Taka sobie wyprawa (Czarny ogród)

Taka sobie wyprawa (Czarny ogród)

Adaptacja Czarnego ogrodu Małgorzaty Szejnert jest zadaniem karkołomnym. Twórcy spektaklu wiedzieli o tym od samego początku i zastrzegali, że ich propozycja nie będzie przeniesieniem opowieści w stosunku 1:1, ani nawet spektaklem na motywach tego reportażu, ale będzie raczej wariacją sceniczną. Ten pomysł uczynił wykonalnym to, co zdawało się być niemożliwe, sprawił jednakże, że spektakl wydaje się mimo wszystko nieco patchworkowy, zszywany na okrętkę. Oto bowiem obok scen błyskotliwych mamy sceny potwornie nudne, obok scen „granych” – sceny „gadane”, a im bliżej końca, im więcej treści, im więcej dramatu, tym więcej scen nijakich.

Pomysł na całość był świetny. Ne mówić o historii Śląska, tylko o historii ludzi, którzy go zamieszkiwali. Nie korzystać wciąż z tych samych rekwizytów upchniętych na teatralnym stryszku po poprzednich śląskich realizacjach. Nie opowiadać o Śląsku poprzez rubaszny rechot, tylko wpuścić do niego nieco świeżego powietrza i przenieść historię z reportażu w surrealistyczne, wyśnione rejony. Małgorzata Bulanda, autorka scenografii tłumaczyła w trakcie konferencji prasowej, iż zdecydowano się jak najwięcej miejsca pozostawić wyobraźni widzów: jeśli na scenie pojawiają się rekwizyty, przypominają one drewniane zabawki; ruch sceniczny nasuwa z kolei skojarzenia ze starymi kreskówkami czy ze slapstickowymi komediami. To w istocie genialne posunięcie; świetny mariaż śląskich losów i groteskowej wolnej amerykanki; symbole, które pęcznieją tylko po to, by za moment zostać przekłute szpilą. Znakomity jest ruch sceniczny – wspaniale groteskowy, nie przekraczający granic łatwej komedii czy śmieszności. Zawodzi za to muzyka – twórcy spektaklu zapowiadali, że to wariacja niemal paramuzyczna, wprawdzie nie musical, ale rzecz, w której muzyka odgrywa dużą rolę – tymczasem wśród mnogości wątków, postaci, w całym tym kalejdoskopie muzyka traci na impecie, staje się słabiej wykrywalna, a szkoda, ponieważ jest ona w 80-ciuu procentach skomponowana tylko i wyłącznie na potrzeby Czarnego Ogrodu. Twórcy chcieli przywrócić lub też może przypomnieć tradycję kółek śpiewackich czy górniczych chórów na Śląsku – tego, że kiedyś się tutaj dużo i chętnie śpiewało – i część pieśni wykorzystywanych w przedstawieniu pochodzi jeszcze z połowy XIX wieku. Tym bardziej szkoda, że motyw muzyczny nie został dostatecznie rozegrany.

Świetna i równa jest praca aktorska całego zespołu, a Dariusz Chojnacki po raz kolejny pokazuje, że jeśli chodzi o grę w języku śląskim nie ma sobie równych. Poza nim widać jednak wyraźnie, że nie wszyscy aktorzy obsadzeni w rolach wymagających znajomości godki sobie z tym radzą, chociaż na plus należy zaliczyć twórcom spektaklu także to, że postarali się oni w taki sposób dobierać kwestie dialogowe, żeby uczynić język śląski jak najbardziej zrozumiałym także dla osób, które nim nie władają.

Rozpędzona maszyna spektaklu w pewnym momencie zaczyna terkotać nad wybojami, żeby zupełnie się zatrzymać i w końcu zboczyć znowu do oklepanego śląskiego stryszku. Druga część spektaklu to istna męka: sceny nie wiążą się ze sobą niemal w ogóle, tylko po sobie następują niby podmieniane plansze. Im bliżej końca tym więcej treści i wydarzeń twórcy spektaklu muszą lub chcą pomieścić – stąd też znużenie i wrażenie przeciągania spektaklu ponad miarę. Obraz, który mógł być w Katowicach objawieniem, po przerwie utyka gdzieś na mieliznach pomiędzy „może być”, a „za długie”.

Weronika Murek, Teatralia Śląsk
Magazyn Internetowy „Teatralia” numer 137/2015

Teatr Śląski im. S. Wyspiańskiego w Katowicach

Czarny ogród

wariacja sceniczna na motywach książki Małgorzaty Szejnert

reżyseria: Jacek Głomb

scenariusz: Krzysztof Kopka

ruch sceniczny: Witold Jurewicz

muzyka: Bartek Straburzyński

realizacja światła: Maria Machowska/Szymon Adamczyk

współproducent: Instytucja Kultury Katowice-Miasto Ogrodów

występują: Katarzyna Błaszczyńska (Kobieta II / Anka / Sekretarka), Alina Chechelska (Panna Sadie / Kobieta IV), Anna Kadulska (Rozalia Badura), Dorota Chaniecka (Truda / Maria Wuzik), Ewa Leśniak (Rozalia Junger / Lekarka), Aleksandra Fielek (Dorota Badura), Agnieszka Radzikowska (Jadwiga Kneblówna / Jadzia), Anna Wesołowska (Kobieta III / Żona), Krystyna Wiśniewska (Ela Lubowiecka
Katarzyna Gajowniczek Kobieta I / Marta Damas / Iwonka), Beata Wójcicka (Kobieta V), Adam Baumann (Powstaniec II / Mąż), Bartłomiej Błaszczyński (Naczelnik Szeja / Ewald Gawlik), Dariusz Chojnacki (Albert-Wojtek Badura), Andrzej Dopierała (Kaspar von Pelzchrim / Porucznik Żychoń / Pracownik), Jerzy Głybin (Kosynier), Antoni Gryzik (Walter Goj), Bernard Krawczyk (Wojciech Bywalec), Jerzy Kuczera (Andreas Dudek / Kostia), Wiesław Kupczak (Nauczyciel Losse / Müller / Dyrektor Sender), Grzegorz Przybył (Uthemann / Ludwik Lubowiecki), Marek Rachoń (Górnik V / Gajowski), Michał Rolnicki (Milicjant / Teofil Ociepka / Pan Zbyszek), Wiesław Sławik (Kluge / Ksiądz Kominek), Artur Święs (Antek Badura / Otto Klimczok), Marcin Szaforz (Wieczorek / Jan Stegman), Andrzej Warcaba (Georg Giesche / Ksiądz Dudek), Zbigniew Wróbel (August Bochynok / Górnik I), Aleksander Kurzak (Iwan / Górnik II), Arkadiusz Machel (Zillmann / Agent Kazimierz / Paweł Wróbel), Michał Piotrowski (Klaussmann / Jan Lubowiecki), Wojciech Żak (Górnik IV / Powstaniec I), Karol Gaj (Górnik III / Pracownik II)
Zuzanna Godlewska, Zuzanna Kiczka, Bartosz Huras, Miłosz Śmiałkowski (Dzieci),
Sebastian Krysiak, Jerzy Śpiewakowski (Granatowy Policjant I, Granatowy Policjant II)
premiera: 17 kwietnia 2015

fot. Krzysztof Lisiak