Rozproszone… zebrane…

Rozproszone… zebrane…

Najważniejsze dramaty Tennessee Williamsa znajdowały się do tej pory w rozproszeniu. Na przykład w odległym już 1957 roku w „Dialogu” wyszedł Tramwaj zwany pożądaniem w tłumaczeniu Eugeniusza Cękalskiego, a Szklana menażeria przetłumaczona przez Kazimierza Piotrowskiego znalazła się w trzytomowym wydawnictwie „Współczesny dramat amerykański” z 1967 roku.Właśnie nadchodzi okazja, by zapoznać się z najbardziej cenionymi dziełami Williamsa w sposób kompleksowy. Nad przekładem na zlecenie wydawnictwa Znak pracował Jacek Poniedziałek. Dzięki niemu w jednej książce możemy przeczytać Tramwaj zwany pożądaniem i inne dramaty (Szklana menażeria, Kotka na gorącym blaszanym dachu, Słodki ptak młodości, Noc iguany).

Ze sceny teatralnej Williamsa słuchaliśmy głównie dzięki Kazimierzowi Piotrowskiemu, który przetłumaczył wiele ważnych pozycji literatury amerykańskiej i angielskiej, zajmował się też niemiecką, francuską i rosyjską. To właśnie przekłady Piotrowskiego krążą po teatrach od lat 40. do dnia dzisiejszego. Ostatnimi czasy dramaturgowie teatru stają się autorami adaptacji, a nawet autorami przekładu, jak np.: Jakub Roszkowski, młody dramaturg Teatru Wybrzeże, który tłumaczył niedawno Słodkiego ptaka młodości. W podobny, nieco przypadkowy sposób, tłumaczem został Jacek Poniedziałek, który nie ma filologicznego wykształcenia. Aktor jest absolwentem Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie. Tłumaczył m.in. Anioły w Ameryce Tony’ego Kushnera i Kruma Hanocha Levina na potrzeby TR Warszawa, dla „Dialogu” oraz dla Teatru im. Stefana Jaracza w Łodzi. Tramwaj zwany pożądaniem został przetłumaczony na zamówienie Krzysztofa Warlikowskiego. Ten tekst tłumacz na prośbę Znaku przesłał do wydawnictwa; stał on się podstawą niniejszej edycji.

Język Tennessee’ego Williamsa jest trudny do przekładu.Łączą się tu ambicje dramatopisarza, powieściopisarza i poety. A to, co trudno przetłumaczyć, by źle nie wybrzmiało, to również swoista mieszanka języka wzniosłego, egzaltowanego i prostego oraz naturalistycznego. W monologach i dialogach, w usta prymitywnych bohaterów (Stanley, Duży Tata, Boss) włożone są okrągłe zdania, w usta dam (Blanche, Margaret, Księżniczka) – trywializmy. Język Williamsa ma w sobie coś naiwnego, gdy bohaterowie z głębi swej podświadomości wydobywają słowa wielkie, zupełnie nieprzystające do ich konstrukcji psychologicznych. Ponadto postacie obnażają się emocjonalnie z taką swobodą, która nie jest możliwa do osiągnięcia w rzeczywistości. Ten język z jednej strony razi egzaltacją, z drugiej po prostu się zestarzał i zaczął brzmieć śmiesznie. Mówimy tu w końcu o społeczeństwie lat 40.–60. i jego wytworach.

Największe wyzwanie dla tłumacza znajdujemy w umiejętności niepoddania się urokowi poetyckich fraz Tennessee’go Williamsa i jednoczesnemu sprawieniu, aby tekst zabrzmiał współcześnie. Bo problemy, drążone w poszczególnych dramatach, są niezwykle aktualne, a częstym zarzutem dla współczesnych krajowych inscenizacji amerykańskiego dramatopisarza nie są role, scenografia czy reżyseria, a właśnie język: nieprzystający, archaiczny.

Jacek Poniedziałek, myśląc z pewnością o czytelniku, nie chciał dokonać zbyt wielu ingerencji w tekście, na które mógłby sobie pozwolić w przypadku tłumaczenia dzieła na scenę. Autor przekładu wielokrotnie świetnie odnalazł adekwatne i nowoczesne odpowiedniki słów czy zwrotów, uwspółcześnił poszczególne partie dialogów, jak na przykład w scenie karcianej w Tramwaju. U Piotrowskiego pojawiają się wyrażenia takie jak „Niech mama”, studiowanie „sztuki przemawiania” – takiego języka się dzisiaj nie używa i Poniedziałek jest tego świadomy. Z drugiej strony tłumaczowi zdarza się paść ofiarą swojej gorliwości. Zamienia piegi na pryszcze, a meksykańskie rolady (tamales) na swojskie kiełbaski. W efekcie, gdy zwrócimy uwagę na rytm poszczególnych tekstów, zauważymy, że jest on płynny i czyta się je dobrze, ale w pewnych momentach następuje mały zgrzyt, po czym szczęśliwie czytelnik wraca na równe tory.

Tennessee Williams urodził się na Południu Stanów Zjednoczonych w 1911 roku (niektóre źródła podają 1914). Do dzisiaj uchodzi za najwybitniejszego dramatopisarza wywodzącego się z tego regionu Stanów Zjednoczonych. Tematy Południa i jego problemów pojawiają się we wszystkich sztukach wybranych do przekładu, stąd zresztą wywodzi się pseudonim „Tennessee”. Źródeł wątków pojawiających się w twórczości Williamsa można doszukiwać się w dzieciństwie i młodości pisarza. Ojciec nie okazywał uczuć swoim dzieciom, matka nie potrafiła się odnaleźć po przeprowadzce do dużego miasta. Ukochana siostra autora była chora psychicznie, po nieudanym zabiegu straciła kontakt ze światem. Sam Williams w młodości poznał, czym jest bieda i odrzucenie. Swoje wykształcenie uzupełniał dopiero, gdy wzbogacił się na pisaniu. On sam, wszyscy, którzy go znali i ci, którzy zajmują się jego twórczością, przyznają, że w postaciach jego dramatów zebrane są doświadczenia i charakter autora.

Dramatopisarz z wielką wrażliwością nakreślił portret bohaterów nie z tego świata: wrażliwych, inteligentnych outsiderów niepasujących do wzorcowego obrazu epoki. Walcząc o swoje marzenia i pragnienie odmiany, nękani przez pamięć i wspomnienia, popadają często w alkoholizm. W życiu niewielkiej rodziny z Południa swoje odbicie znajduje układ społeczny (Kotka na gorącym…). Starszy syn przez całe życie realizował narzucony przez rodziców scenariusz, teraz w obliczu śmierci ojca, chce odebrać spadek młodszemu bratu. Z kolei tego syna rodzice kochają za to, że jest w nim coś prawdziwego. Synowie w roli spadkobierców, piękne wielodzietne żony będące dumą mężczyzn – z tej dusznej atmosfery wyłania się wnikliwie opisany obraz stosunków damsko-męskich. Kobieta jest uzależniona od małżeństwa, które może wydźwignąć ją społecznie (Szklana menażeria), dać jakąkolwiek rolę (Tramwaj…) czy wreszcie zrealizować własne marzenia (Kotka…). Chociaż dzisiaj społeczny nacisk na zachowanie tych wzorców mocno zelżał, dzieci wciąż czują rozdźwięk pomiędzy własną drogą a spełnianiem oczekiwań rodziców, kobiety niezamężne stają się obiektem żartów, a outsiderzy gromadnie zasiedlają obrzeża planety.

Inga Niedzielska, Teatralia Śląsk

Tennessee Williams, Tramwaj zwany pożądaniem i inne dramaty, tłum. Jacek Poniedziałek,

Wydawnictwo Znak, Kraków 2012