O problemach z polską nietolerancją (Romville)

O problemach z polską nietolerancją (Romville)

„Brudas”, „Czarnuch”, „Złodziej”. Takimi epitetami często określane są osoby pochodzenia romskiego. Dlaczego Polacy, uznawani za ksenofobów, kipią nietolerancją w stosunku do innych nacji? Na to pytanie starają się odpowiedzieć twórcy spektaklu Romville z bydgoskiego Teatru Polskiego. Za pomocą przedstawienia chcą przybliżyć widzom na pozór obcą kulturę Romów.

Przyczynkiem do powstania spektaklu w reżyserii Elżbiety Depty było pojawienie się na meczu jednej ze śląskich drużyn grupy pseudokibiców, uczniów legnickiego gimnazjum, którzy wymachiwali szalikami z napisem „Łowcy cyganów”. Po tym incydencie w społeczności szkolnej zawrzało. Zrodziło się także pytanie, skąd wśród młodych osób wziął się wrogi stosunek do mieszkańców pochodzenia romskiego. Spektakl zbudowany jest klamrowo.  Zaczyna się i kończy kipiącym nienawiścią wątkiem z agresywnymi kibicami, natomiast rozwinięcie przeplatane jest różnymi, chwilami humorystycznymi opowieściami i historiami Romów: Teofila, który wbrew swojej rodzinie poślubił „gadzię”, czyli osobę niebędącą pochodzenia romskiego, oraz Teresy, Romki, która wzięła za męża Polaka

Aktorzy chcą przybliżyć widzom romską  kulturę,  muzykę i tradycję.  Artyści próbują  wytłumaczyć, jakimi wartościami kierują się w życiu osoby pochodzenia romskiego. Za pomocą różnych, z życia wziętych, scenek sytuacyjnych starają się oswoić publikę z mocno dyskryminowaną nacją. W trakcie przedstawienia na ekranie wyświetlane są fragmenty wideo z wypowiedziami aktorów świadczących o tym, z czym kojarzy im się ta kultura i jakie mają doświadczenia z nią związane. W spektaklu występuje wiele postaci, w które wciela się piątka aktorów. Aby widzowie się nie pogubili, odtwórcy dla ułatwienia posługują się karteczkami z imionami.  Największe wrażenie robi Beata Bandurska. W sztuce jest Teresą oraz romską pracownicą szkoły, do której chodzą cygańskie dzieci. W obydwu wcieleniach gra bardzo emocjonalnie i wiarygodnie. Jej bohaterki wzbudzają współczucie wśród widzów. Wcielający się w rolę Teofila Jakub Ulewicz również nie pozostaje w tyle. Jego gra jest zabawna, inteligentna, ale i dająca do myślenia. Także Martyna Peszko jako wredna sprzedawczyni, która nie chce sprzedać Romom sukni ślubnej, oraz jako dziewczyna Teofila bardzo dobrze odgrywa swoje role. Jest urocza, lecz trochę naiwna (bo nie do końca wie, jakie są romskie zwyczaje). Jej bohaterka kieruje się miłością, a nie zdrowym rozsądkiem. Zarówno występujący gościnnie Paweł Peterman, jak i Jerzy Pożarowski czy Paweł Gilewski grają dobrze, ale odniosłam wrażenie, że w spektaklu nie mieli okazji w pełni wykorzystać swoich aktorskich umiejętności. Wszyscy odtwórcy ról wchodzą na scenę ubrani w białe bluzy z kapturem i dresy. W rękach trzymają szaliki z napisem „Łowcy cyganów”. W pierwszych minutach przedstawienia są oni kibicami szykanującymi osoby pochodzenia romskiego. Ich stroje oraz kaptury na głowie można porównać do tych noszonych przez członków Ku Klux Klanu.  W spektaklu występuje para prawdziwych Romów, Maja Brzezińska i Marco Sadowski, którzy bez problemu dają sobie radę na teatralnej scenie. Mimo iż to ich sceniczny debiut, nie widać, aby byli stremowani. Duże wrażenie wywarły na mnie zdolności wokalne Mai Brzezińskiej, które zaprezentowała się w jednym z utworów. Pojawienie się na deskach teatru osób pochodzenia romskiego to zabieg dodający spektaklowi realizmu.

Scenografia autorstwa Agaty Andrusyszyn jest bardzo skromna. Składa się z białych klocków ułożonych obok siebie po obu stronach sceny oraz drzewek w doniczkach, które symbolizować mają lasy, gdzie przed laty mieszkali prowadzący koczowniczy tryb życia Cyganie. Kontrastem do białej scenografii są bardzo bogate, tradycyjne romskie stroje.

Spektakl obfitował w romską muzykę graną na żywo przez zespół aktorski. Pozwoliło to widzom odetchnąć od ciężkiego tematu oraz bardziej wczuć się w jego klimat. Nadało to także przedstawieniu lekki charakter rozrywkowy.

Według mnie próba oswojenia bydgoszczan z kulturą Romów się udała. Odniosłam wrażenie, że widzowie wychodzili z widowni zadowoleni, z większą dozą tolerancji i zrozumienia w stosunku do tej kultury. Aktorzy próbują zerwać z głównymi stereotypami i legendami miejskimi krążącymi wokół osób pochodzenia romskiego: że są złodziejami, porywaczami dzieci oraz nic nie robią, tylko żebrzą na ulicach. Bardzo ważna była obecność na scenie  prawdziwych Romów. Dzięki temu widzowie bezpośrednio mogli zobaczyć, że mimo iż różnimy się kulturowo, to jesteśmy pod wieloma względami tacy sami i nie mamy prawa zachowywać się w stosunku do nich tak, jak przed kilkoma laty zachowali się kibice na śląskim meczu.

 

Julia Lewandowska, Teatralia Trójmiasto

Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 203/2017

Teatr Polski im. Hieronima Konieczki w Bydgoszczy

Justyna Pobiedzińska  Romville

reżyseria: Elżbieta Depta

scenografia, kostiumy: Agata Andrusyszyn

współpraca muzyczna: Cygański Zespół Pieśni i Tańca JAMARO SVETO

obsada: Beata Bandurska, Maja Brzezińska, Paweł L. Gilewski, Martyna Peszko, Paweł Peterman, Jerzy Pożarowski, Jakub Ulewicz

fot. Monika Stolarska

Julia Lewandowska- rocznik ’94. Studiuje teatrologię oraz zarządzanie kulturą na Uniwersytecie Gdańskim. Od wielu lat pracuje przy organizacji wydarzeń o charakterze kulturalnym, w Trójmieście i nie tylko. Sympatią do teatru zapałała, gdy miała trzy lata. W wolnych chwilach praktykuje, tzw. „turystykę teatralną”.  Gdy nie jest w teatrze, nadrabia filmowe zaległości lub spotyka się ze znajomymi.