Nasz wspólny wróg (Sprawiedliwość)

Nasz wspólny wróg (Sprawiedliwość)

10 marca 2018 roku w Teatrze Powszechnym w Warszawie miała miejsce premiera Sprawiedliwości w reżyserii Michała Zadary. Spektakl, obok Kilku obcych słów po polsku Anny Smolar (Teatr Polski w Warszawie i Teatr Żydowski) czy Idy Kamińskiej Gołdy Tencer (Teatr Żydowski w Warszawie), był gestem upamiętniającym pięćdziesięciolecie marca `68.

Na scenie widzimy dwa biurka, stolik oraz dystrybutor wody. Na obu pulpitach panuje nieporządek, stoją na nich laptopy, stosy nieułożonych papierów, a nawet resztki niedopitej kawy czy puszki po coca-coli. W głębi powieszono ekran oraz zapisane hasłami i schematami białe kartki. Panuje cisza. Światło jest włączone niemal przez cały spektakl, pada także na widownię. Skojarzenie z biurem jest dość jednoznaczne.

Obok biurek znajduje się kilka krzeseł, które zajmuje czwórka aktorów i aktorek (Barbara Wysocka, Ewa Skibińska, Arkadiusz Brykalski, Wiktor Loga – Skarczewski) ubranych w proste, formalne stroje. Bohaterowie i bohaterki wcielają się w role archiwistów i archiwistek. Kreacja jest mdła – choć grają role rozpisane na czworo, w rzeczywistości stanowią jedno ciało, którego konflikty i starcia są pretekstem do posuwania przegadanej akcji scenicznej. Odrzucenie charakterologicznego zniuansowania nie szkodzi spektaklowi, służy raczej maksymalizacji skupienia na problematyce Sprawiedliwości.

Postaci debatują wokół zebranych materiałów dowodowych składających się z dokumentów prawnych oraz relacji świadków. Dyskusja toczy się wokół wydarzeń marca 1968 roku. Początkowo postaci skupiają się na przybliżeniu kontekstu społeczno-politycznego. Na ekranie wyświetlają informacje pozwalające osadzić przymusową emigrację Żydów w porządku przyczynowo-skutkowym. Podają liczby i statystyki, objaśniają znaczenie zapisów prawnych, wreszcie powołują się na polityków, bezpośrednio związanych z migracją, jak się potem okaże, bezkarnych wobec prawa. Czteroosobowa grupa stara się ustalić, dlaczego niespełna 23 lata od zakończenia II wojny światowej wyrzucono z kraju 12 tysięcy osób pochodzenia żydowskiego.

Z czasem uwaga zostaje przekierowana na marginalizowane oraz przemilczane narracje. Ze sceny cytowane są ówczesne relacje emigrantów i emigrantek marcowych. Do głosu dopuszczono również potomków i potomkinie osób wydalonych z Polski lub ludzi, którzy doświadczyli uchodźstwa w dzieciństwie. Wspominają o antysemickiej nagonce, w wyniku której byli pozbawieni większości dóbr materialnych i wydaleni poza granice Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej bez możliwości powrotu. W wydarzeniach marcowych Żydzi pełnili funkcję Agambenowskiego ludu – mniejszościowej i unieważnianej społecznie grupy, ujawniającej biopolityczne pęknięcia na tkance suwerennego państwa przez samą zawstydzającą obecność. Naród, budujący swoją tożsamość na jednolitości religijnej czy etnicznej, domaga się wyrzucenia z populacji społeczności różniących się od większości, zagrażających utrzymaniu złudzenia jednakowości.

W dalszej części spektaklu postaci sceniczne uzupełniają obszerną prezentację o fragmenty zawirusowanych antysemityzmem artykułów prasowych. Felietony wrogo nastawiają czytelników i czytelniczki, na przykład poprzez utożsamianie syjonistów i Żydów. Haniebne są także liczne historyczne przekłamania, których dopuszczali się rządzący. W jednym z cytowanych tekstów dziennikarskich pada stwierdzenie, że „Żydzi są odpowiedzialni za własną zagładę”. Zdaniem bohaterów i bohaterek spektaklu szkodliwe społecznie publikacje są jedynie elementem szerszego działania, machiny wymierzonej przeciw grupie społecznej. Dobrze skrojony, moralnie poprawny i społecznie zaangażowany spektakl kończy symboliczny gest. Zostaje sformułowane oskarżenie o możliwości popełnienia zbrodni przeciwko ludzkości przez Iwonę Śledzińską-Katarasińską. Była dziennikarka i obecna posłanka Platformy Obywatelskiej jest ponoć jedyną żyjącą osobą zamieszaną w antyżydowską nagonkę.

Michał Zadara i Nawojka Gurczyńska współtworzyli scenariusz do Sprawiedliwości ze specjalistami oraz specjalistkami od historii i prawa, kreując scenicznie interesujące, merytorycznie rzetelne widowisko, które nie ma siły sprawczej. Potencjał radykalizmu, jaki niesie koniec spektaklu, jest złudny, niezdolny do rozsadzenia hierarchiczności aparatu władzy, chociażby przez upływ czasu. W pięćdziesiątą rocznicę przymusowych wysiedleń reżyser nurza się w paranoicznej próbie znalezienia winnych, jak gdyby jedna, symbolicznie postawiona przed sądem osoba zdołała wynagrodzić tysiącom ludzi doświadczane traumy. Być może energię, którą twórcy i twórczynie włożyli/-ły w polowanie na Katarasińską, należałoby przekuć w refleksję nad alternatywnym metodami przepracowania niechlubnej dla Polski historii. Zaproponowałabym raczej pomoc marcowym emigrantom i emigrantkom lub współczesnym uchodźcom i uchodźczyniom chociażby przez uwrażliwienie naszego społeczeństwa. Pytanie, na ile ramy teatru instytucjonalnego na to pozwalają.

 

Aleksandra Mahmud, Teatralia Warszawa

Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 272/2019

reżyseria: Michał Zadara

scenariusz: Michał Zadara i Nawojka Gurczyńska

zespół aktorski: Barbara Wysocka, Ewa Skibińska, Arkadiusz Brykalski, Wiktor Loga – Skarczewski

historycy: Daniel Przastek, Paweł Mrowiński, Michał Kujawski

prawnicy: Paweł Marcisz, Jakub Urbanik, Rafał Kozerski

konsultacje kostiumograficzne: Arek Ślesiński

koordynatorka projektu: Anita Cieślicka

inspicjentka: Barbara Sadowska

premiera: 10 marca 2018
fot. Krzysztof Bieliński

Aleksandra Mahmud – (`96) - studentka kultury wizualnej w Instytucie Kultury Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego.