This story is not (only) about dancing

This story is not (only) about dancing

Każdy, kto spodziewał się po Jeziorze łabędzim tradycyjnego baletu z muzyką Piotra Czajkowskiego, musiał czuć się nieco zaskoczony podczas ostatniego dnia Stream Festivalu, czyli Międzynarodowego Festiwalu Teatru Ruchu, który odbył się we Wrocławiu. Jedną z propozycji festiwalowych był bowiem spektakl studentów bytomskiego wydziału tańca krakowskiej PWST. Widzowie nie zobaczyli jednak baletu, w którym tancerze przedstawiają historię miłości Odetty i Zygfryda, lecz przewrotną zabawę konwencją, subtelny żart z bodaj najsłynniejszego baletu klasycznego. Co najważniejsze – jest to żart w pełni udany.

Gdy widzowie zostają wpuszczeni do sali, z głośników już wydobywa się świetnie znana muzyka Czajkowskiego. Siedząca na scenie aktorka ma zaciętą minę, pustym, przeszywającym wzrokiem wpatruje się w przestrzeń, a jej ruchy są nerwowe. Chyba trudno nie skojarzyć tej sceny z filmem Czarny łabędź? Szczególnie w zestawieniu z przewodnim motywem muzycznym z tego filmu (Nina’s dream). Film Aronofsky’ego, choć wykorzystuje motyw Jeziora łabędziego, jest poświęcony nieco innej tematyce niż sam balet. Wiodące wątki filmowe, takie jak presja, ambicja, potrzeba bycia dostrzeżonym, a przede wszystkim psychiczne obciążenie, jakie spoczywa na tancerzach wykonujących kultowe choreografie, została z powodzeniem przeniesiona do bytomskiego spektaklu. Oprócz tego w pojedynczych, lecz tworzących spójną i wyczerpującą całość scenach zostają przedstawione różne oblicza miłości oraz relacje pomiędzy kobietą a mężczyzną. Choć instrumentem, za pośrednictwem którego aktorzy opowiadają o tych związkach, jest ciało, a cielesność wypełnia znaczną część historii, nie chodzi tu wyłącznie o kwestie fizyczności.

Spektakl jest bardzo dynamiczny pomimo wielu momentów zatrzymania się tancerzy, zastygania w skomplikowanych, karykaturalnych pozach. Zachwyca zarówno choreografia Idana Cohena, jak i jej wykonanie – całkowita synchronia w sekwencjach zbiorowych, a z drugiej strony doskonała korelacja pomiędzy partnerami w poszczególnych scenach dwu- i trzyosobowych. Artystom z niezwykłą lekkością przychodzi wykonanie skomplikowanych układów tanecznych, bardzo dobrze sprawdzają się także w momentach wymagających ściśle aktorskiego zaangażowania. Obok sprawnych ciał to właśnie mimika jest budulcem emocji w Jeziorze łabędzim – aktorzy wykrzywiają się w plastycznych grymasach i tym sposobem rozładowują napięcie w punktach kulminacyjnych, a ściślej mówiąc – gdy tylko zaistnieje ryzyko, że jakaś scena może zostać odebrana całkowicie na serio. Nie o to tutaj chodzi, aby się angażować emocjonalnie, interpretować, przeżywać rozterki i problemy bohaterów, lecz o to, aby z utartej czy wręcz przetartej konwencji uczynić bardziej ludzki pokaz.

Artyści są ubrani przeróżnie. Zamiast tradycyjnych baletowych strojów każdy z nich ma swój indywidualny styl i wcale nie zaburza to estetyki spektaklu, a wręcz przeciwnie – wzbogaca jego wizualne walory. Młodzi tancerze zamiast pochylić się nad klasykiem, który – podobnie jak u bohaterki filmu Czarny łabędź – powinien być ich szczytowym punktem w karierze tanecznej, wolą wykorzystać go do pokazania, że balet może obejść się bez trykotów i – co więcej – może się w takiej formie spodobać nie tylko amatorom muzyki klasycznej.

Katarzyna Mikołajewska, Teatralia Wrocław

Stream Festival – Międzynarodowy Festiwal Teatru Ruchu, Wrocław, 11–13 października 2012

PWST Kraków – Wydział Teatru Tańca w Bytomiu

Jezioro Łabędzie

reżyseria i choreografia: Idan Cohen

występują: Robert Buczyński, Natalia Dinges, Magdalena Fejdasz, Helena Gandżalian, Paulina Giwer, Zuzanna Kasprzyk, Anna Kosiorowska, Jakub Krawczyk, Kamil Lipka, Paweł Łyskawa, Nina Minor, Anna Raj, Robert Wasiewicz, Natalia Wilk

premiera: 17 listopada 2011