Poezja ogniem malowana (Arka)

Poezja ogniem malowana (Arka)

Założony w 1964 roku, legendarny już Teatr Ósmego Dnia nosił pierwotnie nazwę Studenckiego Teatru Poezji zrzeszając wówczas pewną grupę idealistów, buntowników młodego pokolenia związanych z uniwersyteckim środowiskiem humanistów. Wśród niej  znaleźli się choćby Lech Raczak, późniejszy dyrektor teatru, i Stanisław Barańczak, który zawitał tam jedynie chwilowo. Dziś nie można już nazywać Ósemek teatrem studenckim czy poszukującym swojego języka. Bez wątpienia da się stwierdzić, że jest to teatr wciąż poszukujący człowieka, teatr, dla którego ważne jest spotkanie z drugim człowiekiem. W tym spotkaniu ważna jest niezwykła, pobrzmiewająca echem młodopolskiego modernizmu,  poetyckość, która silnie obecna była w myśli założycielskiej twórców teatru i znajduje swoje miejsce w spektaklach tej grupy do dziś, nadając im formę zaangażowanego przekazu i jednocześnie wzniosłej idei.

Jeszcze przed rozpoczęciem spektaklu na przykościelnym placu białostockiego rynku gromadzi się spora  publiczność. Część tworzą oddani fani Ósemek, pozostali to przypadkowi widzowie, których zachęciła  przygotowana scena, światła i intrygująca scenografia jednoznacznie komunikująca, że „coś będzie się tu dziać”. O ich rozczarowaniu nie może być mowy. Nagle, pośród gwaru muzyki i radosnych okrzyków, z różnych stron wchodzi pomiędzy widzów orszak weselny niosąc nad tłumem „gapiów” młodą parę. Tańcząc i śpiewając orszak toruje sobie drogę na wyciemnioną scenę. Z głośników dobiegają wtedy silnie zrytmizowane folkowe melodie, zapraszające do weselnej zabawy. Świętowanie na scenie przy akompaniamencie tańca i z udziałem wina bardziej przypomina rubaszne świętowanie Bachusa i Ariadny, niż tradycyjny obrządek chrześcijański, a biały welon i długa suknia zdają się jedynie przeszkadzać pannie młodej w żywiołowych pląsach. Niespodziewany wybuch i dzikie, groźne wołania przerywają ten karnawał. Widownia rozstępuje się przed pędzącym pojazdem najeźdźców. W beztroską sielankę brutalnie wkracza wojna, ludzka tragedia, siejąc zniszczenie i cierpienie. Orszak weselny ustępuje miejsca grupie bezdomnych pielgrzymów, którzy, znalazłszy swoją arkę, przedzierają się w żałobie przez zgliszcza dawnego świata. Ich zagrożone człowieczeństwo ocalić może jedynie wędrówka i wyśpiewana w zadumie modlitwa.

Widowisko Teatru Ósmego Dnia można by definiować wokół kilku słów-kluczy – ruch, światło, plastyka. Ich wzajemne przenikanie się, zderzanie oraz eksploatowanie ich możliwości, decyduje o wyjątkowości wizualnej strony Arki, która stanowi jakby ruchomy obraz – dynamiczną, złożoną z różnych materiałów konstrukcję, która komponuje i moduluje się w czasie, na naszych oczach. Wszystko zdaje się nieustannie poruszać, kusząc, jak sen, swą ulotnością. Czar innego, odległego świata, jego siła rażenia i specyficzny rodzaj duchowości mają swe źródło w dwóch przeciwległych biegunach zbiorowej świadomości, które w Arce zostają zderzone z sobą, wykazując tym samym pewne pokrewieństwo – pradawne mity i wierzenia, kiedy bogami byli słońce i ogień, spotykają się ze starotestamentowym Bogiem, symbolem krzyża i toposem pielgrzymów – chrześcijan. Podążając tropem rytuału i obrzędu, modlitwy i zemsty twórcy zderzają ze sobą  świat kreacji i destrukcji, Erosa i Thanatosa. Artyści wprowadzają nas w przestrzeń dynamiczną, nieprzewidywalną i intensywną, z każdej strony atakując ekspresją i obrazem. Symbolem pojednania staje się tytułowa arka – ruchoma scena-statek, która jak łódź Noego krąży wśród zafascynowanej publiczności,  wciągając ją w prowadzoną narrację. Purpurowy dym unosi się z uniesionych wysoko w górę walizek, biała szarfa powiewa na wietrze rozbijając się o widownię jak morskie fale, z płonących żywym ogniem, ogromnych okiennic sączy się duszny dym, a ogromny statek na kołach z blaszanymi żaglami szeleszczącymi na wietrze, z umarłą załogą na pokładzie (tak bardzo przypominający scenografie Józefa Szajny), dryfuje po morzu przestrzeni. Piękno ruchu i obrazu, odwieczny smutek i siła, atmosfera średniowiecznego misterium, a nawet niepokój sprawiają, że Arka wciąż wzrusza.

Spektakl Ósemek, choć liczy już sobie piętnaście lat, wciąż pozostaje widowiskiem, które nie pozostawia widza obojętnym. Uderza w najbardziej wrażliwe, palące punkty współczesnej rzeczywistości, w której człowieczeństwo i duchowość każdej jednostki nieustannie wystawiane są na próbę w obliczu opresyjnego społeczeństwa i  brutalnego świata. Arka to również wspaniały warsztat aktorski i wyraz dbałości o każdy szczegół. Do tego przybiera ona formę znaną od wieków –  ludowego widowiska ulicznego, które przecież najbardziej zbliżało teatr do ludzi.

Magda Bałajewicz, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 140/2015

30. Dni Sztuki Współczesnej w Białymstoku, 28.05-06.06.2015

Teatr Ósmego Dnia z Poznania

Arka

scenariusz i reżyseria: zespół Teatru Ósmego Dnia
scenografia: Jacek Chmaj
muzyka: Arnold Dąbrowski,
kostiumy: zespół przy współpracy Izabeli Rudzkiej
obsada: Ewa Wójciak, Halina Chmielarz, Adam Borowski, Tadeusz Janiszewski, Tomasz Jarosz, Marcin Kęszycki, Marcin Kolczyński, Miłosz Michalak, Tomasz Michniewicz, Przemysław Mosiężny, Janusz Stolarski.
światowa premiera: Festiwal w Holzminden w Niemczech 11 czerwca 2000 r.
polska premiera – Poznań, 23 czerwca 2000 r. 

fot. Tomasz Kizny

Magda Bałajewicz – rocznik 1991, studentka wiedzy o teatrze, interesuje się teatrem, kinem a w szczególności muzyką, zwłaszcza tą ,,skwaszoną”, czyli jazzem. Mieszka w Krakowie.