Różne rodzaje miłości (W mrocznym, mrocznym domu)

Różne rodzaje miłości (W mrocznym, mrocznym domu)

Jedną z propozycji na tegorocznej edycji poznańskich VII Spotkań Teatralnych BLISCY NIEZNAJOMI był spektakl Teatru im. Juliusza Słowackiego z Krakowa W mrocznym, mrocznym domu według dramatu Amerykanina Neila LaBute’a. Powtórzenie zastosowane w tytule sygnalizujące pogłębienie braku widoczności, odwołuje się także do gmatwaniny i nieprzewidywalności ludzkich emocji, które, artykułowane w sporych partiach dialogowych, stanowią główny temat tego przedstawienia.

Scenografia, jaką widz napotyka wchodząc do teatru, zdominowana jest przez zieleń. Ściany i podłoga wyłożone są sztucznym mchem, ze środka sceny wyrastają dwa spore konary, które giną w suficie. Polem gry jest stabilna kładka, konstrukcja na kształt pomostu opasująca pnie i prowadząca do dwóch wyjść – drzwi w tylnej ścianie i okna z lewej strony. Ważną rolę odgrywa w tym kontekście światło – sygnalizuje ono porę dnia, czasem daje złudzenie, że bohaterowie znajdują się nad jeziorem. Wszystkie te zabiegi potrzebne są, by określać zmianę miejsca akcji, w jakim postaci snują swoją wspólną – choć jakże odmienną – opowieść.

Bracia, między którymi następuje dialog będący podstawą spektaklu, są od siebie drastycznie różni. Młodszy, Drew (Marcin Sianko), ma rodzinę, na pierwszy rzut oka udane życie osobiste i zawodowe jako prawnik, natomiast Terry (przekonująca, niejednoznaczna rola Grzegorza Mielczarka) jest biednie żyjącym twardzielem. Obaj spotykają się po długim czasie, kiedy Drew trafia do kliniki leczenia uzależnień, po tym jak zasmakował w narkotykach. Wizyta starszego brata ma pomóc mu stamtąd wyjść – choć w zasadzie bardziej staje się pretekstem do rozliczeń z przeszłością – traumatycznym dzieciństwem, w którym ojciec bił całą rodzinę, podejrzanego przyjaciela matki, który nieustannie z nią flirtował oraz molestował jej synów. Mężczyzna staje się zatem w tej historii nosicielem wszelkiej opresji, zaś kobiety nie są istotne z punktu widzenia narracji. Kiedy Terry dowiaduje się od Drew, że nie tylko on padł ofiarą seksualnego wykroczenia – a pamięć tego wydarzenia poniekąd jest powodem jego pobytu w klinice – postanawia po raz kolejny wziąć sprawy w swoje ręce i wyprawia się na poszukiwanie oprawcy. Trafia do klubu minigolfa, którego ten jest właścicielem. Zamiast niego spotyka jego nieletnią córkę, Jennifer (Karolina Kamińska), z którą dość długo rozmawia, kokietując ją i flirtując, co kończy się jej zgodą na wspólną przejażdżkę samochodem. W tym momencie wątek mścicielski się urywa.

Widz, pozostawiony w stanie niedopowiedzenia, może się tylko domyślać. Po tym epizodzie pewnym już jest natomiast to, że dramat LaBute’a ciąży ku psychologicznej rozbiórce wewnętrznie zagmatwanych postaci. Świadczy o tym chociażby przeobrażenie Terry’ego – ten zawsze wiedzący co zrobić starszy brat, ojcobójca, a przy tym obrońca rodziny, przeniesiony do poprawczaka, a następnie na powrót wrzucony w zwykłe życie, okazuje się w rzeczywistości pogubionym emocjonalnie dawnym chłopcem, który miłości zaznał tylko z rąk człowieka, który go molestował w domku na drzewie. To, co dla Drew jest najbardziej traumatyczną tajemnicą, dla niego było dziecięcym renesansem czułości, który już nigdy potem się nie powtórzył. Osobliwe odwrócenie sytuacji sprawia, że zagadnienie miłości braterskiej obu – teraz już dorosłych – mężczyzn przypomina równoczesne działanie z obu stron lustra. Terry wyrzuca bratu, że to przez jego skargę usunięto z domu jedyną osobę, na której naprawdę mu zależało. Unikając pokusy okraszenia wstrząsającej historii happy endem, autor sztuki nie doprowadza do zmian w relacjach braterskich – to, że szczerze opowiedzieli sobie tamten czas, nie zbliża ich do siebie, znów będą się widywali sporadycznie. Na zakończenie Drew deklaruje, że zbuduje swoim dzieciom domek na drzewie – lecz nie zaprasza Terry’ego na później.

Domek na drzewie, w którym de facto bohaterowie znajdują się od początku do końca spektaklu, stanowi z jednej strony pułapkę, z jakiej nie mogą się wydostać. Z drugiej strony natomiast można zaryzykować stwierdzenie, że owa przestrzeń – jak zdają się sugerować reżyser, Marcin Hycnar i scenografka, Julia Skrzynecka – jest immanentnie już ugruntowana w obu postaciach i nie mają one innego „swojego” miejsca.

Joanna Żabnicka, Teatralia Poznań
Internetowy Magazyn „Teatralia”, nr 108/2014

Kain i Abel – VII Spotkania Teatralne BLISCY NIEZNAJOMI, 27 maja – 15 czerwca 2014, Teatr Polski w Poznaniu
Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie
Neil LaBute
W mrocznym, mrocznym domu
przekład: Grażyna Kania
reżyseria: Marcin Hycnar
scenografia i kostiumy: Julia Skrzynecka
choreografia: Tomasz Wesołowski
opracowanie muzyczne: Rafał Kowalczyk
reżyseria światła: Maciej Wikłacz
opracowanie dźwięków: Piotr Madej, Daniel Seidler
obsada: Karolina Kamińska, Grzegorz Mielczarek, Marcin Sianko
premiera: 28 września 2013
fot. mat. teatru