Polityczne rozgrywki za wszelką cenę (Juliusz Cezar)

Obalenie władzy okazuje się łatwiejsze, niż się wydawało. Przejęcie panowania nad krajem nie jest zabawą, a poważną grą, w której zwyciężą najsilniejsi. W swoim najnowszym spektaklu Barbara Wysocka ukazuje mechanizmy, które rządzą życiem politycznym, odwołując się także do polskiej współczesności.

Kiedy wchodzimy na widownię Teatru Powszechnego, na scenie znajdują się rzędy foteli, kojarzące się z miejscem dla publiczności w kinie czy teatrze. Przypominają piramidę, ale domyślić się można, że to współczesna wizja Kapitolu, może nawet całego Rzymu (scenografia Barbary Hanickiej wywołuje bardzo proste skojarzenia, jest jednak mało kreacyjna i urozmaicona, zbyt dosłowna). W pierwszych rzędach siedzą aktorzy, czekają. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie jeden szczegół – przed nimi leży ciało Cezara, przykryte zakrwawioną płachtą. Najważniejsze już się wydarzyło – można by pomyśleć. Jednakże obraz ten oddziaływać ma na widzą brutalnością jedynie przez chwilę, to swego rodzaju zapowiedź tego, co czeka nas podczas przedstawienia. Czy to znak, że ci wrażliwi mogą jeszcze zrezygnować? Nie ma tu jednak bardziej drastycznych sekwencji, wszystko rozgrywa się w warstwie tekstowej, która niestety w pracy Wysockiej pochłonęła inne elementy.

Niewinne polityczne rozgrywki, dywagacje, przyjaźń wobec Cezara i spiski za jego plecami, próby manipulacji, układy za wszelką cenę. Nieskazitelność, jaką prezentują bohaterowie przed przywódcą, skontrastowana jest z hipokryzją, widoczną w ich dialogach między sobą. Tak przedstawia się pierwsza część spektaklu, mało dynamiczna, zbyt nużąca. Przełomowym momentem jest – tak bardzo oczekiwane przez widzów – zabójstwo Cezara. To ono sprawia, że przedstawienie zaczyna ciekawić, wywołuje uczucie niepewności, w jaki sposób ukazane zostaną kolejne wydarzenia.

Zaznaczyć trzeba, że bardzo dobrze wykorzystany został tu techniczny potencjał Teatru Powszechnego – obrotowa scena pozwala na szybkie przejścia od zakrwawionego ciała przywódcy do komentarzy pozostałych postaci. Jednym z bardziej interesujących momentów jest także wejście pracowników technicznych, którzy dekonstruują przestrzeń na oczach widzów: rozbierają umowny Kapitol, przestawiają krzesła, kilka z nich podpalają. Wydaje się, że to odniesienie do sytuacji politycznej – po śmierci Cezara kraj pogrążył się w pustce i chaosie.

Wysocka nieco skroiła tekst. W poszczególne postaci wciela się siedmiu aktorów. Część z nich gra kilka ról, czasem bardziej sprawnie, innym razem mniej, przechodząc z jednych kwestii w drugie, pokazując oblicza różnych bohaterów (najlepiej wychodzi to Annie Moskal). Jedynie Cezar (Michał Jarmicki) i Brutus (Arkadiusz Brykalski) są tu wyraźnie zarysowani, mają przypisanych odtwórców – nic dziwnego, bo to dwie najważniejsze osoby intrygi: jeden jest jej sprawcą, drugi ofiarą. Zaskakujące, a jednocześnie nieuzasadnione wydaje się przedstawienie Marka Antoniusza (w tej roli sama Wysocka) – zmiana płci nie służy manifestacji jakichkolwiek idei, nie porusza wątków genderowych czy walki o prawa kobiet. To mocny głos i osobowość wysuwająca się na pierwszy plan po śmierci Cezara, nadzieja na uporządkowanie spraw w kraju, wypełnienie pustki.

Jest w Juliuszu Cezarze parę aluzji do polskiej rzeczywistości. Kiedy Marek Antoniusz przemawia do ludu, próbuje przekupić go złotem zapisanym w testamencie przywódcy – kwotą między 400 a 600 złotych (bezpośrednie odwołanie do zeszłorocznej kampanii wyborczej i działań polskiego rządu). Całe wystąpienie to jedna z lepszych scen spektaklu – Wysocka przechodzi z przejmującego tonu skierowanego do tłumu w bardziej wymowne komentarze na stronie, ukazując mechanizm politycznej propagandy.

W kilku sekwencjach spektaklu w tle pojawiają się utwory Republiki (Biała flaga powtarza się szczególnie w pierwszej części przedstawienia), Brygady Kryzys, Kultu („Po co wolność, macie przecież telewizję…” zastanawia w odniesieniu także do współczesnej polityki), buntowniczy nastrój to jednak tylko muzyczne urozmaicenie nużących tekstowych wywodów, które prowadzą do jednego – ostatecznej śmierci najpierw Cezara, a potem też jego utajonych przeciwników. W finale pełnym trupów pojawia się fragment przemówienia Wojciecha Jaruzelskiego, głos sprzed lat informujący o stanie wojennym. Czy to ostrzeżenie dla współczesnych? Jedno zabójstwo doprowadziło do kolejnych, polityczna gra nie ustała. Obraz, którym kończy się spektakl wprawia w jeszcze większe poczucie pustki i chaosu, ale też zastanowienie, czy aktualne wydarzenia są w jakiś sposób podobne do tych przedstawionych na scenie. Szkoda tylko, że wszystko to zostało umieszczone w tak mało urozmaiconej formie, w której niuanse słowne i ciekawe odniesienia niekiedy gubiły się, przez co stawały się niedostrzegalne.

 

Marta Seredyńska, Teatralia Warszawa
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 161/2015

 

Teatr Powszechny im. Zygmunta Hübnera w Warszawie

William Shakespeare

Juliusz Cezar

reżyseria: Barbara Wysocka

przekład: Stanisław Barańczak
dramaturgia: Tomasz Śpiewak
scenografia: Barbara Hanicka

kostiumy: Julia Kornacka

reżyseria światła: Artur Sienicki
asystentka reżysera: Marta Aksztin

asystentka kostiumografa: Kornelia Dzikowska

inspicjentka: Barbara Sadowska

obsada: Anna Moskal, Barbara Wysocka, Arkadiusz Brykalski, Michał Czachor, Grzegorz Falkowski, Michał Jarmicki, Mateusz Łasowski

premiera: 23 stycznia 2016

fot. K. Bieliński

Marta Seredyńska – rocznik 1991, absolwentka Wiedzy o teatrze oraz Mediów Interaktywnych i Widowisk UAM, z „Teatraliami” związana od 2013 roku. Miłośniczka tańca i projektów kulturalno-animacyjnych.