Pokoik i ćwiartka banana

Pokoik i ćwiartka banana

Emmanuel Eggermont wysyła nam ruchomą, poetycką pocztówkę ze straszliwie pustego świata. Tańczy niejako w nostalgii, w wyrazie zdumienia, że upragniona samotność tak boli. Tęskni na podłodze, na której leży, wśród kolorowych książek i słuchając sentymentalnych piosenek; z lustrzanego krzesła, sprzed ekranu telewizora, znad złoconego dywaniku. Tęskni bez słów, niejako poza tym, co wypowiadalne…

Eggermont tworzy postać nie tyle zasmucającą, co irytującą bezradnością i rozklekotaniem; nieszczęśliwego, żyjącego na archipelagu chłopca, który odrzucił świat i dla którego jedyną dostępną formą obcowania z człowieczeństwem stała się własna cielesność, prawda samonienawidzących się kończyn. Jego gesty wyraźnie wskazują na działanie mechanizmów wstrętu i obrzydzenia. Za cenę odrzucenia przez innych opętany bezsensem i pustką mężczyzna walczy o zachowanie zużytych resztek jakiegoś nieuchronnie oddalającego się świata – świata umarłej miłości i zamglonego dzieciństwa. Wszystko, co tańczy, ma charakter coraz bardziej osobistego wyznania, które nie służy ocaleniu, lecz samounicestwieniu. Piekielnie nieszczęśliwy bohater dąży, paradoksalnie, do zachowania samotności, utrwalania własnej alienacji oraz całkowitego wyplątania z sieci międzyludzkich interakcji. Napędza go ciągłe pragnienie izolacji, marzenie, aby świat podlegał tylko jego szaleństwom, słabościom, rytuałom i rozczarowaniom, a także samotności.

Nie wiadomo, co przytrafiło się temu pięknemu, jesiennemu mężczyźnie. Może tęskni za bardzo piękną kobietą – taką jak ta z puszczanej w tle Chanson de Maglia Gainsbourga – która mogłaby stworzyć dzień, podczas gdy on noc. A może jest jak Hamlet – po prostu nie nadaje się do życia. Swoją opowieść lepi z prostych metafor, opartych na grach z zamykaniem i otwieraniem przestrzeni, chaotycznym miotaniu się między przedmiotami, między wspomnieniami a rzeczywistością. Cierpi za brak, który czuje każdą cząstką ciała, za zagubione oczywistości, kontakty, za wszystkie utracone drogi porozumienia. Krzyczy światu to niepojęte „nie!” i nie wie, co robić dalej. Czasem tylko zmienia się w ptaka – pawia lub łabędzia. Metamorfozy dokonuje w
„geście pamięci” o niegdysiejszym szczęściu. Podświadomie pragnie wyzwolenia z poczucia wyobcowania: „łabędź przypomni wówczas, że to on, wspaniały, próżno się z niepamięci dziś do lotu zrywa”, lecz zaraz „sam podda się grozie, co skrzydła w lód skuwa”1. Ten upadły ptak nie wie, że to właśnie miejsce, które wybrał, ogranicza go i unieszczęśliwia. Sam pisze taką a nie inną historię.

Na scenie tancerz buduje dom, w którym jest wiele książek i telewizor. Chowa się po kątach, nieustannie wraca przed swój ekranik, do swojej jaskini, zapatrzony w cienie na ścianach. Nie wie, że dusi się w tej klatce, zamurowuje się w niej własnymi rękami. Tańczy w obłędzie, ogarnięty nie do końca uświadomioną rozpaczą osamotnienia – jako człowiek okradziony z niezastąpionej współobecności. Choreografia Eggermonta ma być wariacją na temat samotności. Taniec artysty, wbrew pozorom, nie wyzwala i nie pozwala zapomnieć – tłumi go i tłamsi, zmusza do walki. Klasyczny, harmonijny ruch rąk i nóg przechodzi często w rozpaczliwą, pełną ekspresji szamotaninę, plątaninę uczuć. Atmosfera staje się coraz cięższa, niebo ołowieje. W końcu techniczni zabiorą ze sceny pokoik i ćwiartkę banana. Mężczyzna pozostanie na pustej scenie sam – z nieodtańczoną jeszcze rolą, bez papierowych samolocików i bez telewizora. Będzie musiał zmierzyć się z chaosem. Otrzyma szansę.

Spektakl 1/8 przypomina szkic, zarys, przygotowanie do obrazu. Nie klei się to wszystko i ostatecznie rozpada, a przecież złamany człowiek nie musi być opowiedziany źle zakomponowanym przedstawieniem. Taka paralela czyni ze spektaklu wariację na temat bezradności, a nie samotności. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby to bohater, a nie tancerz, był tak uroczo nieporadny i bezsilny.

 

1 Mallarmé, [Gdy wraz z świetlistym pięknem…]

Alicja Muller, Teatralia Kraków

37 Krakowskie Reminiscencje Teatralne, 5-11 października 2012 

Emmanuel Eggermont

1/8

choreografia, wykonanie, scenografia: Emmanuel Eggermont

reżyseria światła: Agathe Mercier

muzyka: S. Gainsbourg, M. Ravel, F. Chopin, G. Fauré

premiera: 2007 rok