O pradawnych dziejach (Co krokodyl jada na obiad?)

O pradawnych dziejach (Co krokodyl jada na obiad?)

Na przedstawienie Wrocławskiego Teatru Lalek pod tytułem Co krokodyl jada na obiad? niewątpliwie przyciąga nazwisko Józefa Wilkonia – wybitnego ilustratora, malarza, rzeźbiarza i autora scenografii, laureata wielu prestiżowych nagród. Na potrzeby spektaklu artysta stworzył imponujące ruchome rzeźby, lalki wyciosane z pni, ożywiane przez aktorów. Na scenie pojawia się około dwudziestu zwierząt: słonie, krokodyl, hipopotam, żyrafa, struś, koń, kot i inne. Na przedstawienie warto się wybrać już dla samych rzeźb mistrza, choć oczywiście to nie jedyna wartość.

Spektakl podzielony jest na dwie części. Są to dwie z bajek Rudyarda Kiplinga (autora Księgi Dżungli) wybrane z trzynastu opowiadań zawartych w tomie Takie sobie bajeczki. Pierwsza historia opowiada o tym, co krokodyl jada na obiad i o tym, że kiedyś słonie nie miały trąb. To również opowieść o dziecięcej ciekawości (czasem nieposkromionej), o braku akceptacji w otoczeniu i w końcu – o zaakceptowaniu siebie. Słoniątko (animowane przez Aleksandrę Mazoń) nie znajdując zrozumienia u swoich bliskich, samotnie wyrusza na poszukiwanie odpowiedzi na dręczące je pytanie. Przygoda, którą przeżyje zmieni je na zawsze. Druga historia w prosty i przystępny dzieciom sposób ukazuje początki naszej cywilizacji. Opowiada o założeniu domu przez człowieka i udomawianiu dzikich dotąd zwierząt. Kobieta (Marta Kwiek) najpierw zamienia jaskinię w wygodne schronienie, a następnie oswaja zwierzęta mogące przynieść jej pożytek (Pies, Koń i Krowa). Za sprawą Kota (Aleksandra Mazoń), który nie chce się całkowicie podporządkować, lecz jednocześnie pragnie czerpać korzyści z założonego domostwa, pojawia się również temat indywidualności i niezależności , a także kompromisów, jakie należy podejmować, chcąc żyć w społeczności. Niektórym dzieciom trudno uwierzyć, że świat nie zawsze wyglądał tak jak teraz – Co krokodyl jada na obiad? w zabawny sposób porusza temat ewolucji i postępu.

 

Historia prowadzona jest przez narratora – szamana (Jacek Radomski) i utrzymana w aurze ludowości. Przyczyniają się do tego oczywiście wspomniane rzeźby, pięknie wyeksponowane na tle stworzonym przez Inez Krupińską, ale również cudowna muzyka Joszka Brody –kompozytora i multiinstrumentalisty korzystającego z wyjątkowego instrumentarium – dawnych pasterskich instrumentów takich jak fujary, gajdzica, koza podhalańska, drumla, okaryna, liść.

Niestety jest jeden minus – z pierwszych rzędów nie widać dobrze jednego z ciekawiej przedstawionych w spektaklu zdarzeń – pojawienia się Krokodyla (poruszanego przez Marka Tatko) w rzece Limpopo. Zaciekawione dzieci wstawały z foteli i prężyły się jak tylko mogły, żeby zobaczyć jak najwięcej zwłaszcza, że słoniątko popadło wtedy w poważne tarapaty. Scena ta była przejmująca i mocna zarówno wizualnie, jak i muzycznie. Na ten tytuł warto wybierać miejsca w dalszych rzędach.

Spektakl adresowany jest to widzów 5+. Na widowni zagościły również młodsze dzieci, jednak pomimo długości spektaklu w żaden sposób nie dało się tego negatywnie odczuć. Opowieści rozdzielone są dziesięciominutową przerwą „techniczno – regeneracyjną”.

– Tomku, co Ci się najbardziej podobało?

­- Krokodyl – jak płynął rzeką i wąż – ten pełzający.

 

 

Justyna Kluka, Teatralia Wrocław

Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 171/2016

 

Wrocławski Teatr Lalek

Co krokodyl jada na obiad?

reżyseria: Jarosław Kilian

scenografia: Józef Wilkoń, Inez Krupińska

muzyka i multimedia: Joszko Broda

obsada: Jolanta Góralczyk, Marta Kwiek, Aleksandra Mazoń, Krzysztof Grębski, Marek Koziarczyk, Jacek Radomski, Marek Tatko

premiera: 20 października 2013

 

Justyna Kluka – mama Tomka i kobieta pracująca. Lubi świeże powietrze, jabłka i książki dla dzieci. Lubi też teatr. Pisze o swoim odbiorze sztuki w kontekście obcowania z nią z dzieckiem.

­­­­