Pułapka (Reset)

Pułapka (Reset)

Dwie kobiety prowadzą niezobowiązującą rozmowę i z uwagą wpatrują się w niebieskie światło monitora komputera, ustawionego w zaciszu domowego gabinetu, który nieustannie przetwarza dane matematyczne. W przypadku problemów technicznych należy go zresetować, by nadal mógł pracować dzień i noc. Żadna z bohaterek jeszcze nie wie, jak bardzo niezrozumiały algorytm w przeszłości zmienił ich życie. Nie chcą poświęcać mu uwagi. Spotkały się przecież, by wspierać pogrążoną w żałobie przyjaciółkę. Początkiem tego spotkania rozpoczyna się Reset, spektakl Anny Gryszkówny na podstawie dramatu australijskiej dramatopisarki Almy de Groen, zrealizowany w Teatrze Wybrzeże.

To na pozór niewinne spotkanie zostało nieco podstępnie zaaranżowane przez Meridee (Joanna Kreft-Baka), wdowę po Alecu, światowej sławy matematyku. Kobieta całe swoje życie poświęciła opiece nad nieczułym mężem, choć wiedziała, że ją zdradza. Przyjaciółki początkowo starają się zachowywać pozory i nie ujawniać własnych słabości. Jednak pod wpływem alkoholu stają się coraz bardziej wylewne i opowiadają o swoim nie do końca udanym życiu, zranionej miłości i poczuciu straty. Atmosfera spotkania staje się coraz gęstsza. Od momentu, w którym bohaterki zaczynają szczerze ze sobą rozmawiać, widz powoli wyczuwa wiszącą nad nimi katastrofę.

Aktorki grające w spektaklu, bazując na tekście de Groen, miały możliwość stworzenia pełnokrwistych postaci i udało im się to, ponieważ każda z czterech ról jest niezwykle wyrazista i barwna. Można odczuć, że to, co ich bohaterki o sobie mówią, to naprawdę niewiele w stosunku do tego, co przekazują pozawerbalnie. Charaktery bohaterek są do tego stopnia różne, że możliwość przyjaźni nawet im samym wydaje się absurdem. Poznajemy nieco wyciszoną, lecz pragnącą odwetu za zniewagi, które znosiła za życia męża – wdowę Meriedee, wyzwoloną singielkę i specjalistkę od wizerunku Judith (Ewa Jendrzejewska), zakompleksioną sangwiniczkę, agentkę Lydię (Małgorzata Oracz) oraz pozbawioną sentymentów feministkę i działaczkę społeczną, Hester (Anna Kociarz). Ostatnia, najbardziej nieprzewidywalna z całego grona, jest równie pochłonięta nauką, co wspominany przez nie Alec. Jak się okazuje, kobiety łączyła z nim intymna relacja, utrzymywana w tajemnicy przez każdą z nich aż do momentu spotkania. Odkrywają, że mężczyzna w życiu kierował się zasadami, zgodnie z którymi zaprogramował swój algorytm. Zaniedbywana przez lata przyjaźń, zazdrość i wynikające z nich oskarżenia prowadzą przyjaciółki do stawiania pytań o sens poświęcenia własnego życia dla miłości, przyjaźni. Bohaterki kolejno zastanawiają się, czy są szczere wobec samych siebie i wobec świata, czym jest cierpienie, i do czego prowadzi, by wreszcie zapytać, jakie znaczenie dla człowieka ma dusza. Żadna z nich nie rozumie teorii naukowca głoszącej, że tylko to, co jest silniejsze i lepiej przystosowane do życia, powinno przetrwać. Stworzony przez niego program komputerowy, który posiada algorytm, dokonujący bezwzględnej selekcji słabych organizmów, uznają za niezwykle okrutny. Zupełnie jakby nie zauważały, że same podczas spotkania są dla siebie w swoich osądach równie bezlitosne, nie zwracając uwagi na wzajemnie zadawane cierpienie.

Tekst de Groen jest ponadczasowy i szalenie aktualny. Niekiedy zamierzenie trąci farsą i choć publiczność śmieje się dosyć często, to w spektaklu nie ma czasu na moment wytchnienia. Bohaterki, które rozpoczęły proces oczyszczania wzajemnych relacji, muszą doprowadzić go do końca. Ich zawieszenie w sytuacji bez wyjścia, gdy wspólnie muszą unieść ciężar popełnionej zbrodni, doskonale oddaje minimalistyczna scenografia Anny Skupień i Katarzyny Szczurowskiej. Podwieszona nad sceną metalowa klatka jest jak pułapka, którą kobiety same na siebie zastawiły. A z tym, co dzieje się na scenie, świetnie współgrają światła (również zaprojektowane przez scenografki) i muzyka Piotra Łabonarskiego. Połączenie tych środków wyrazu tworzy lekkie, jednak wyczuwalnie narastające napięcie.

Reset to dobrze opowiedziana historia z otwartym zakończeniem. Anna Gryszkówna stworzyła spektakl, w żaden sposób nie pretendując do moralizowania widzów, a tym bardziej dawania konkretnej recepty na życie. W sposób delikatny sportretowała swoje bohaterki, przy okazji nie oceniając żadnej z nich. Finał przedstawienia wnosi niespodziewaną świeżość i otuchę płynącą z ostatnich słów wypowiedzianych przez Hester, która pragnie zmienić sposób działania algorytmu. Ten stworzony przez Aleca nie był dobry, bo nie uwzględniał istnienia duszy. Można go jednak zresetować i przeprogramować. Tak samo, jak wprowadzić do życia empatię, uczucia i emocje.

Maria Dworzecka, Teatralia Trójmiasto 

Magazyn Internetowy „Teatralia”, numer 255 /2018

Teatr Wybrzeże

Reset

Alma de Groen

przekład: Małgorzata Semil

reżyseria: Anna Gryszkówna

scenografia, kostiumy, światła: Anna Skupień, Katarzyna Szczurowska

muzyka: Piotr Łabonarski

obsada: Joanna Kreft-Baka, Małgorzata Oracz, Ewa Jendrzejewska, Anna Kociarz

prapremiera 9 czerwca 2018

fot. materiały Teatru Wybrzeże

Maria Dworzecka – obywatelka świata, wychowana na teatrze prowincjonalnym. Chwilowo gdańszczanka. W teatrze zachwyca się prawdą.