Z szeroko otwartymi uszami (Tam, gdzie żyją dzikie dźwięki)

Z szeroko otwartymi uszami (Tam, gdzie żyją dzikie dźwięki)

Jest 30 października 1938 roku. Amerykańska stacja CBS emituje na żywo słuchowisko Wojna światów na podstawie powieści H. G. Wellsa o tym samym tytule. Historia inwazji Marsjan na Ziemię zostaje przedstawiona tak wiarygodnie, że wielu mieszkańców Stanów Zjednoczonych uznaje ją za prawdziwe wydarzenie. Wśród słuchaczy wybucha panika. Wniosek? Wyobraźnia nie zna granic. Radio zaś jest tym medium, które pozwala jej hulać do woli. Na lokalnym, gdańskim gruncie przypomina o tym konkurs na słuchowisko Tam, gdzie żyją dzikie dźwięki i wydarzenia towarzyszące z nim powiązane.

W styczniu tego roku Miejski Teatr Miniatura wraz z festiwalem Literacki Sopot i Teatrem Polskiego Radia ogłosił konkurs na scenariusz słuchowiska dla dzieci. Zwycięska praca dodatkowo brała udział w etapie zamkniętym, w którym nagrodą było nagranie słuchowiska w studiu Radia Gdańsk i udostępnienie go w eterze oraz na płytach winylowych. Powstała również antologia najlepszych tekstów konkursowych, ciekawie zilustrowana przez studentów gdańskiej ASP. Dwie najwyżej ocenione prace to Tam, gdzie żyją dzikie dźwięki Jolanty Patyny i Pani Szast-Prast Grzegorza Kasdepkego.

Historia przedstawiona przez Patynę zaczyna się dość banalnie – słyszymy typowy rodzinny rozgardiasz: rodzice gorączkowo przygotowują się do wyjścia, a w domu pod opieką starszego brata Karola ma pozostać dwójka młodszych dzieci, Emilka i Franek. Chwila stukania obcasów na podłodze i przekomarzania między członkami rodziny. Jednak właściwa akcja następuje, gdy okazuje się, że bliźniaki nie zasną, kiedy w pokoju jest zupełnie cicho, więc Karol na odchodnym włącza im radio. Ułożone w łóżkach dzieci zasłuchują się w słuchowisku o tytule – a jakże – Tam, gdzie żyją dzikie dźwięki. Nieoczekiwanie zostają wciągnięte przez radioodbiornik i bezpieczny dom zamieniają na dwór Króla Decybela. Chyba nie będzie dużym zaskoczeniem, jeżeli wspomnę, że dzielne rodzeństwo ratuje świat poddanych Króla i wszystko, jak to w tego typu opowieściach bywa, kończy się szczęśliwie, a dzieci lądują z powrotem w swoich łóżkach. Ta fantastyczna historia rodem z przygód Harry’ego Pottera jest, jak sądzę, przede wszystkim pretekstem do uwrażliwienia młodych słuchaczy (konkurs był adresowany do tych z przedziału wiekowego 4-9 lat) na dźwięki otaczającej nas rzeczywistości. Czy to będzie odgłos rozpadającego się lodowca, bębnów afrykańskich, czy może charakterystyczne „strzelanie” stawów w nogach wędrującego renifera albo coś bardziej swojskiego, jak na przykład śpiew ptaków – Tam, gdzie żyją dzikie dźwięki otwiera oczy, a raczej uszy, na odgłosy, egzotyczne lub całkiem powszednie, na które czasami po prostu nie zwraca się uwagi. Warto dodać, że sama forma słuchowiska daje aktorom dużą możliwość zabawy głosem – w końcu tylko za jego pomocą mogą dookreślić swoją postać i nadać jej pożądany charakter. Najmocniej uwidacznia się to w przypadku zblazowanego Króla Decybela w wykonaniu Jacka Majoka, usłużnego Fryderyka Jakuba Ehrlicha oraz Generała-służbisty Jacka Gierczaka.

Pani Szast-Prast Grzegorza Kasdepkego  nie jest tak naszpikowana przygodami, jak słuchowisko Jolanty Patyny. Snuje się niespiesznie z szumem morza, piskiem mew i dziecięcym gwarem w tle. Mama (Edyta Janusz-Ehrlich) próbuje się zrelaksować na plaży, jednak jej córka o niespożytej energii (Julia Siechowicz) nie do końca jej to umożliwia. Znudzona Mała biegnie kupić sobie loda, przy czym okazuje się, że sprzedawczyni, Pani Szast-Prast (Maria Pakulnis), zamiast pieniędzy zabiera klientom czas: „Szast-prast i go biorę!”. Niebagatelną rolę w całej historii odgrywa miejscowa legenda o Pani Szast-Prast i statku załadowanym wolnym czasem, który przeprawia dusze na drugi brzeg, usłyszana przez dziewczynkę od jej ciężko chorego dziadka. Słuchowisko Kasdepkego, wpisując się w   konwencję realizmu magicznego, podejmuje trudny temat śmierci i stosunku dziecka do  straty kogoś bliskiego. Splata przyziemność choroby z nutką magii. Jest w nim coś niepokojącego, może za sprawą pojawiającego się dźwięku szpitalnych urządzeń do monitorowania pracy serca i wyraźnie słyszalnego napięcia związanego z chorobą bliskiej osoby (przejmująca Edyta Janusz-Ehrlich), a może przez ciągłą obecność delikatnego, jakby ambientowego podkładu muzycznego.

Szeroko zakrojone przedsięwzięcie Teatru Miniatura, które mieści w sobie także cykl prezentacji słuchowisk połączonych z warsztatami, to próba powrotu do, chyba trochę zapomnianej, formy teatru dźwięku. Takiego, w którym warstwa dźwiękowa nie pełni marginalnej roli, jak ma to  często miejsce w spektaklach dla dzieci , ale kluczową. Bo dzikie dźwięki są wszędzie. Wystarczy je tylko schwytać.

 

Agnieszka Domańska, Teatralia Trójmiasto
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 150/2015

 

Jolanta Patyna

Tam, gdzie żyją dzikie dźwięki

reżyseria: Tomasz Man

muzyka: Tomasz Man, Ignacy Jan Wiśniewski

realizacja akustyczna: Jacek Puchalski

obsada: Jakub Ehrlich (Fryderyk), Jacek Gierczak (Generał), Agnieszka Grzegorzewska (Mama), Piotr Kłudka (Tata), Anna Makowska-Kowalczyk (Emilka), Jacek Majok (Król Decybel), Marcin Marzec (Franek), Wojciech Stachura (Karol), Andrzej Żak (Spiker/Lektor)

 

Grzegorz Kasdepke

Pani Szast-Prast

reżyseria: Janusz Kukuła

muzyka: Krzysztof Ścierański

realizacja akustyczna: Tomasz Perkowski

obsada: Edyta Janusz-Ehrlich (Mama), Krzysztof Gosztyła (Dziadek), Maria Pakulnis (Pani Szast-Prast), Julia Siechowicz (Mała)

premiera słuchowisk: 23 sierpnia 2015, podczas festiwalu Literacki Sopot

Agnieszka Domańska – magister kulturoznawstwa znad morza. W „Teatraliach” również w roli tropicielki przecinków i podwójnych spacji. Lubi zapach sceny. Duchowo związana z Mironem Białoszewskim. Gdańszczanka.