Spętani (Przebudzenie wiosny)

Spętani (Przebudzenie wiosny)

Przebudzenie wiosny Franka Wedekinda to dramat poruszający temat problemów dorastania (sam autor opatrzył utwór podtytułem tragedia dziecięca). Spektakl Teatru Eveil jest propozycją na pograniczu szeroko pojętego teatru tańca. Aby ukazać trudności dzieci zmagających się z mieszczańskim modelem wychowania, użyto konwencji teatru marionetek.

Przezroczysta, czarna kurtyna odseparowuje widza od sceny. Zapewnia to pozorne bezpieczeństwo, możliwość zdystansowania się. Aktorzy są przytwierdzeni do sufitu za pomocą elastycznego sznura, aby dodatkowo podkreślić związek z teatrem lalkowym, jakby nie wystarczył urywany charakter ruchu, którym posługują się wykonawcy. Dodatkowo zwraca to uwagę na obecność niewidzialnej siły wyższej, osoby pociągającej za sznurki. Niekiedy jednak bohaterowie wyswobadzają się z okowów, wystarczy, aby aktor podszedł do przezroczystej kurtyny, a na widowni zapaliło się światło, i obserwatorzy nie czują się już tak komfortowo, anonimowo, bezkarnie. Odbiorca przestaje być zwykłym podglądaczem.

Centralnym punktem akcji staje się łóżko, które jednocześnie pełni funkcję grobu. Przeplatająca się symbolika odchodzenia i narodzin jest wszechobecna. Ciąża rozpatrywana zostaje w kategorii choroby, natomiast śmierć jako przejście z dzieciństwa w dorosłość. Nierealność urywanych marionetkowych ruchów wykonawców podkreśla biały makijaż. Ich słowa, gesty i emocje nie współgrają ze sobą, zupełnie jakby zostali prowadzeni ręką niewprawnego animatora. Być może ma to podkreślić sprzeczne uczucia targające dojrzewającą młodzieżą: natura czy kultura, instynkt czy zasady dobrego wychowania. Można również doszukać się syndromu Piotrusia Pana –  Wendla protestuje przeciwko nałożeniu długiej sukienki, chodzi w starej, groteskowo za krótkiej dziecięcej sukieneczce. Dzięki temu dziewczynka odseparowuje się od problemów świata dorosłych. Jej zdziecinniały strój kontrastuje z kokieteryjnym sposobem poruszania się. Każdy ruch wydaje się świadomy, a jego celem jest zainteresowanie płci przeciwnej. Podobnie dzieje się z garderobą reszty bohaterów. Chłopcy noszą spodenki i koszule, z których dawno już wyrośli. Jednak na końcu dla kontrastu Melchior umiera w długich spodniach i marynarce. Wydaje się, że dorosłość go zabiła, a może były to raczej wyrzuty sumienia i ciężar winy za śmierć przyjaciela, ukochanej i nienarodzonego dziecka. Odpowiedzialność za innych rozpatruje się jako oznakę dojrzałości.

Mimo przeważającego nastroju melancholii do przedstawienia wkrada się również wiele humoru. Pojawia się on głównie w scenach Melchiora i Maurycego, którzy starają się poznać swoją seksualność. Maurycy ma nawet scenę przypominającą epizod z komedii slapstickowej przy akompaniamencie fortepianu. Natomiast Melchior podgląda na ekranie telefonu kłótnię rodziców przypominającą odcinek z telenoweli brazylijskiej. Nie mniej zabawna okazuje się opowieść matki Wendli w odpowiedzi na pytanie: „skąd się biorą dzieci?”.

Zastanawia, kto kieruje niewidzialną ręką animatora lalek: rodzice, Bóg, autor dramatu, a może reżyser teatralny. Dorosłość jest ciężarem nie do udźwignięcia. Aktorzy nie zawsze prowadzeni są przy pomocy sznurków. Podczas pięknej, melancholijnej sceny zbliżenia Melchiora i Wendli bohaterowie pozbywają się swoich więzów. Wydaje się, że tylko wtedy byli tak naprawdę sobą. Wolność okazuje się brzemieniem, trwa zbyt krótko, by się nią cieszyć, a jej skutki mogą być tragiczne.

Marta Goławska, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 74/2013

Teatr Eveil

Przebudzenie wiosny

Frank Wedekind

reżyseria: Dariusz Szymor

muzyka: Igor Kłaczyński

scenografia: Natalia Kucia

obsada: Marcelina Bożek, Łukasz Łęcki, Lohann Ratajczyk, Agnieszka Kolanowska

fot. materiały teatru

Scena 21 Teatru Nowego w Krakowie

 

Marta Goławska (ur. 1988), absolwentka teatrologii UJ, studentka Szkoły Artystycznego Projektowania Ubioru, w „Teatraliach” publikuje od 2008 roku, w teatrze najbardziej interesuje się scenografią i kostiumami oraz teatrem tańca.