Potęga (nad)interpretacji (XVII Ogólnopolski Festiwal Sztuki Reżyserskiej Interpretacje)

Potęga (nad)interpretacji (XVII Ogólnopolski Festiwal Sztuki Reżyserskiej Interpretacje)

W minioną niedzielę zakończył się w Katowicach XVII Ogólnopolski Festiwal Sztuki Reżyserskiej Interpretacje. W programie znalazło się pięć spektakli konkursowych, których twórcy walczyli o Laur Konrada, dwa pokazy mistrzowskie oraz wydarzenia towarzyszące, w tym spektakle dla dzieci czy bardzo ciekawy nurt przedstawień dokumentalnych pod nazwą Interpretacje.doc. Festiwalowi przyświecało hasło: „Kim jestem? Pytania o tożsamość” – tak szeroko rozumiane pytanie można zadać w odniesieniu do niemal każdego projektu teatralnego. Nie jest to jednak wada, bo dzięki temu organizatorzy zapewnili sobie niemal całkowitą dowolność wyboru zapraszanych twórców, a w praktyce te bardziej konkretne festiwalowe motta często nie zostają do końca zrealizowane. Interpretacje nie  muszą być zatem rozliczane z wyczerpującego urzeczywistnienia hasła, lecz z  doboru repertuaru, a taki bilans jest zdecydowanie na plus – i to z kilkoma mocnymi akcentami.

Gęsto było od nazwisk znanych i lubianych (Strzępka, Kleczewska, Kolada…), a także równie znanych i równie lubianych tytułów – dość wymienić Fausta, Dybuka, Ożenek czy Czarodziejską górę… Odnaleźć się w tej gęstwinie może nie jest zbyt łatwo, ale widzowie otrzymali papierek lakmusowy w postaci dwóch inscenizacji rosyjskich dramatów – Gogola i Czechowa – które w zestawieniu z pozostałymi wydarzeniami w znaczący sposób zróżnicowały sztukę reżyserską na tym festiwalu. Podział był bardzo wyraźny, a wyznaczyło go jednocześnie kilka współczynników, związanych przede wszystkim ze stosunkiem reżysera do tradycyjnej interpretacji dzieła. Tym sposobem powróciły coraz częściej toczące się dyskusje o to, czy reżyserzy słusznie prześcigają się w coraz oryginalniejszych inscenizacjach, tracąc przy tym z oczu utwór wyjściowy i intencje autora. Tegoroczne Interpretacje wyostrzyły problem wartościowania konserwatywnego podejścia do teatralnych realizacji tradycyjnych dramatów w kontrze do rozbuchanej artystycznej swobody interpretacji tychże klasycznych dzieł. W Katowicach wątpliwości zostały rozwiane – przynajmniej chwilowo – z walki zwycięsko wyszli amatorzy stylu dowolnego, podejmujący ryzyko sięgania dalej, przesuwania granic i wymagający od widzów czegoś więcej. Rosyjscy reżyserzy – Nikołaj Kolada z Ożenkiem oraz Lew Dodin zaproszony do wystawienia Wujaszka Wani jako pokazu mistrzowskiego – zabrali widzów do zupełnie innej rzeczywistości teatralnej. Zaspokoili tym samym pragnienie ujrzenia dramatu odczytanego na scenie literalnie z właściwym namaszczeniem, z pomocą bardzo dobrych aktorów – jeśli ktoś takie pragnienie miał, na pewno poczuł się w teatrze dobrze. Rezygnując z zaskoczeń i innowacji, zapewnili bezpieczną rozrywkę opartą na ponadczasowości dowcipu rosyjskich dramatopisarzy.

Tymczasem wybrane do konkursu spektakle trafiały zdecydowanie w inne emocjonalne struny. Reżyserzy biorący udział w zmaganiach o Laur Konrada zaproponowali spektakle bezkompromisowe i to właśnie bezkompromisowość stanowiła jedną ze wspólnych cech  wszystkich pięciu przedstawień. Wspólnych mianowników nie było zresztą aż tak wiele – postulowałabym, aby program Interpretacji określać mianem różnorodnego. To jednocześnie zaleta i wada – niejednorodność zawsze jest ciekawsza od powtarzalności, natomiast utrudniała ona nieco ocenę i porównywanie ze sobą poszczególnych produkcji, a konkursowa formuła tego przecież wymaga.

Każdy z pięciu spektaklu był ujmujący z innych względów. Siłą napędową pierwszej z prezentowanych sztuk – Nie-boskiej komedii. Wszystko powiem bogu w reżyserii Moniki Strzępki – była niezwykła zespołowość, z jaką aktorzy Starego Teatru w Krakowie kreowali na scenie obraz świata w przededniu katastrofy (wojny?). Gęsty od znaczeń i aluzji  tekst Pawła Demirskiego zmusza widzów do podjęcia ogromnego wysiłku, aby nie zagubić się w gąszczu motywów i wątków. Chęć powiedzenia w jednym spektaklu zbyt wiele sprawia, że głos artystów, będący początkowo przejmującym krzykiem, przestaje być zrozumiały i przeradza się w histeryczny jazgot – taki sam, jakim zanosi się na scenie Małgorzata Zawadzka, wcielając się w postać wpierw Auschwitz Tour, następnie Lęki Hrabiego Henryka. Powściągliwość w doborze podejmowanej w przedstawieniu tematyki mogłaby okazać się dla  teamu Strzępka&Demirski zbawienna, ale mimo wszystko trudno wyobrazić sobie tegoroczne Interpretacje bez Nie-boskiej komedii…

Po rozwrzeszczanym głosie krakowskiego duetu przyszedł czas na spektakle o wiele skromniejsze pod względem scenicznego rozmachu.  Dybuk Mai Kleczewskiej to świadectwo wartości, jaką stanowi czerpanie inspiracji z kultury, historii i oryginalności środowiska, w którym miała okazję pracować reżyserka. Za sukcesem przedstawienia zrealizowanego w Teatrze Żydowskim w Warszawie stoi niebywała wrażliwość Kleczewskiej na zupełnie unikatowy potencjał drzemiący w aktorach tej sceny.  Scena opętania Lei (świetna Magdalena Koleśnik) przez dybuka ma karykaturalną formę, przejaskrawioną za sprawą oczywistego nawiązania do funkcjonujących w popkulturze motywów egzorcystycznych, ale śmieszność tej interpretacji wcale nie jest zabawna. Przeciwnie  –  potęguje w finale wszystkie te emocje, których dostarcza opowiadana historia, a przede wszystkim wzmacnia gorzką refleksję o niepamięci.

Kleczewska realizując Dybuka, zaufała energii drzemiącej w pracującym z nią zespole Teatru Żydowskiego, natomiast Michał Borczuch tworząc Fausta, swoją ufność ulokował w dość nietuzinkowej interpretacji. Motywem wiodącym reżyser uczynił postępującą ślepotę tytułowego bohatera, a to z kolei doprowadziło go do podjęcia współpracy z niewidomymi aktorami nieprofesjonalnymi – jak sam ich określił. Nie jest to pierwsza sytuacja, gdy zawodowi aktorzy i osoby niepełnosprawne występują razem na deskach teatru, ale w spektaklu Borczucha zrealizowanym w Teatrze Polskim w Bydgoszczy ta koegzystencja była nie tyle możliwa, ile wręcz niezbędna. Jej niezbędność związana jest z faktem, że chyba w żaden inny sposób twórcy przedstawienia tak dobitnie nie byliby w stanie obronić swoich interpretacyjnych tez. Otwarcie się na zupełnie inny rodzaj wrażliwości sprawiło, że skorzystali na tym wszyscy – pomysłodawcy spektaklu, aktorzy bydgoskiego teatru, niewidomi aktorzy nieprofesjonalni i wreszcie widzowie, którzy mogli spojrzeć na Fausta w zupełnie odmienny od dotychczasowego sposób. Wyciągnięcie na plan pierwszy wątku Małgorzaty również przyniosło wiele ciekawych refleksji nad dziełem Goethego.

Trzecim ze spektakli, które obok wspomnianych dwóch wcześniejszych zaliczyłam do grupy inscenizacji skromniejszych, była propozycja Pawła Miśkiewicza, aby  zrealizować Szekspirowskiego Króla Leara w nieco zmodyfikowanej formie i nadać mu tytuł Kto wyciągnie kartę wisielca, kto błazna? Takie zatytułowanie przedstawienia świadczy o dużej pokorze reżysera w stosunku do wystawianego dzieła, a wszystko to, co wydarzyło się na scenie, jedynie potwierdza ten jakże chwalebny fakt. Miśkiewicz stworzył spektakl niezwykle precyzyjnie przemyślany. Tę precyzję widać zarówno w bardzo ciekawej inscenizacyjnej realizacji (zdecydowanie duża w tym zasługa także Barbary Hanickiej odpowiedzialnej za scenografię i kostiumy), w obsadzeniu aktorów w poszczególnych rolach (aktorstwo Jerzego Treli w kontrze do zupełnie innego sposobu nie tyle nawet gry, ile w ogóle bycia na scenie pozostałej części zespołu), jak również – a może właśnie przede wszystkim – w podejściu do tak dobrze już znanego „Learowskiego” motywu. Tym, co owe podejście wyróżnia, są niebywała czułość, z jaką reżyser przedstawia na scenie ustępującego z pełnionych przez siebie funkcji seniora, oraz nieporadność jego dzieci w zderzeniu z nowym, nieubłaganie nadciągającym porządkiem. Trudno oprzeć się wrażeniu, że spektakl Kto wyciągnie kartę wisielca, kto błazna? był spośród wszystkich festiwalowych propozycji najbardziej intymnym zwierzeniem artysty-reżysera i może właśnie dzięki temu najbardziej przejmującym.

Natomiast ostatecznie, pomimo tych wszystkich zalet spektakli zrealizowanych z mniejszym rozmachem, o których wspomniałam powyżej, w kwestii sztuki reżyserskiej – a jej to właśnie dotyczył katowicki festiwal – niekwestionowany prym wiodła Ewelina Marciniak z Portretem damy, choć zdecydowanie nie cechuje go inscenizacyjna skromność. Jan Kanty Pawluśkiewicz, jeden z jurorów tegorocznych Interpretacji, powiedział, że spektakl Marciniak podobał mu się, zanim jeszcze zdążył usiąść. Mocno identyfikuję się z tą opinią, dodając przy tym, że również po opuszczeniu miejsca na widowni i wyjściu z teatru, przedstawienie nadal robi wrażenie, choć już się skończyło. Reżyserka pełnymi garściami korzysta ze wszystkich środków przekazu, które oferuje jej teatr – oczywiście nie robi tego samodzielnie, bo lwią część sukcesu Portretu damy stanowi świetnie dobrany zespół współpracowników: dramaturżki Magdy Kupryjanowicz, choreografki Dominiki Knapik, muzyków z zespołu Chłopcy kontra Basia powiększonego na tę okoliczność o osobę Agnieszki Derlak i wreszcie Katarzyny Borkowskiej odpowiedzialnej za scenografię, kostiumy oraz reżyserię świateł. Rzadko w recenzjach można przeczytać aż tyle nazwisk twórców – zwykle przewija się nazwisko reżyserki i kogoś ze specjalnymi zasługami. Ja wymieniam nieco więcej osób i zapewniam, że jest to nie tylko wskazane, ale nawet konieczne. Portret damy zachwyca tym, jak głęboko poprzez piękne dekoracje czy intrygującą muzykę możemy zostać wciągnięci do historii z powieści Henry’ego Jamesa. Zaskakujące jest również to, jak bardzo oglądane na scenie losy bohaterów mogą być przejmujące, mimo że spektakl ani na moment nie przestaje funkcjonować w konwencjach teatralnych. Teatralne gesty, przejaskrawiony sposób poruszania się czy wreszcie wygłaszany tekst nie pozwalają zapomnieć o tym, że oglądamy wyreżyserowane widowisko, a mimo to kolejne doświadczenia Isabel Archer (Katarzyna Dałek) podczas jej podróży po Europie stają się niezwykle przejmujące. Z taką opinią zgodzili się obecni na festiwalu dziennikarze, przyznając Ewelinie Marciniak swoją nagrodę, oraz katowiccy widzowie, którzy uhonorowali reżyserkę nagrodą publiczności. Zdaniem jury Laur Konrada należał się jednak innej uczestniczce konkursu i nagrodzili Maję Kleczewską za jej interpretację Dybuka, przyznając przy tym dwa z pięciu głosów Pawłowi Miśkiewiczowi za Kto wyciągnie kartę wisielca, kto błazna?

Pytając o tożsamość, organizatorzy XVIII Interpretacji postanowili podobnie jak w ubiegłym roku sięgnąć po przedstawienia, które oparte zostały na historiach dokumentalnych. Pod hasłem Interpretacje.doc zaprezentowane zostały łącznie cztery projekty: Album Karla Höckera, Delfin, który mnie kochał, Margarete oraz Ewelina płacze. Wszystkie godne obejrzenia, wszystkie warte pokazania. Ostatni z wymienionych powstał w ramach programu Teren TR realizowanym przy teatrze TR Warszawa i okazał się przedsięwzięciem z wielu powodów intrygującym. Choćby dlatego, że stanowił ciekawy komentarz dla innych spektakli pokazywanych na festiwalu – przede wszystkim pokazów konkursowych i mistrzowskich. Reżyserka Anna Karasińska zwróciła uwagę na wiele zjawisk będących niejako skutkami ubocznymi występowania w teatrze. Mnogość stereotypów funkcjonujących w stosunku do aktorów i twórców teatralnych oraz do samych przedstawień. W lekki i przezabawny sposób Rafał Maćkowiak, Maria Maj i Adam Woronowicz wcielają się w role nieopierzonych aktorów, którzy mają zagrać tę właśnie trójkę artystów znanych z warszawskiego TRu. Opowiadają kolejno o swoich wyobrażeniach na temat Maćkowiaka, Maj i Woronowicza – teksty zostały zaczerpnięte z improwizacji osób biorących udział w projekcie Teren TR. Z kolei Ewelina Pankowska nie usiłuje zastąpić siebie, lecz Magdalenę Cielecką, która jej zdaniem „ma bardzo poukładane życie i dzięki temu może angażować się w różne takie żonkile”. Monologi wygłaszane przez artystów są mocno ironiczne, a przy tym zaskakująco bliskie prawdy o tym, jak mogą funkcjonować w naszej świadomości wyobrażenia o innych ludziach, a w świadomości aktorów – o odgrywanych postaciach.  Równie kąśliwie komentowany jest spektakl teatralny jako forma ekspresji, dlatego w finale tytułowa Ewelina płacze, dzięki czemu wszystko nabiera nowego znaczenia. Wreszcie jest tak, jak od początku miało być, skoro tytuł na to właśnie wskazywał, że Ewelina ma płakać. Tymczasem równie niespodziewanie aktorzy wyrażają żal, że śnieg się zmarnuje, jeżeli spektakl przybierze nieoczekiwany obrót. Sztuczny śnieg  zostaje więc wykorzystany, aby się nie zmarnował, a aktorzy mogą popisać się swoimi umiejętnościami w scenach umierania – bez konkretnego powodu. Chaos rozgrywający się na scenie kompromituje pewne praktyki teatralne, których widzowie mogą doświadczać, wybierając się na współczesne spektakle. Ewelina płacze otwiera furtkę do dyskusji okołoteatralnej i na pewno warto, aby pojawiał się na tego typu przeglądach.

XVII Ogólnopolski Festiwal Sztuki Reżyserskiej Interpretacje zwieńczył spektakl mistrzowski – Czarodziejska góra w reżyserii Andrzeja Chyry. Bezprecedensowa opera, będąca efektem współpracy Chyry, Małgorzaty Sikorskiej-Miszczuk, Mirosława Bałki i Pawła Mykietyna, bycie mistrzowskim wydarzeniem kulturalnym zawdzięcza przede wszystkim temu, jak świadoma swoich umiejętności i tego, co chciała zrealizować, była cała czwórka twórców. Oglądając tę produkcję trudno mieć wątpliwości co do tego, że każdy z nich postawił na swoim i odczytał Manna tak, jak chciał.. Tym razem bezkompromisowy indywidualizm się opłacił. A szerzej – w kontekście całego festiwalu – opłaciło się sięgnąć po uznanych twórców, którzy mimo że nie debiutują, wciąż potrafią zaskoczyć i przekraczać kolejne granice – również te interpretacyjne.

 

Katarzyna Mikołajewska, Teatralia Wrocław
Magazyn internetowy „Teatralia”, numer 151/2015

 

XVII Ogólnopolski Festiwal Sztuki Reżyserskiej Interpretacje w Katowicach (7-16 listopada 2015)

 

Mały Teatr Dramatyczny w Sankt Petersburgu – Teatr Europy

Antoni Czechow

Wujaszek Wania

reżyseria: Lew Dodin

scenografia i kostiumy: Dawid Borowskij

obsada: Igor Iwanow, Ksenia Rappoport, Jekaterina Tarasowa, Natalia Akimova, Siergiej Kuryszew, Piotr Siemak, Oleg Riazancew, Wiera Bykova, Aleksandr Koszkarew

premiera: 29 kwietnia 2003

 

Malta Festival Poznań, Opera Bałtycka w Gdańsku, Krakowskie Biuro Festiwalowe i Program II Polskiego Radia

Tomasz Mann

Czarodziejska Góra

reżyseria: Andrzej Chyra

muzyka: Paweł Mykietyn

libretto: Małgorzata Sikorska-Miszczuk

scenografia: Mirosław Bałka

kostiumy: Magdalena Maciejewska

kierownictwo muzyczne: Adam Banaszak

stylizacja fryzur: Paweł Kaleta

charakteryzacja: Maria Ciernioch i Katarzyna Kałek-Dekert

ruch sceniczny: Maria Stokłosa

reżyseria świateł: Bartosz Nalazek

reżyseria dźwięku: Ewa Gudziołek-Tubylewicz

projekcje wideo: Mikołaj Szymkowiak

obsada: Agata Zubel, Łukasz Konieczny, Szymon Maliszewski, Szymon Komasa, Barbara Kinga Majewska, Juan Noval Moro, Urszula Kryger, Jadwiga Rappe, Marcin Habela, Karol Kozłowski

chór: Anna Gadt, Agnieszka Kiepuszewska, Michał Dembiński, Iwona Kmiecik, Jacek Kotlarski, Marcin Wawrzynowicz

premiera: 26 czerwca 2015

 

Teatr Żydowski w Warszawie

Szymon An-ski

Dybuk

reżyseria: Maja Kleczewska

dramaturgia: Łukasz Chotkowski

muzyka: Stefan Węgłowski

scenografia, światła, wideo: Wojciech Puś

kostiumy: Konrad Parol

obsada: Marcin Błaszak, Piotr Chomik, Genady Iskhakov, Magdalena Koleśnik, Joanna Przybyłowska, Henryk Rajfer, Rafał Rutowicz, Wanda Siemaszko, Piotr Sieracki, Piotr Stramowski, Barbara Szeliga, Dawid Szurmiej, Gołda Tencer, Ewa Tucholska, Jerzy Walczak, Marek Węglarski

premiera: 17 kwietnia 2015

 

Teatr Polski w Bydgoszczy

Johann Wolfgang Goethe

Faust

reżyseria: Michał Borczuch

tłumaczenie: Adam Pomorski

scenariusz i adaptacja: Tomasz Śpiewak

scenografa i kostiumy: Dorota Nawrot

muzyka: Bartosz Dziadosz (PLEQ)

warsztat malarski, obraz: Krzysztof Mężyk, Luka Woźniczko

wideo: Przemysław Czepurko

reżyseria światła: Jacqueline Sobiszewski

obsada: Dominika Biernat, Mirosław Guzowski, Marta Malikowska, Martyna Peszko, Jan Sobolewski, Paweł Smagała, Robert Wasiewicz, Piotr Wawer Jr, Małgorzata Witkowska Oraz Rafał Bladowski, Patryk Iks, Roksana Jakielska, Janusz Kamiński, Mikołaj Kosicki, Krystyna Skiera, Roland Świstek, Mirosław Wróbel

premiera: 14 marca 2015

 

Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie

Kto wyciągnie kartę wisielca, kto błazna?

Wg Króla Leara Williama Shakespeare’a

reżyseria: Paweł Miśkiewicz

opracowanie muzyczne: Paweł Miśkiewicz

scenografia i kostiumy: Barbara Hanicka

reżyseria światła i multimedia: Marek Kozakiewicz

współpraca dramaturgiczna: Joanna Bednarczyk

kierownictwo muzyczne: Halina Jarczyk

obsada: Jerzy Trela, Dominika Bednarczyk, Monika Frajczyk (PWST), Dorota Godzic, Grzegorz Mielczarek, Tomasz Międzik, Jerzy Światłoń, Paweł Tomaszewski, Michał Wanio oraz Stanisław Faliński, Adam Haraburda, Arkadiusz Karczewski, Hubert Schaffer, Włodzimierz Żurek, Andrzej Czechowski, Ryszard Osiak, Eugeniusz Studnicki, Marek Włodkowski

premiera: 26 czerwca 2015

 

Stary Teatr w Krakowie

nie-boska komedia. WSZYSTKO POWIEM BOGU!

Paweł Demirski

reżyseria: Monika Strzępka

scenografia i kostiumy: Michał Korchowiec

muzyka: Jan Suświłło

obsada: Małgorzata Zawadzka, Dorota Segda, Marta Nieradkiewicz, Dorota Pomykała, Marcin Czarnik, Małgorzata Hajewska-Krzysztofik, Juliusz Chrząstowski, Michał Majnicz, Adam Nawojczyk, Marta Ojrzyńska, Szymon Czacki, Anna Radwan-Gancarczyk, Radomir Rospondek

premiera: 20 grudnia 2014

 

Teatr Wybrzeże w Gdańsku

Magda Kupryjanowicz

Portret damy

na podstawie powieści Henry’ego Jamesa

reżyseria: Ewelina Marciniak

scenografia, kostiumy, reżyseria świateł: Katarzyna Borkowska

choreografia: Dominika Knapik

muzyka na żywo: Chłopcy kontra Basia

wideo: Arkadiusz Biedrzycki

obsada: Katarzyna Dałek, Katarzyna Z. Michalska, Krzysztof Matuszewski, Michał Jaros, Piotr Biedroń, Sylwia Góra-Weber, Marek Tynda, Roksana Grulkowska, Jakub Mróz, Małgorzata Brajner, Agata Bykowska, Agnieszka Derlak, Barbara Derlak

premiera: 17 maja 2015

 

TR Warszawa (w ramach projektu Teren TR)

Anna Karasińska

Ewelina Płacze

reżyseria: Anna Karasińska

współpraca dramaturgiczna: Magdalena Rydzewska

choreografia: Marta Ziółek

obsada: Rafał Maćkowiak, Maria Maj, Ewelina Pankowska, Adam Woronowicza

premiera: 1 października 2015

 

Teatr Śląski w Katowicach

Nikołaj Gogol

Ożenek

reżyseria: Nikołaj Kolada

opracowanie muzyczne: Nikołaj Kolada

przekład: Agnieszka Lubomira Piotrowska

scenografia i kostiumy: Anna Tomczyńska, Nikołaj Kolada

obsada: Grażyna Bułka, Alina Chechelska, Ewa Leśniak, Krystyna Wiśniewska, Jerzy Głybin, Antoni Gryzik / Zbigniew Wróbel, Jerzy Kuczera, Wiesław Kupczak, Michał Piotrowski, Marek Rachoń, Marcin Szaforz

premiera: 23 października 2015

na zdjęciu: Portret damy, fot.  Magda Hueckel

Katarzyna Mikołajewska – rocznik 89. Absolwentka kulturoznawstwa ze specjalnością krytyka artystyczna. W teatraliach od 2010 roku. Recenzuje spektakle także dla artPapieru, Czasu Kultury i redaguje dział Teatr w „2Miesięczniku. Piśmie ludzi przełomowych”. Kiedy nie przesiaduje we wrocławskich teatrach lubi uprawiać turystykę teatralną, choć żałuje, że wciąż nie ma na to zbyt mało czasu.