Szczeliny i pęknięcia (Fale)

Szczeliny i pęknięcia (Fale)

Dzieciństwo, dojrzewanie, pełnia dojrzałości, dorosłość, starość – to schemat, w który jesteśmy wciągnięci bezwolnie. Dopasowanie do obowiązujących norm ma swoje zalety, kusi, wydaje się niewielką ceną za bezpieczną przewidywalność, jasno określony? podział ról i powszechną akceptację. Czy na pewno? Bohaterowie Agnieszki Błońskiej na bliźniaczość dni się nie godzą, a w schemat wejść nie potrafią.

Na scenie panuje półmrok, jest ascetycznie. Niepokoi tylko odgłos fal uderzających o brzeg. Bohaterowie wyłaniają się pojedynczo. Za nimi, na ekranach, wyświetlają się podobizny ich twarzy (te z czasem szarzeją, zmieniają się, zawierają w sobie nawzajem, w końcu zupełnie tracą kształt). Bernard (Paweł Nowisz) buduje narrację. Starszy od pozostałych, przerasta ich wiedzą i doświadczeniem.

Tekst jest niełatwy. Fale to jedna z ostatnich powieści Virginii Woolf, twórczy eksperyment, w całości oparty na technice strumienia świadomości. Nie fabuła się tu liczy, nie podmiotowość i pojedyncze życiorysy, ale emocjonalność, roztrząsania, impresje, przebłyski. Sześcioro bohaterów nie rozmawia ze sobą, ale snuje; nie odpowiada, ale wypowiada. Kompozycja nieskończonego dialogu jest pozorna, podział na kwestie – umowny. Fale to w rzeczywistości zlepek monologów, kunsztownych, poetyckich iw pewien sposób ze sobą powiązanych. Forma powieściowa jest pretekstem do gry językowej, lecz nie tylko. Tekst Woolf to wdzięczny materiał – udramatyzowany, pozbawiony niepotrzebnych fraz. Twórcy Teatru Ochoty zyskali na jego adaptacji. Dzieło  dzięki temu zabiegowi również odnosi korzyści – przeniesione na scenę i przesunięte w czasie staje się współczesne, dotkliwie aktualne.

Fabuła, pozornie wątła, niewartka, obejmuje długi odcinek czasu – od dzieciństwa po późną starość. Nie o ogół doświadczeń jednak chodzi, ale o kluczowe momenty – o beztroskę dzieciństwa, pierwsze przyjaźnie, wspólnoty i miłostki, o rozstania, pracę, starzenie się i towarzyszące temu wnioski, o odszukanie własnego głosu i własnej tożsamości w końcu. Bohaterowie przeżywają to na różne sposoby, choć prawdopodobnie z podobnym rezultatem – są rozczarowani, ale bezsilni. Ich dramat polega na tym, że nie mają dość siły, żeby się przeciwstawić. Buntują się słowem, nie działaniem, wobec przemijania są zresztą bezradni. Wypowiadają kwestie jeden po drugim, z czasem zaczynają mówić symultanicznie, zagłuszając się nawzajem, spierając. Są samotni. „A jednak wynaleźliśmy sposoby wypełniania tych szczelin i maskowania pęknięć” – mówi któreś z nich. To (jedyna?) metoda – w końcu fal, przeznaczenia, nie da się zatrzymać. Porywają bez wyjątku/ bezwarunkowo.

Z jednej strony mamy  do czynienia z problematyką egzystencjalną, z potrzebą oswojenia myśli o śmierci, nieuchronności  przemijania, a tym samym z próbą nadania im (i sobie) sensu. Z drugiej – z problematyką natury społecznej. Jednostka ginie na tle bezkształtnego ogółu (im jest słabsza, tym bardziej oczywiste się to wydaje). Jak i czy w ogóle wejść w rolę własnej płci, jak sprostać wymaganiom poszczególnych etapów, jak znosić rozstania, jak zdefiniować miłość (na scenie podniesiono, w nieco zawoalowany sposób, wątek homoseksualny) czy szanować odmienność (również własną)? Twarze na ekranach zamazują się i trudno stwierdzić, czy utrata podmiotowości to skutek starzenia, czy konformistycznego stylu życia. Na poziomie publicznym wszystko działa (przynajmniej na pozór) sprawnie, ale sfera prywatna obnaża niedoskonałości. Szczeliny i pęknięcia. Aktorzy oddali to poczucie izolacji znakomicie. Trudno o lepiej zharmonizowaną obsadę.

Rzecz zrealizowana przez Błońską bez rozmachu (co jest zaletą) uwiera w pożądany sposób. Poetyckość fraz nie razi, nie buduje dystansu. Woolf w teatralnym kostiumie wciąż świetnie komentuje rzeczywistość.

Aleksandra Żelazińska, Teatralia Warszawa
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 57/2013

Teatr Ochoty we współpracy ze Studiem Teatralnym Koło

Fale

Virginia Woolf

reżyseria: Agnieszka Błońska

adaptacja i dramaturgia: Paweł Dobrowolski

obsada: Klara Bielawka (Teatr Dramatyczny, Rhoda), Romuald Krężel (Neville), Paweł Nowisz (Bernard), Weronika Pelczyńska (Jinny), Jakub Snochowski (Louis), Anna Sroka-Hryń (Susan)

premiera: 18 marca 2013

fot. Steve Tanner