Przeżyć cały rok w dwie godziny (Dwanaście miesięcy)

Przeżyć cały rok w dwie godziny (Dwanaście miesięcy)

Co by było, gdyby wszystkie dwanaście miesięcy spotkało się i pozamieniało się na chwilę kolejnością? Niemożliwe? W teatrze wszystko się może zdarzyć! Szczególnie w przedstawieniach dla dzieci. Między innymi o tym opowiada spektakl Dwanaście miesięcy w reżyserii dyrektora toruńskiej sceny, Bartosza Zaczykiewicza.

Dwugodzinne przedstawienie oparte jest na sztuce Samuela Marszaka. Jest to historia dziejąca się w królestwie rządzonym przez rozpieszczoną, niepełnoletnią Królewnę, której daleko do dobrych manier. Nie potrafi prosić, ani dziękować. Uważa się za najmądrzejszą i często sprzeciwia się temu, co powiedział jej nauczyciel. Bez wielkiej trudności podpisuje akty stracenia nieposłusznych poddanych, gdyż słowo „stracić” pisze się szybciej i łatwiej niż „ułaskawić”. Prawie równocześnie poznajemy Pasierbicę, która mieszka wraz ze swoją macochą i przyrodnią siostrą w chatce w lesie.  Pasierbica zmuszana jest przez nie do wykonywania ciężkich prac takich, jak zbieranie chrustu na opał podczas siarczystego mrozu czy… zrywanie pierwiosnków w środku zimy. Obydwa wątki splatają się wzajemnie, aby finalnie spotkać się w scenie końcowej.

Wykonawcy nie mają za dużo możliwości do aktorskich popisów. Są jednak wyjątki. Jednym z nich to wcielająca się w postać Królewny Matylda Podfilipska – jako niewychowana władczyni, mimo swoich złych manier, jest zabawna i urocza zarazem. Z lekkością przchodzi jej wydawanie rozkazów, w większości absurdalnych jak np. dekret dotyczący pierwiosnków. Także Mirosława Sobik wyróżnia się na tle zespołu. Stworzona przez nią kreacja przyrodniej siostry Pasierbicy jest przerysowana, chwilami komiczna. Scena, w której pokazuje jak rzekomo wyglądał proces zbierania przez nią pierwiosnków to jeden z nielicznych momentów, które mnie rozbawiły. Widać, że aktorka dobrze się bawi, grając marzącą o pałacu i złocie leniwą starszą siostrę. Pasierbica, w której postać wcieliła się Julia Sobiesiak, to z jednej strony delikatna, a z drugiej potrafiąca powiedzieć „nie” bohaterka. Chwilami jednak jest za słodka i cukierkowa, co podkreśla jej cichutki i dziewczęcy głosik. Z ról męskich wyróżniłabym Jarosława Felczykowskiego, który jako Styczeń reprezentuje się bardzo wyraziście i wizualnie pasuje do roli mroźnego miesiąca jego mocny tembr głosu rozbrzmiewa od jednej strony widowni do drugiej. Reszta aktorów gra po kilka ról, nie wyróżniając się bardzo żadną z nich.

Scenografia i kostiumy to zdecydowanie najmocniejsze strony tego spektaklu. Za  pierwsze odpowiedzialna jest Joanna Jaśko-Sroka. Stworzyła ona świat bardzo magiczny, kolorowy, wykonany z niezwykłą precyzją. Zarówno dzieci, jak i dorośli z zapartym tchem śledzili szybkie zmiany scenografii pomiędzy różnymi scenami.

Kostiumy do spektaklu uszyte zostały z dbałością o każdy detal. Szczególnie przebrania leśnych zwierząt robią spore wrażenie są one tak mocno zabudowane, że nie widać twarzy aktorów, co daje dzieciom złudzenie realności. Obydwa elementy pomagają młodym widzom przenieść się w baśniowy świat przedstawiony w sztuce Marszaka.

Przedstawienie zawiera kilka fragmentów muzycznych, które uatrakcyjniają spektakl. Dzieci żywo reagują na piosenki (szczególnie tę końcową). podskakując na fotelach. Z wykonywaniem partii wokalnych aktorzy radzą sobie bez zastrzeżeń. Głównie śpiewają je chórem, więc ewentualne fałsze dźwiękowe nie są do wychwycenia przez ucho nie znającego się na temacie widza.

Spektakl jest bardzo atrakcyjny w warstwie formalnej. Motto i przesłanie są proste, zrozumiałe przez każde dziecko. Bardzo oryginalne i do ukazania tylko w teatrze jest zestawienie obok siebie wszystkich dwunastu miesięcy, które, aby pomóc Pasierbicy znaleźć pierwiosnki, zamieniają się kolejnością. I tak na miejsce stycznia na krótki moment „wskakuje” kwiecień. Ponadto każdy z miesięcy ma na sobie strój, który charakteryzuje daną porę roku. Pomaga to dzieciom odgadnąć, który z dwunastu aktorów wciela się w dany miesiąc. Stworzenie takiego przedstawienia to niełatwe zadanie. Młodsza część widowni wychodziła ze spektaklu podekscytowana, z uśmiechem na twarzach, a to chyba jeden z ważniejszych celów przedstawień dla najmłodszych widzów.

 

Julia Lewandowska, Teatralia Trójmiasto


 Magazyn internetowy „Teatralia”, numer 203/2017

Teatr im. Wilama Horzycy w Toruniu

Samuel Marszak

Dwanaście miesięcy

reżyseria: Bartosz Zaczykiewicz
scenografia: Joanna Jaśko-Sroka
muzyka: Katarzyna Brochocka
choreografia i ruch sceniczny: Alexandr Azarkevitch

obsada: Małgorzata Abramowicz, Maria Kierzkowska, Anna Magalska, Ewa Pietras, Matylda Podfilipska, Anna Romanowicz-Kozanecka, Julia Sobiesiak, Mirosława Sobik, Teresa Stępień-Nowicka, Jolanta Teska, Agnieszka Wawrzkiewicz, Jarosław Felczykowski, Łukasz Ignasiński, Paweł Kowalski, Tomasz Mycan, Niko Niakas, Maciej Raniszewski, Paweł Tchórzelski, Michał Marek Ubysz, Arkadiusz Walesiak, Grzegorz Wiśniewski, Bartosz Woźny

fot. Andrzej Goiński

 

Julia Lewandowska – rocznik ’94. Studiuje teatrologię oraz zarządzanie kulturą na Uniwersytecie Gdańskim. Od wielu lat pracuje przy organizacji wydarzeń o charakterze kulturalnym, w Trójmieście i nie tylko. Sympatią do teatru zapałała, gdy miała trzy lata. W wolnych chwilach praktykuje, tzw. „turystykę teatralną”.  Gdy nie jest w teatrze, nadrabia filmowe zaległości lub spotyka się ze znajomymi.