Po drugiej stronie tłumu (Plac Bohaterów)

Po drugiej stronie tłumu (Plac Bohaterów)

Idealne zderzenie aktywnej i pasywnej postawy społecznej pokazuje Krystian Lupa w spektaklu Plac Bohaterów. Z początku odseparowane, oba podejścia w trakcie przedstawienia stopniowo zbliżają się do siebie, ponieważ na końcu muszą się dramatycznie spotkać.

Heldenplatz to miejsce wybitnie nacechowane, ale pamięć o wydarzeniach z 1938 roku jest tylko pretekstem do snucia w sposób niezwykle poetycki dużo głębszej opowieści za pomocą języka Thomasa Bernharda, który w interpretacji Krystiana Lupy nabiera emocjonalnego znaczenia. O ponadczasowości dramatu świadczyły bezbłędnie liczne reakcje festiwalowej publiczności w momentach szczególnie przypominających opis aktualnej sytuacji w kraju. A rozmowy bohaterów, skrywających się za wielkimi oknami dawnych mieszkań i posiadłości, niewiele się różnią od dzisiejszych dyskusji na forach czy w gronie znajomych. Dyskusji, jak twierdzą postaci spektaklu, do niczego nieprowadzących, ale jednak toczonych odkąd człowiek wykształcił w sobie zdolność mowy. Dyskusji obejmujących komentarz do najświeższych wydarzeń, polemiki na tle światopoglądowym oraz zwyczajne psioczenie na niesprzyjającą sytuację. Bohaterowie spektaklu oddają się im z zapalczywością godną najwybitniejszych postaci z Czechowa, ale to nie jedyna przyczyna mojego skojarzenia – ich wypowiedzi o Oksfordzie przypominają niespełnioną tęsknotę trzech sióstr za Moskwą.

Osią dramatyczną całej opowieści jest pogrzeb profesora niedługo po jego samobójczej śmierci, który staje się okazją do spotkania krewnych i przyjaciół zmarłego oraz związanej z nim służby. Jak zwykle w tego typu przypadkach to smutne wydarzenie jest początkiem wymiany myśli, obgadywania gości, kłótni, snucia planów na przyszłość, prób rozwiązania palących i mniej pilnych spraw, a najrzadziej niestety wyrazem tęsknoty za pochowanym.

Aktorzy radzą sobie znakomicie, z wielkim wyczuciem i wrażliwością na detale prowadząc sceny pozbawione słów oraz świetnie wykonując monologi. Najlepszym przykładem tego drugiego jest pierwsza scena przedstawienia trwająca ponad godzinę i obejmująca monumentalną wypowiedź pani Zittel prasującej koszule zmarłego profesora. Dla kontrastu aktorka grająca Hertę prawie przez cały ten czas buduje swoją postać tylko za pomocą wpatrywania się w okno oraz układania butów w jedynym słusznym rozmiarze 45. Prawie wszyscy bez wyjątku bardzo dobrze operują ciszą i wszystkimi delikatnymi środkami obejmującymi mikrogesty.

Dla kontrastu scenografię cechują ogromna surowość i minimalizm, a jej rozmiar zdecydowanie przytłacza. Mimo prostoty całości bardzo dobrze udaje się twórcom oddać pustkę po zmarłym, odchodzenie pewnego świata, zamknięcie etapu. Zaskakuje wielofunkcyjność konstrukcji, która z drobnymi zmianami przedstawiać może zarówno pomieszczenia, jak i otwartą przestrzeń. Centralnym elementem są monumentalne okna, przy których nawet wielka stara szafa jawi się jako skromny mebel. Nieco nierówne wydają się jedynie projekcje: zdecydowanie najlepszą, przedstawiającą zmarłego profesora składającego koszule, o czym wcześniej opowiadała pani Zittel, jest pierwsza z nich. Druga – park wyświetlany na scenografii – wypada trochę gorzej, ale najsłabiej na tym tle prezentuje się niestety najważniejsza, czyli finałowa. Zamiast poczucia strachu czy zagrożenia wzbudza tylko śmiech.

Wszystkie elementy przedstawienia konsekwentnie budują nastrój niepewności, postępującego zamknięcia prowadzącego ostatecznie do zniszczenia z takim trudem budowanej twierdzy oddzielającej bohaterów od świata zewnętrznego, wypełnionego wydarzeniami na Placu. Szczególnie pomocna okazuje się warstwa dźwiękowa, sprawnie rozkładająca napięcie dzięki coraz częstszym i głośniej wdzierającym się do środka odgłosom miasta – biciem dzwonów, śpiewem ptaków oraz krzykami manifestantów, co potęguje się na samym końcu spektaklu.

 

Marcelina Nowakowska, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 155/2015

 

Litewski Narodowy Teatr Dramatyczny

Plac Bohaterów

autor: Thomas Bernhard

reżyseria: Krystian Lupa

scenografia: Krystian Lupa

kostiumy: Piotr Skiba

muzyka: Bogumił Misala

reżyseria światła: Krystian Lupa

projekcje wideo: Łukasz Twarkowski

asystenci reżysera: Giedrė Kriaučionytė, Adam A. Zdunczyk

manager projektu: Vidas Bizunevičius

obsada: Valentinas Masalskis, Viktorija Kuodytė, Eglė Mikulionytė, Arūnas Sakalauskas, Eglė Gabrėnaitė, Rasa Samuolytė, Toma Vaškevičiūtė, Doloresa Kazragytė, Vytautas Rumšas, Neringa Bulotaitė, Arūnas Smailys

premiera: 27 marca 2015

fot. Anna Kaczmarz

 

Marcelina Nowakowska – studiuje nieprzerwanie od ukończenia szkoły średniej, głównie kierunki filologiczno-teatralne, w nielicznych wolnych chwilach pochłania książki oraz czekoladę, pisze, podróżuje, spaceruje po Krakowie...