Rzecz o ludziach (Rzeczy)

Rzecz o ludziach (Rzeczy)

Spektakl „Rzeczy” to zbiór kilku niewesołych, wielowątkowych opowieści, których każdy z nas na pewno doświadczył lub doświadczy. Często boimy się jednak mówić o nich głośno, bo to tylko małe, osobiste sprawy, „rzeczy” związane z naszym ciałem i tym, jak inni je postrzegają.

Założycielka grupy teatralnej PSYCHOTEATR, Angelika Pytel, w swoim trzeci spektaklu chce sprowokować widza do zastanowienia się nad zagadnieniami, być może często, w jego życiu lekceważonymi. Ze względu na tematykę oscylującą wokół cielesności, głównym wyrazem ekspresji jest ruch. Słów nie pada wiele, choć też są istotne. Uwagę najbardziej absorbują układy taneczne i gimnastyczne. To wysiłek, jaki wykonują aktorzy na scenie, ma ułatwić widzowi silniejsze przeżywanie spektaklu, a zarazem otworzyć go na mocniejsze odczuwanie tego, co widzi i słyszy.

Już pierwsza scena wzbudza uczucie niepokoju. Skąpo ubrane kobiety o dynamicznej ekspresji stanowią uosobienie kiczu. Ich ruchy, niekiedy wręcz wulgarne, wykonywane w rytm głośnej muzyki, są przytłaczające. Krzycząc, charakteryzują mężczyznę swoich marzeń, którego wizerunek przedstawiają zgodnie z powszechnymi stereotypami.

Napięcie zostaje rozładowane wraz z pojawieniem się Adama Zet (Jan Kardasiński), który okazuje się nie pasować do opisywanego ideału. Jego zawstydzona, lękliwa postać zostaje przyćmiona blaskiem Wygodnego Pan (Sebastian Ryś) wkraczającego na scenę w towarzystwie fanfar. Ten bohater prosto z amerykańskiego snu, ubrany jak typowy kowboj, znacząco kontrastuje z jednolitą masą reszty ciał. Widać, że jest w stanie kontrolować nie tylko stan fizyczny, ale również psychikę pozostałych postaci. Zachowując się jak wszechmocny bóg, bawi się kosztem innych, wiedząc, że bez słowa sprzeciwu powierzą mu swój los.

Gdy ze sceny znikają kobiety, powoli wkracza nań szereg nowych postaci wykonujących powtarzalne ruchy, charakterystyczne dla każdej z nich. Te specyficzne zachowania będą konsekwentnie towarzyszyły im do końca spektaklu. Z czasem dowiadujemy się z jakich przyczyn je wykonują. Bohaterowie kryją w sobie więcej, niż się wydaje. Adam Zet z pozoru tylko wydaje się bardzo skrępowany – potrafi się zbuntować. Życie Zosi (Magdalena Milecka) nie polega tylko na beztroskim kolekcjonowaniu butów, cierpi na wiele lęków, a Oktawia (Elżbieta Galant) wcale nie jest nieszkodliwym obserwatorem wydarzeń, bo dzięki specjalnej lupie wydaje się poznawać najskrytsze myśli innych osób, naruszając ich intymną sferę.

Linia fabularna nie jest oczywista, brak tutaj wyraźnego ciągu przyczynowo-skutkowego. Możemy rozróżnić jednak pewne stałe punkty spektaklu, które porządkują go i nadają mu określony rytm. Są to momenty śpiewania piosenek oraz chwile, gdy na scenę wkracza Wygodny Pan. To on łączy historie pozostałych sobą bohaterów w całość, będąc wplątanym w każdą z nich.

Wypowiadane przez aktorów teksty zazwyczaj powtarzane są po kilka razy. Współgra to z rytmem ich ruchów i wnosi pewną automatyzację do zachowań postaci. Taka mechaniczność pomaga w przetrwaniu wśród przytłaczającej rzeczywistości pełnej niewygodnych, czasem strasznych „rzeczy”, wprowadza porządek.

Angelika Pytel stworzyła osobliwą choreografię, dzięki której wygląd sceny nieustannie się zmienia. Aktorzy swoimi ciałami tworzą kompozycje przestrzenne, wykonując skomplikowane figury gimnastyczne. Wykorzystują niewiele rekwizytów, jedynie te wspomniane wcześniej, jak lupa czy torba z butami.

Kostiumy dobrze ze sobą współgrają, kolorystycznie bazując na odcieniach różu i czerwieni. Przywodzi to na myśl kruchość ludzkiej natury, delikatność „rzeczy”, których często nie szanujemy, zarówno naszego ciała, jak i subtelności charakteru. Z delikatnością kontrastują wykonywane przez aktorów wyczerpujące ewolucje, wymagające dużej siły.

Reżyserka bada, co można zrobić z ludzkim ciałem na scenie. Każda próba do spektaklu jest treningiem kondycyjnym. Zmęczenie fizyczne ma pozwolić aktorowi na prawdziwe przeżywanie odgrywanej roli, a energia włożona w grę poruszyć zmysły widza.

Inspiracje do spektakli Angelika Pytel czerpie z warsztatów teatralnych przeprowadzanych dla dorosłych i młodzieży. Na nich pomaga oswoić się z własnym ciałem oraz zwiększyć wrażliwość uczestników na różnego rodzaju zachowania sceniczne.

Reżyserka lubi, kiedy widz czuje się niepewnie i jest zaangażowany emocjonalnie w spektakl, dlatego aktorzy nieraz podchodzą blisko widowni, stojąc na granicy naruszenia prywatnej sfery. Ciekawym zabiegiem jest wykorzystywanie nieprzyjemnych dla ludzkiego ucha dźwięków o wysokiej częstotliwości. Momentami, w scenach gdzie Oktawia czytała w myślach za pomocą lupy, było to wręcz przesadzone i męczące, trwało zbyt długo.

Warto wspomnieć też o psychodelicznej muzyce autorstwa Pawła Rycherta. Wraz z tekstami Angeliki Pytel dodała wiele treści i niepowtarzalnego klimatu grozy, trochę jak z sennego koszmaru. Dobrze zgranej ze ścieżką dźwiękową choreografii niestety nie zawsze można było wystarczająco długo się przypatrzeć. Światło kierowane w miejsca nieistotne, a ruchy i mimika aktorów pozostawały w cieniu.

Tematy, które porusza spektakl mogły na szczęście zostać zrozumiane bez naświetlania.Reżyserce udało się zgrabnie przedstawić, jak postrzegamy siebie i innych przez pryzmat ciała. Wykorzystywanie człowieka jako towar od zawsze stanowiło istotny problem, o którym nie można zapominać. W ciele zamknięta jest dusza, dla każdego będącą zupełnie czymś innym. W spektaklu możemy zobaczyć zarówno ten indywidualizm jak i jedną wspólną zależność – w tłumie często jesteśmy tak naprawdę samotni.

Joanna Suppan, Teatralia Wrocław

Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 272/2019

PSYCHOTEATR

Rzeczy

reżyseria: Angelika Pytel

asystent reżysera: Sebastian Zakrzewski

muzyka: Paweł Rychert i Angelika Pytel

choreografia: Angelika Pytel

obsada: Sebastian Ryś (Wygodny Pan), Angelika Pytel (Kobieta uniwersalna), Elżbieta Galant (Oktawia), Jan Kardasiński (Adam Zet), Magdalena Milecka (Zofia), Malwina Szymaszek (Kobieta drzwi)

premiera: 24 października 2018

Joanna Suppan - rocznik 2000, nierozsądna uczennica liceum, z teatrem związana mocnymi sznurami wyobraźni. Liczy na to, że dzięki ochoczo zbieranym impresjom będzie mogła wyrazić więcej.