Sposób na nowoczesną młodzież (Sposób na Alcybiadesa)

Sposób na nowoczesną młodzież (Sposób na Alcybiadesa)

Patrząc na Boską Komedię jako na wydarzenie ukierunkowane, między innymi, na popularyzację sztuk scenicznych, należy przyznać, że ubiegłoroczna inauguracja Małej Boskiej Komedia to, na przestrzeni ostatnich lat, bodaj najciekawsza inicjatywa wprowadzona przez organizatorów Festiwalu. Tym bardziej cieszy, że nie był to jednorazowy eksperyment i w tym roku do krakowskiej Łaźni Nowej po raz kolejny zawitały (bądź zawitają – w końcu impreza trwa aż do początku listopada) spektakle przygotowane z myślą o najmłodszych widzach.

Tegoroczną edycję przeglądu otworzył Sposób na Alcybiadesa Edmunda Niziurskiego w reżyserii Piotra Ratajczaka z Teatru im. Juliusza Osterwy w Lublinie. Napisaną przed niemal sześćdziesięciu laty historię grupki przyjaciół starających się poradzić sobie z trudami edukacji, unikając większego wysiłku intelektualnego, pozostawiono w niemal niezmienionej wersji. Twórczynie i twórcy zdecydowali się jedynie uwspółcześnić realia, w których dochodzi do wydarzeń, a także w miejsce niektórych męskich bohaterów powieści wprowadzić postaci żeńskie. Ciamcia, Słaba, Pędzel i Zasępa, uczennice i uczniowie klasy piątej lubelskiej podstawówki, kupują od starszego rocznika tytułowy „SPOSÓB” na ich nauczyciela historii, dzięki któremu przy pozornie niewielkim nakładzie sił, uspokoją grono pedagogiczne, poważnie zaniepokojone ich całkowitym brakiem postępów w nauce. Kolejne inicjatywy, które podejmują, żeby zamarkować swoją wiedzę przynoszą jednak skutek odwrotny do zamierzonego – ich lenistwo zastępuje aktywność, a nauka z czasem staje się przyjemnością i daje ponadprzeciętne efekty.

Bez wątpienia lubelskiej realizacji nie można odmówić sporych pokładów energii, której działanie można dostrzec na zainteresowanych twarzach siedzących na widowni dzieci.  Główna zasługa leży tu po stronie aktorek i aktorów, którzy swoja wyrazistą, przerysowaną grą pobudzają do życia ascetyczną przestrzeń, wypełnioną jedynie kilkoma ławkami szkolnymi i ograniczoną stalową konstrukcją, na której zawieszono ciąg tablic. Akcji towarzyszą proste układy choreograficzne jeszcze bardziej dynamizujące jej i tak wartki przebieg, a gdy tylko działania sceniczne zostają choćby na chwilę przerwane jak leitmotiv powracają fragmenty Clocks Coldplay (eksploatowane zresztą do granic wytrzymałości anty-fanów brytyjskiego zespołu). Twórczynie i twórcy spektaklu zdają się celowo ograniczać oprawę wizualną przedstawienia, co w kontekście spektaklu przeznaczonego dla młodego widza może budzić zdziwienie. U podstaw tej plastyczno-muzycznej wstrzemięźliwości może leżeć fakt, że „Sposób na Alcybiadesa”, poza lekką i żartobliwą fabułą, niesie również ze sobą wyraźny polityczny przekaz, a ograniczenie liczby bodźców ma młodemu widzowi ułatwić jego odbiór. Jednak to właśnie polityczność lubelskiej realizacji budzi największe wątpliwości.

Do scenariusza spektaklu wprowadzono niepokojące symptomy dzisiejszej codzienności („nieważna Konstytucja”, strach przed „islamistami w łódkach”, naiwna polityka historyczna), wiążąc je z dominacją skostniałego systemu, którego przedstawicielami są skrajnie stereotypowi nauczyciele. Z czasem, wraz z postępującą przemianą młodych bohaterów, kształtuje się zupełnie nowy system wartości, w którym nad naiwną ksenofobią górę bierze rozsądne spojrzenie na historię i otwartość na Innego. Niemałą rolę odgrywa w tym historyk Misiak, którego aktywizujące metody pracy są dla uczniów atrakcyjniejsze, niż dryl pozostałych pedagogów. Obciachowy konserwatyzm matematyczki w plisowanej spódnicy czy wuefisty z siateczkową „żonobijką”, ostatecznie ulega oświeconemu modelowi kształcenia, generującemu zarówno korzyści osobiste uczniów, jak i powszechne zadowolenie wszystkich pozostałych bohaterów, z których każdy odnosi taki sukces, jaki sobie wymarzył. W pełni odpowiada to popkulturowej konstrukcji tryumfu dobra nad siłami ciemności (czy raczej „ciemnogrodem”, które to oklepane określenie idealnie koresponduje ze sposobem przedstawienia części grona pedagogicznego), na co dzień spotykanej przez dzieci w bajkach i filmach familijno-przygodowych. Ratajczak osadza zatem opowieść o współczesnej Polsce w znanym dzieciom kodzie, licząc na to, że dzięki temu bliskie twórczyniom i twórcom idee zostaną również zaszczepione wśród młodych widzów. Problem polega na tym, że konserwatywny reakcjonizm wcale nie jest tylko żenujący i groteskowy jak sugeruje Sposób na Alcybiadesa, ale także nośny i bezwzględnie skuteczny, a przede wszystkim intensywnie i systematycznie atakujący młodych obywateli od najmłodszych lat, czego dowody dają sondaże przeprowadzane wśród świeżo upieczonych wyborców. Nowoczesny profesor Misiak, który w lubelskiej realizacji  wyłamuje się spośród anachronicznych kolegów po fachu i staje się wzorem dla zyskującej postępową świadomość młodzieży, mógłby także (a może wręcz bardziej) reprezentować współczesnych liderów prawicowych ugrupowań, którym udaje się przyciągać do siebie młodych ludzi dużo skuteczniej, niż robią to opozycyjne wobec nich środowiska. Tym samym, lubelski spektakl nie wychodzi poza prezentowanie postulatywnego i wyabstrahowanego modelu ewolucji, w którym oświeceniowa racjonalność musi wyprzeć przemocowy prymitywizm. Życzeniowe hasło otwartości i wielokulturowości, jawnie formułowane w finale spektaklu, unosi się w próżni, nie znajdując zaczepienia w rzeczywistym doświadczeniu inności, z którym widzowie musieliby się skonfrontować. Szlachetny idealizm zostaje skazany na porażkę w starciu z realną codziennością, która uczy większość młodzieży nieufności wobec odmienności.

Niestety sposób, w jaki twórczynie i twórcy spektaklu dotykają tych wszystkich kwestii może sugerować, że uproszczenie przekazu jest zabiegiem celowym, mającym wyjść naprzeciw ograniczonym możliwościom młodego widza. Tak protekcjonalna postawa przypomina ni mniej ni więcej to, co samo przedstawienie, idąc tropem Niziurskiego, stara się krytykować – zamknięty model edukacji oparty na jednostronnym przekazie i dyscyplinie. W ten sposób energia łącząca aktorki i aktorów z najmłodszymi widzami nie otwiera możliwości odmiennego postrzegania świata niż to, z którym ci młodzi ludzie spotykają się na co dzień, a spektakl staje się jedynie sprawną, acz dość prostą inscenizacją kultowej powieści młodzieżowej.

Maciej Guzy, Teatralia Kraków

Internetowy Magazyn "Teatralia", numer 260/2018

Teatr im. Juliusza Osterwy w Lublinie

Sposób na Alcybiadesa

Reżyseria i opracowanie muzyczne: Piotr Ratajczak

Adaptacja i dramaturgia: Piotr Rowicki

Scenografia: Matylda Kotlińska

Kostiumy: Grupa MIXER

Ruch sceniczny: Arkadiusz Buszko

Reżyseria świateł: Szymon Kluz

Obsada: Jowita Stępniak, Edyta Ostojak, Daniel Dobosz, Paweł Kos, Wojciech Rusin, Daniel Salman, Wojciech Dobrowolski, Marek Szkoda, Lidia Olszak, Maciej Grubich

Premiera: 6 października 2017

fot. Natalia Kabanow

Maciej Guzy, rocznik 1995, student Wiedzy o teatrze