiadomość ta nie zmienia radykalnie ich relacji, znajomość się rozwija – dochodzi do spotkań, imprez, rozmów. W końcu Alicja stawia sprawę jasno:

Albo się przyjaźnimy i jednocześnie uprawiamy sex, albo nic z tego. Ja jestem jak facet, mam swoje potrzeby i nie będę ich owijać w bawełnę.

Otrzymuje równie jasną odpowiedź:

Znaczy, że za każdym razem, gdy mamy się spotkać, pogadać o książkach czy pójść na imprezę, miałabym ci wylizać. Nie, dziękuję bardzo!

Relacja zostaje zawieszona. Z czasem kontakt się odradza – dzięki e-mailom i wiadomościom SMS. Alicja trzyma jednak dystans, nie zgadza się na relację, która nie spełnia jej erotycznych oczekiwań i potrzeb. Ostatecznie Katarzyna deklaruje swoje uczucie e-mailowo. I rozpoczyna się etap, w którym to Alicja jest w defensywie uczuciowej. A Katarzyna – w różnych aktach desperacji, np. prowokacyjnym zachowaniem podczas urodzin Alicji – prze do celu, którym jest wspólne budowanie mieszczańskiego związku i domu. I wciąga w to Alicję, która ostatecznie tak podsumowuje całą relację:

Paradoksalnie byłam najbardziej szczęśliwa, gdy terminowałam, gdy się o nią starałam. Gdy byłam przez nią odrzucana. A nie teraz, gdy, o kurwa, zasypiam i budzę się u jej boku!
(…)
I pomyśleć, że dotyka to mnie, która przetłumaczyłam tyle romansów. Że znam na pamięć te wszystkie głodne kawałki. Że nawet do niektórych udało mi się przemycić akcenty homo. Ja jej nie chcę mamić, oszukiwać! Ja sama nie wiem, co czuję. Ja nie wiem, czy ją kocham? Jak mam się przekonać?

M.: Romans Alicji przypomina właściwie romans heteroseksualny. To dobry przykład dla zwolenników poszukiwania podobieństw między homo- i heteroseksualizmem. Jest jednak pewna znacząca różnica. Osoba homoseksualna w sytuacji romansowej może spodziewać się coming outu. Powszechne wyobrażenie o coming oucie jest związane z ujawnieniem swojej orientacji w domu, w pracy, w przestrzeni publicznej. Ale lesbijka właściwie w każdej sytuacji jest stawiana wobec wyatutowania. Także w relacji miłosnej. Jest narażona na odrzucenie – i z powodu czysto uczuciowego, i z powodu orientacji seksualnej. Alicja, prócz oswajania Kasi z samą sobą, musi ją jeszcze oswajać ze swoją orientacją seksualną.

A.: A oswajanie ma konsekwencje. Bo to spotkanie kobiety dojrzałej, ukształtowanej, niemającej poczucia winy z powodu swojego lesbijstwa, z młodą dziewczyną, która dopiero odkrywa samą siebie i otwiera przed tą drugą nieznany świat podświadomych pragnień, skłonności etc.

Tym samym Alicja opowiada jeden z kilku charakterystycznych wątków opowieści lesbijskich – wątek trudnych relacji między lesbijkami a kobietami widzącymi siebie jako „heteroseksualne”. To zawsze zadziwiające erotyczno-miłosne gry, w których niekoniecznie wiadomo, kto kogo uwodzi, i które nie przynoszą oczywistych rozwiązań. W tych spotkaniach-zderzeniach demaskowane są proste podziały między tym, co homo-, a tym, co heteroseksualne, między tym, co męskie, a tym, co kobiece.

M.: Właśnie „męskość” Alicji pojawia się w sztuce  kilkukrotnie – wystarczy przypomnieć opis jej wyglądu w didaskaliach, deklaracje, że emocjonalnie jest mężczyzną. Lesbijka jako kobieca wersja mężczyzny to oczywiście jedno z les-wcieleń. Ale zachowania powszechnie mieszczące się w męskim modelu prezentuje też Dżastin, która odgrywa rolę Don Juana. Prowadzi z Alicją seksualne potyczki słowne, jakby rywalizowała z nią o pozycję najatrakcyjniej samicy/najatrakcyjniejszego samca typu alfa. Różnica jest taka, że Alicja łowi kobiety, Dżastin – mężczyzn. Każdy komentarz Dżastin do opowieści Alicji ma właśnie takie źródła.

A.: Warto zaznaczyć, że historia Alicji przegląda się w komentarzach wszystkich uczestniczek wieczoru – czasem współczujących i rozumiejących, czasem złośliwych. Charakter uwag Dżastin już znamy. Martyna jest empatyczna i wspierająca, choć może trochę dramatyzuje. Dominika, którą obowiązują zasady poprawności w pracy, w rozmowie z Alicją daje upust uprzedzeniom lub wreszcie ma okazję mówić bez ograniczeń, co jej ślina na język przyniesie.

M.: To zastanawiające, bo mimo że dziewczyny stanowią „paczkę”, odnosi się wrażenie, że się nie lubią. Mówią o solidarności, ale niekoniecznie się wspierają – nie mam na myśli spektakularnych wydarzeń, jak w opisanym biwaku. Myślę o relacjach. I tu rodzi się pytanie, czy taki kontakt między bohaterkami to ich styl komunikacji, który trzeba wziąć w cudzysłów, czy ich stosunki skażone są patriarchalnie – pełne rywalizacji, nieżyczliwości i ambiwalencji. Wówczas świat, który tworzą, przypomina świat mężczyzn.

A.: Skłaniam się ku interpretacji, że Urr obnaża – świadomie czy nie – kobiece relacje nasiąknięte heteronormą, która jest silniejsza niż poprawnościowe myślenie. Świadczy o tym język, którym posługują się bohaterki – mieszanina agresji, uprzedzeń i seksizmu. Nawet biorąc pod uwagę charakter spotkania, bezpośredniość rozmów, nie brzmi on dobrze.  Dla zobrazowania wybrałam kilka zdań, w których pada słowo z sylabą „les”:

No proszę, proszę, kto by pomyślał, naszej podwórkowej lesbijce leży robienie laski facetom. –
Tak, mój ty homo-biedaku. (…) Żadnej les w promieniu, podejrzewam, kilkunastu kilometrów.
Tak, jestem może dinozaurem. Lesbijką-dinozaurem!
Tak, a przy stole urodzinowym lesby jakoś sexu z facetem jej nie wypadało uprawiać.
Chodziłyśmy na imprezy, lesbijskie i straight.
A lesbijki to już nie są ludźmi?
Zresztą ona jest z założenia arodzinna. To przecież lesbijka.
I chciałam jeszcze tylko dodać, i to nie jest żadna lesbijska propaganda, bo naprawdę nikomu nie życzę takiego losu, że dziewczyny też instynktownie wiedzą, co mają ze sobą robić, no w sferze seksualnej.

M.: Te zdania świadczą o pewnym bałaganie i stereotypie myślenia o lesbijkach, nawet w – wydawałoby się – życzliwym środowisku. Choć pewien komunikacyjny bałagan wpisany jest w imprezy kobiece, podczas których mówią wszystkie naraz i wplątują w to miliony wątków. W tym dramacie właściwie każda z bohaterek to osobny wątek, który wraz z innymi tworzy „kobiecą tkaninę”. Mimo więc wielu wątpliwości dotyczących i formy, i wymowy tego dramatu, cieszy mnie, że wątek lesbijski jest immanentnym elementem wyplatania kobiecego wzoru, a Alicja jest członkinią opisanej babskiej społeczności. Żaden z omawianych przez nas dramatów nie pokazywał lesbijki w takim kontekście.

Damski TANDEM Twórczy (Agnieszka Małgowska & Monika Rak), Teatralia Warszawa
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 66/2013

 

Ania Urbańczyk – trójmiejska dziennikarka, animatorka kultury i działaczka na rzecz praw człowieka. Absolwentka wiedzy o kulturze. W Kampanii Przeciw Homofobii od 2004 roku, obecnie – członkini zarządu i koordynatorka oddziału trójmiejskiego.

 

Damski TANDEM Twórczy: Monika Rak & Agnieszka Małgowska – istnieje od 2009 roku, przygotował cykle: literacki Żywe radio, performatywny Maryjan i Krystina, filmowy Kino lesbijskie z nutą poliamoryczną, czytanie dramatu Portret lesbijek we wnętrzu; spektakle: Orlando. Pułapka? Sen, Fotel w skarpetkach, 33 Sztuka; Czarodziejski flet. Organizuje O’LESS Festiwal. 
Agnieszka Małgowska – absolwentka WOT-u, reżyserka, trenerka teatralna, scenarzystka, nauczycielka literatury.
Monika Rak – absolwentka WOT-u na AT, aktorka, dramatopisarka, graficzka, fotografka, realizatorka autorskich filmów dokumentalnych i videoartów.
dtandemt.blogspot.com