Sprzątanie miłości (Leon i Matylda)

Sprzątanie miłości (Leon i Matylda)

Główny bohater Leona zawodowca Luca Bessona – płatny morderca – na pytanie, czym się zajmuje, odpowiada „sprzątam”. Pewnego dnia w jego życiu niespodziewanie pojawia się osierocona dwunastoletnia dziewczynka, Matylda, chcąca nauczyć się zabijać, by pomścić swoją brutalnie zamordowaną rodzinę. Oboje bohaterów zaczyna łączyć coraz silniejsza, niejednoznaczna więź. W przedstawieniu Teatru KTO pojęcie „sprzątania” przenosi się w całkowicie dosłowne rejony. Staje się pełnym mozołu zmaganiem z codziennością i niezrozumieniem, w powolny, precyzyjny sposób zabijającymi dawne uczucia.

Spektakl Leon i Matylda Andrzeja Sadowskiego może być odczytywany jako luźna wariacja na temat możliwych losów Bessonowskich bohaterów po latach. Stanowi jednak zarazem niezależną od filmu opowieść o ścieraniu się ze sobą stereotypowych wcieleń męskości i kobiecości. Relacje dwojga postaci przenoszą się na grunt pełnego rutyny związku, symbolizowanego przez klaustrofobiczną przestrzeń wspólnego, niewielkiego mieszkania.

Historia podzielona jest na kilkanaście sekwencji, zatytułowanych w ironiczny sposób: „Mężczyzna i jego wejście”, „Choinka” czy „Błogostan”. Stopniowo odsłaniają one kolejne elementy z życia bohaterów, których zachowania podlegają również ciągłemu nadzorowi i komentarzom trzech kobiecych postaci pojawiających się na ekranie. Leon i Matylda stają się laboratoryjnym niemal przypadkiem zachowań: wchodzą w utarte role i schematy komunikacyjne, a ich relacja przypomina momentami (zwłaszcza w otoczeniu dekorującej mieszkanie egzotycznej roślinności) zwierzęcą, darwinowską walkę o byt, w której stawką jest przetrwanie w domowej przestrzeni i próba uzyskania choć chwilowej uwagi drugiej osoby.

Mężczyznę i kobietę cechuje w ujęciu Sadowskiego całkowity brak możliwości porozumienia. Kiedy Leon wymienia łacińskie nazwy roślin i gwiazd, Matylda tworzy swój własny, szczebiotliwy idiolekt. Gdy on przyprowadza niespodziewanie do domu kochankę – prostytutkę, ona marzy o ucieczce w siną dal na upragnionym białym rowerze. Wszelkie próby zabiegania o porozumienie spotykają się z brutalną odmową: rozkazami „natychmiastowego wejścia pod stół” lub „założenia szalika” przed wyjściem z domu i „wyczyszczenia butów” po powrocie do niego.

Relację obojga bohaterów cechuje pełne werbalnej i emocjonalnej przemocy napięcie. Nieustannie licytują się, próbując ugodzić w najczulszy punkt partnera, który przekształca się w ringowego przeciwnika. Walka rozpoczyna się tu od spraw codziennych (jak sprzątanie czy ubieranie choinki), by po chwili przenieść się na grunt generalizacji i wzajemnych oskarżeń. To, co pozornie wzniosłe, w groteskowy i często humorystyczny sposób zderza się w spektaklu teatru KTO z elementem przyziemnym: akt seksualny stapia się z jedzeniem zupy w proszku, a przygotowania do Wigilii są zawieszaniem bombek na ciele uprzedmiotowionej kochanki. Agresywne jest tu zarazem ironiczne milczenie i napastliwe spojrzenie Leona, jak i nerwowy śmiech i infantylny potok słów wypowiadanych przez Matyldę. Gdy poziom napięcia i cierpienie okazują się już nie do wytrzymania, ratunkiem okazuje się wyjście poza scenę – wygłaszanie monologów do skierowanego w stronę widzów mikrofonu.

Wcielający się w role tytułowej pary Andrzej Sadowski i Justyna Orzechowska w celny, choć momentami przerysowany sposób utrzymują balans pomiędzy efektem powagi i groteski. Towarzyszy im postać Nieznajomej w wykonaniu Karoliny Stefańskiej, operująca głównie cielesnością, powściągliwym dystansem i milczeniem. Przytłaczająca tematyka zostaje rozładowana poprzez wywołujący śmiech widzów absurdalny humor – jak groteskowe zakończenie, przenoszące akcję wydarzeń w futurystyczną przyszłość i nadające całości kolejny ironiczny cudzysłów.

Punkt wyjścia dla reżysera stanowi konwencja farsy małżeńskiej, przypominająca Kto się boi Virginii Woolf? Albeego, gdzie komiczne i tragiczne zarazem schematy „kata i ofiary” ulegają nieustannemu odwracaniu; niosą jednak nadzieję zmiany między innymi w finalnej scenie szczerej rozmowy George’a i Marthy. Spektakl Sadowskiego kwestionuje jednak samą możliwość dialogu i porozumienia; relacja Leona i Matyldy jest jedynie bolesnym ćwiczeniem w sprawności przerzucania się komunikacyjnymi kodami, spod których z trudem wyglądają zagłuszane skrawki prawdziwych emocji.

Aleksandra Naróg, Teatralia Kraków

Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 181/2016

Teatr KTO

Leon i Matylda

reżyseria, tekst, opracowanie wizualne: Andrzej Sadowski

obsada: Justyna Orzechowska (Matylda), Marzena Ciuła / Karolina Stefańska (Nieznajoma), Andrzej Sadowski (Leon)

premiera: 21 stycznia 2016

fot. mat. teatru