Samotność czy tyrania (Szkoła żon)

Wielu ludzi traktuje małżeństwo jako obowiązkowy etap w życiu. Co ma jednak zrobić mężczyzna, który nie wierzy w kobiecą uczciwość i bezinteresowność, a miłość to dla niego oznaka słabości? Najwygodniejszym rozwiązaniem byłoby wychowanie od dziecięcia żony idealnej, kobiety w pełni posłusznej przyszłemu mężowi. Urzeczywistnienie takiego planu może okazać się niełatwym zadaniem.

Spektakl rozpoczyna odpalenie sztucznych ogni i intrygującej muzyki. Arnolf (Jan Wojciech Poradowski) ma zamiar się ożenić i opowiada o tym przyjacielowi. Mężczyzna jest niemłodym już posiadaczem dużej fortuny. Twierdzi, że inteligentna żona stwarza niebezpieczeństwo zdrady, a tym samym naraża męża na zniesławienie i hańbę. Arnolf pragnie zatem poślubić swą wychowankę – młodziutką Anusię (Katarzyna Grabowska) – myśląc, że jest ona zbyt głupia, by choćby pomyśleć o niewierności czy oszustwie. Rozmowę przyjaciół przerywa pojawienie się żołnierzy. Przemierzają oni scenę rytmicznym krokiem, trzymając ręce w kieszeniach. Wyglądają niemal identycznie w szarych mundurach, a wrażenie to potęguje synchronizacja ruchów. Co pewien czas twarz którejś z czterech postaci wykrzywia grymas. Mężczyźni okazują się żołnierzami na przepustce, a jeden z nich jest synem przyjaciela Arnolfa. Sytuacja komplikuje się, gdy podczas rozmowy wychodzi na jaw, że młody Horacy (Damian Kulec) zakochał się ze wzajemnością w Anusi pod nieobecność jej opiekuna. Główny bohater jest wzburzony, lecz nie daje tego po sobie poznać. Zaczyna snuć intrygę, by uniemożliwić młodym wspólną przyszłość.

Szkoła żon to w dużej mierze opowieść o zazdrości. Arnolf zbyt późno uświadamia sobie uczucie, które żywi do Anusi. Niestety nie wie, że miłość to przede wszystkim pozwolenie ukochanej osobie na bycie szczęśliwym. Chcąc uśmierzyć swój ból, zaczyna traktować dziewczynę jak niewolnicę. Postanawia wyjechać z Anusią jak najdalej od jej zalotnika. Z pomocą przybywa ojciec Horacego, który przynosi wieść o zaplanowanym ślubie swego syna. Los sprawia, że dochodzi do szczęśliwego rozwiązania dla młodych kochanków, gdyż kandydatka na żonę Horacego to nie kto inny jak sama Anusia.

Spektakl stanowią przeplatające się wzajemnie wątki komediowe i tragiczne. Arnolfa i jego postępowanie można odbierać w dwojaki sposób. Z jednej strony jest on tyranem, traktującym kobiety przedmiotowo. Anusię uważa za własność i nie potrafi zrozumieć niewinnej miłości. Bagatelizuje uczucia wychowanki, nie pojmuje, jak dziewczyna może uciekać w ramiona zalotnika, który omamił ją paroma czułymi słówkami. Z drugiej zaś strony sprawia wrażenie samotnego, nieszczęśliwego człowieka. Za późno odkrył, że do szczęścia nie wystarczy mu majątek, a tak naprawdę potrzebuje kogoś bliskiego.

Bohaterowie zachowują się niczym wyjęci z komedii dell’arte. Cechą dominującą wyglądu są bez wątpienia ich wymalowane twarze, niby-maski, nadające postaciom wieczny grymas czy na stałe przyklejony uśmiech. Główny bohater – we fraku i z całkowicie białą twarzą – wpasowuje się w realia kina niemego. I podobnie jak w tego rodzaju filmach, aktorzy Szkoły żon dbają o wyrazistą mimikę, gdyż odgrywa ona tutaj ogromną rolę.

Janusz Wiśniewski wykreślił niektóre role drugoplanowe z pierwowzoru Moliera, a na ich miejsce wprowadził milczące postaci, które w oryginalnym dziele nie występują. Są to chociażby wcześniej wspominani żołnierze, ale także diablica czy półnaga służąca z wymalowanym niezmiennym grymasem na twarzy. Nowi bohaterowie stwarzają możliwość przedstawienia takich scen jak spowiedź Arnolfa u jednej z paryżanek.

Całość dopełnia muzyka skomponowana przez Jerzego Satanowskiego. Nadaje ona spektaklowi  nietuzinkowy charakter. Ścieżka dźwiękowa idealnie współgra z wyjątkowymi kreacjami aktorów, potęgując groteskowe wrażenie.

Spektakl Janusza Wiśniewskiego jest przystępny dla każdego, mimo tekstu pochodzącego z XVII wieku. To wyjątkowa sztuka zapewniająca nie tylko rozrywkę, ale także ukazująca nowe spojrzenie na dzieło klasyka literatury barokowej.

 

Natalia Chuszcz, Teatralia Łódź
 Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 168/2016

Teatr Powszechny w Łodzi

Molier
Szkoła żon

reżyseria, opracowanie tekstu, scenografia, kostiumy: Janusz Wiśniewski

muzyka: Jerzy Satanowski

choreografia: Emil Wesołowski

charakteryzacja: Dorota Sabak

obsada: Jan W. Poradowski (Arnold), Katarzyna Grabowska (Anusia), Damian Kulec (Horacy), Magdalena Dębicka, Barbara Lauks, Karolina Łukaszewicz, Zofia Plewińska, Natalia Rewieńska, Barbara Szcześniak, Magda Zając, Jarosław Dziedzic, Jakub Firewicz, Dymitr Hołówko, Andrzej Jakubas, Michał Lacheta, Mateusz Mosiewicz

premiera: 14 marca 2015

fot. Katarzyna-Chmura-Cegiełkowska
 
 Natalia Chuszcz – w teatrze pociągają ją niekonwencjonalne rozwiązania, mowa ciała i muzyka. Nałogowo czyta książki oraz tańczy.