Piwnica pod historiami (W kwestii zwycięstwa)

Kameralne projekty teatralne mają jedną podstawową zaletę – nie pozwalają widzowi rozproszyć uwagi nawet na moment. W przeciwieństwie do wielkoformatowych spektakli, tu nikt nie jest bombardowany wielością bodźców o różnorakim natężeniu. Wręcz przeciwnie: minimalizm środków daje maksymalny efekt. Zadziałało to i w Starym Teatrze.

Choć premiera autorskiego projektu Sebastiana Majewskiego miała miejsce w kamienicy przy ulicy Józefa, to kolejne spektakle grane są już w podziemiach Starego Teatru. Specyfika krakowskiego Kazimierza niewątpliwie uwypukliła historyczny aspekt przedstawienia. Aranżacja w „trzewiach” teatru pozwala z kolei czerpać garściami ze wszystkiego na co pozwala „umowność” przybytku Melpomeny.

Gra z tradycją zaczyna się już na placu Szczepańskim. Sebastian Majewski wychodzi do widzów zgromadzonych przy bocznym wejściu, by niczym konferansjer zaprosić na spacer po budynku Starego. Trwająca kilka minut eskapada korytarzami zostaje zwieńczona zejściem do, jak określił przewodnik, „katakumb”. Tam czekają na nas surowe ściany z wiszącymi kablami, kilka ławek, statyści, a także główna bohaterka wieczoru, czyli Wielka Głód (Lidia Duda).

Niespełna godzinne przedstawienie jest swego rodzaju strumieniem świadomości, za pomocą którego główna i jedyna postać – reprezentantka wszelkiego zła i związanego z nim ludzkiego cierpienia w XX wieku – spowiada się ze swojego życia. Wielka Głód to jednocześnie komunistka, żona Ribbentropa, kochanka prezydenta Hoovera i ofiara obozowej kaźni. Fakty mieszają się z mitami, legenda z historią. Obłąkańczy monolog, podczas którego Wielka Głód maszeruje jak rasowy faszysta, wypisuje na ścianach numery z Oświęcimia i tańczy latynoski taniec, jest sumą paradoksów i absurdów całego poprzedniego stulecia. Mieszanie prawdy z tym, co zmyślone, staje się również symbolem grubej warstwy interpretacji najważniejszych wydarzeń ubiegłego wieku. Niewielu świadków żyje do dziś, historie szarzeją. Narracje nawarstwiają się nieustannie i może to jest największy dramat kobiety-widma z podziemi Starego Teatru.

Przedstawienie przez Wielką Głód najbardziej newralgicznych momentów XX stulecia w ironiczny i groteskowy sposób otwiera pole do dyskusji na temat naszych wyobrażeń o zamierzchłych wydarzeniach znanych z książek, spektakli i filmów. Ona przecież tam była, widziała, co się działo, ma na to dowody w postaci odtwarzanych widzom kaset i taśm. To z nich dowiadujemy się między innymi jak słynna rodzina karłów Ovitz stała się ulubieńcami Josefa Mengele, a także współczujemy amerykańskiej odmianie żony Ribbentropa, zbyt porywczej w antykomunistycznych kwestiach męża.

Na koniec tego osobliwego wiecu statystki-agitatorki odczytają hymn pochwalny ku czci Wielkiej Proletariuszki, za jaką Głód się uważa. Złożą na jej policzkach skromne pocałunki, wręczą mały bukiecik i podest, na którym Gwiazda Historii i gwiazda wieczoru jednocześnie, zastygnie w pozie, oczekując braw i jęków zachwytu. Kilkadziesiąt osób, świadków tych przedziwnych guseł, opuszcza podziemia Starego Teatru z przeświadczeniem i zarazem obawą, że Wielka Głód przebudzi się z chwilowego letargu, zejdzie z cokołu i włączy nas samych do nieugiętych trybów makabrycznego koła historii. W końcu złe może odrodzić się tylko jako gorsze.

Piotr Gaszczyński, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 99/2014

Narodowy Stary Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie
W kwestii zwycięstwa
projekt Seb Majewskiego z udziałem Lidii Dudy i statystów
współpraca: Tomasz Jękot, Wojtek Kiwer i Andrzej Kaczmarczyk
premiera: 27 marca 2014
fot. Tomasz Duda

Piotr Gaszczyński (1987) – absolwent filologii polskiej oraz teatrologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. W „Teatraliach” publikuje od 2010 roku. Miłośnik groteski pod każdą postacią, fan Manchesteru United i czarnej kawy.