Powrót do przyszłości? (Taśmy gdańskie)

Gdański Teatr Miniatura po raz kolejny wychodzi naprzeciw nastoletnim widzom, dla których spektakle dziecięce są zdecydowanie zbyt infantylne, za to te adresowane do dorosłych mogą okazać się jeszcze nie do końca zrozumiałe. Wojtek Zrałek-Kossakowski w Taśmach gdańskich porusza temat powojennych losów miasta. To lekcja historii – prywatna, osobista, ale i ogólnospołeczna.

W korytarzu widzów wita głos reżysera dochodzący z przenośnego magnetofonu. Zaprasza on na spektakl, ale też zaleca ostrożność, bo – jak się po chwili okaże – podłoga Sali Prób jest wyściełana niedbale rozrzuconymi materacami, o które łatwo się potknąć, a na których publiczność siada. Pokryte srebrną folią ściany dają wrażenie pobytu w laboratorium czy jakiejś bliżej nieokreślonej przyszłości. Po chwili okazuje się, że aktorzy są wśród publiczności – niby trochę na uboczu, ale gdy ujawniają się, bez problemu przełamują relację widz-aktor i dzielący zwykle obie strony bezpieczny dystans. Aktorzy podchodzą do zebranych, bezpośrednio się do nich zwracając przyjmują rozmaite pozy. Mówią o życiu w Gdańsku tuż po zakończeniu II wojny światowej. Posługują się przy tym fragmentami książki Magdaleny Grzebałkowskiej (1945. Wojna i pokój), materiałami archiwalnymi, jak również nagraniami przygotowanymi przez trójmiejską młodzież. To ona bowiem jest głównym adresatem spektaklu, ale i jego współtwórcą – młodzi ludzie podpytali swoich dziadków o to, na co nie wystarczyło czasu w napiętym programie nauczania historii w szkole.

W pewnym momencie aktorzy zaczynają składać materace, a siedzących na nich widzów zapraszać na krzesła. Wydaje się, że w ten sposób symbolicznie chcą zaakcentować przejście do drugiej części spektaklu (o czym informuje również głos reżysera z offu), wyodrębnić podział na scenę i widownię. Ten zabieg inscenizacyjny zakłóca jednak odbiór przedstawienia i wprowadza niepotrzebny chaos.

Tym razem będzie mowa o osobistej historii, rozliczeniu reżysera z przeszłością własnego dziadka – Stanisława Zrałka – polityka, wojewody gdańskiego w latach 1946-1950 (w tej roli Jakub Ehrlich, który wraz z Wioletą Karpowicz wciela się w postać młodego małżeństwa). Inspiracją Zrałka-Kossakowskiego przy tworzeniu spektaklu była forma słuchowiska – aktorzy mieli więc do opanowania dużą ilość tekstu. Ciekawym pomysłem było sceniczne rozwiązanie rozmów reżysera z dziadkiem. Wydaje się, jakby ten powrócił do przyszłości – chociaż żyje we wspomnieniach, w tej historii pojawia się pod fizyczną postacią, za to jego wnuk jest nieobecny ciałem – słyszymy tylko jego głos odtwarzany z tytułowej taśmy. Nagrane na magnetofonie wypowiedzi pojawiają się zresztą również w innych momentach przedstawienia jako dodatkowy środek przekazu – aktorzy często oddają w ten sposób głos ich autorom.

W spektaklach tego typu, bazujących na wydarzeniach historycznych, zawsze istnieje ryzyko przegadania i zanudzenia odbiorcy, tym bardziej młodego widza. Reżyser starał się za pomocą różnych mediów uatrakcyjnić opowieść, lecz pomimo świetnej sceny finałowej, publiczność może wyjść z teatru z uczuciem przesytu.

Agnieszka Domańska, Teatralia Trójmiasto

Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 184/2016

Miejski Teatr Miniatura w Gdańsku

Taśmy gdańskie

scenariusz i reżyseria: Wojtek Zrałek-Kossakowski

scenografia i kostiumy: Anna Met

muzyka i dźwięk: Marcin Lenarczyk

ruch sceniczny: Ula Zerek

obsada: Jolanta Darewicz, Jakub Ehrlich, Wioleta Karpowicz, Wojciech Stachura, Andrzej Żak

premiera: 6 listopada 2016

fot.  P.P®dziszewski

Agnieszka Domańska – magister kulturoznawstwa znad morza. W Teatraliach również w roli tropicielki przecinków i podwójnych spacji. Nałogowo zaciąga się zapachem sceny. Gdańszczanka.