Performance Mirosława Kocura

Performance Mirosława Kocura

W 2007 roku w czwartym numerze miesięcznika „Teatr” została opublikowana recenzja książki Richarda Schechnera Performatyka. Wstęp napisany przez Mirosława Kocura. Autor tekstu stawia tam pytanie: „Jednym słowem, książka Schechnera to istna kopalnia wiedzy teatralno-antropologiczno-filozoficznej, ale czy można ją uznać za kamień węgielny nowej nauki? Czy powstaną teraz na polskich uniwersytetach wydziały performatyki?”. Po pięciu latach w Krakowie na Uniwersytecie Jagielońskim powstaje Katedra Performatyki, a Mirosław Kocur pisze książkę Teatr bez teatru. Performanse Anglii Wschodniej u schyłku średniowiecza, w której korzysta z narzędzi, których dostarcza ta nowa dyscyplina naukowa.

Teatr_bez_teatru._Performanse_w_Anglii_Wschodniej_u_schylku_sredniowieczaTeatr bez teatru. Performanse Anglii Wschodniej u schyłku średniowiecza, opublikowany w Wydawnictwie Instytutu im. Jerzego Grotowskiego, nie jest pierwszą książką Mirosława Kocura pisaną w ten sposób: jego performatyczne stanowisko pojawiło się już w lekturze Drugie narodziny teatru. Performanse mnichów anglosaskich (2010). Tym samym pozycje te wpisują się w zestaw książek o teatralnych praktykach kultur minionych. Mirosław Kocur, zachowując chronologiczność opisywanych zjawisk, na naszych oczach tworzy historię performansów kultur dawnych. Słowo performans pada dopiero w Drugich narodzinach teatru, jednak w przypadku książek Teatr antycznej Grecji (2001) i We władzy teatru (2005) opisywane zjawiska wykraczają poza budynek teatralny i choć Kocur nie mówi o tym wprost, to jednak mają zdecydowanie charakter performatywny.

Mirosław Kocur, tak jak w swoich poprzednich publikacjach, przedstawia bardzo rzetelną analizę omawianego zagadnienia. Książka pisana jest z perspektywy badacza teatru mocno zakorzenionego w kulturze Anglii Wschodniej u schyłku średniowiecza. Pisząc o performansach, autor sam staje się performerem, który na potrzeby lektury wciela się w badacza próbującego jak najlepiej  zobrazować specyfikę danej kultury. Żywy charakter i performatywność jego tekstów połączone są ze skrupulatnym opisem omawianych przedstawień. Rozbudowana bibliografia świadczy o jego dobrym merytorycznym przygotowaniu, które sprawia, że czytelnik zostaje zarzucony ogromną wiedzą o czasach minionych. Z pewnością jednak Teatr bez teatru nie jest książką nużącą, ponieważ omawiane zjawiska zostały starannie odkurzone i w interesujący (performatywny) sposób zaprezentowane współczesnemu czytelnikowi.

Teatr bez teatru składa się ze Wstępu, który nie jest typowym wprowadzeniem czytelnika w omawiane zagadnienia. Mirosław Kocur podaje na początku zestaw dokumentów, z których korzystał przy pisaniu pracy. Zarysowany jest też charakter teatru średniowiecznego, który był prezentowany w różnych przestrzeniach i miał charakter performatywny. Część pierwsza to Konteksty,w których autor przedstawia parafie jako przestrzeń teatralną, a księdza nazywa performerem permanentnym –skrupulatnie opisuje jego strój, a także wskazuje na jego ścisłe reguły zachowań, do których musiał się stosować. Performerem w teatrze średniowiecznym staje się też parafianin, tak więc Kocur rezygnuje z umownego podziału na aktora i widza, a każdy z obecnych staje się uczestnikiem wielkiego widowiska (o takim teatrze przecież marzył Antonin Artaud).

Część druga to Performanse, w których autor rekonstruuje osiem scenariuszy teatralnych, próbuje umiejscowić je w przestrzeni, wymienia postaci dramatu, kostiumy i rekwizyty, zwraca uwagę na scenę, która dostosowywana jest do miejsca, w którym spektakl był wystawiany. Widzimy, że średniowieczni twórcy korzystali ze środków pirotechnicznych, a czasami także z masek – w celu ukazania efektu obłudy granej postaci. Tak więc teatr średniowieczny z pewnością był dużym widowiskiem. Część druga jest najciekawszym elementem książki: rzetelne odtworzenie minionych praktyk ukazuje ciekawy aspekt dawnej epoki, który może być inspirujący dla współczesnych. Różnorodność praktyk performatywnych u schyłku średniowiecza może zadziwić czytelnika.

Część trzecia to Summa polifoniczna, prezentująca tematyczny podział 42 sztuk teatralnych. Książka zawiera też sporą liczbę ilustracji, co pomaga czytelnikowi oderwać się od czasem jednak nużącego materiału historycznego. Nie zabrakło też solidnej bibliografii i oczywiście indeksu, który ułatwia odnalezienie się w chaosie. W książce zawarte są spore fragmenty z średniowiecznych sztuk, prezentowane zarówno w wersji oryginalnej, jak i przetłumaczonej na język polski. Umożliwia to czytelnikowi kontakt z samym dziełem i usłyszenie tekstu w wersji pierwotnej. Z pewnością zabieg ten przybliża nas do czasów średniowiecznych i pozwala lepiej zrozumieć treść sztuki.

Pod kątem edytorskim książka została bardzo dobrze zaplanowana i opracowana graficznie. Układ treści jest przejrzysty i koresponduje z zamieszczonymi ilustracjami. Pod każdym rozdziałem zamieszczone jest krótkie podsumowanie zawartych treści, co pozwala czytelnikowi uporządkować daną wiedzę. Odbiorcę może jedynie przerazić grubość książki, ma ona aż 486 stron. Czytelnicy nie powinni się tym jednak zrażać ze względu na ciekawą zawartość tej pozycji.

We wspomnianej przeze mnie recenzji Mirosława Kocura książki Schechnera pierwsze zdanie brzmi: „Słowa bywają niebezpieczne”. Zdanie to pada w kontekście analizy zamachu na World Trade Center jako performansu. Choć od tego czasu badacze kultury oswoili się z teorią świata jako już nie teatru, ale performansu, to jednak słowa wciąż bywają niebezpieczne. Spoglądając bowiem na kulturę Anglii Wschodniej u schyłku średniowiecza oczami performatyka, możemy wyciągnąć wiele ciekawych albo niebezpiecznych wniosków. Księża przedstawieni są jako performerzy permanentni: w momencie święceń zmiana stroju i zgolenie głowy stają się symbolami przyjęcia nowej życiowej roli. Każdy z księży musiał stosować się do odpowiedniego kodeksu, w którym podane były ścisłe zasady prowadzenia mszy, obcowania z wiernym i przeprowadzania spowiedzi. Każdy grzech pociągał za sobą odpowiednią pokutę, która była dostosowana do płci i statusu spowiednika, miała też cel terapeutyczny. Kościół angażował też ciało wiernego przez wskazanie na odpowiednie zachowanie w kościele i serie powtarzanych gestów. Tak jakby wiara miała być wynikiem powtarzanych performansów. Celem średniowiecznych aktorów nie było tworzenie iluzji, a raczej wcielanie się w dane postaci w celu wywołania wrażenia i emocjonalnego poruszenia widzów. Większość przedstawień miała wyznaczone dwie przestrzenie: jedną symboliczną jako miejsce akcji oraz realną przestrzeń, czyli odgrywaną tu i teraz – co stanowi o metateatralnym wymiarze sztuk. Idąc tropem performatywnym, nasuwa się wniosek, że liturgiczne i nieliturgiczne przedstawienia w średniowiecznej Anglii to performanse skuteczne, które przez swoje praktyki umacniały wiernych, tworząc z nich wspólnotę. A to oznacza, że średniowieczna wiara to wynik dobrze przeprowadzonych performansów.

Dla teatrologa słowa te nie będą zbyt zaskakujące, jednak historyk może być zdziwiony taką interpretacją średniowiecznych praktyk religijnych. Książka ta została sfinansowana ze środków Wydziału Nauk Historycznych i Pedagogicznych Uniwersytetu Wrocławskiego. Z pewnością, więc powstała z myślą o przyszłych historykach i pedagogach. Uznając więc książkę Kocura jako skutek zmierzenia się z nową dyscypliną nauki, jaką jest performatyka, powinno paść pytanie, czy w przyszłości na lekcjach historii uczniowie, dowiadując się o średniowiecznych mszach, będą rozpatrywać je w kontekście performansów skutecznych? Natomiast skutki wzrostu liczby niewiernych będziemy upatrywać w źle przeprowadzonej ceremonii kościelnej?

Daria Kubisiak, Teatralia
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 40/2013

Mirosław Kocur, Teatr bez teatru. Performanse w Anglii Wschodniej u schyłku średniowiecza 

Wydawnictwo Instytutu im. Jerzego Grotowskiego

data wydania: wrzesień 2012