Paradoks umysłu (Niebezpieczna metoda)

Czy jesteśmy w stanie wygrać z naszymi popędami? Z próbą ich zrozumienia zmierzyli się kiedyś Carl Gustav Jung i Sigmund Freud, tworząc podstawy psychoanalizy, która stanowi do dziś „standard” w naukach dotyczących ludzkiego zachowania. Skrajne poświęcenie „niebezpiecznej metodzie” odbiło się przede wszystkim na Jungu, który odczuł na własnej skórze jej konsekwencje.

Niebezpieczna metoda opowiada o jednym z przełomowych momentów w historii XX-wiecznej nauki. Dwa wielkie umysły: Jung i Freud tworzą podstawy psychoanalizy, próbując dowieść, że można leczyć choroby psychiczne za pomocą rozmowy. Jedną z pierwszych pacjentek, na których przeprowadzono ten eksperyment, jest wybitnie inteligentna młoda Rosjanka – Sabina Spielrein. Nowa forma terapii okazuje się nad wyraz skuteczna i Jung zaskoczony jej efektami postanawia zatrudnić wyleczoną Sabinę w roli asystentki. Coraz bliższa współpraca powoduje, że ich relacja zmienia się z czysto zawodowej na coraz bardziej intymną. Jung udaje się do Wiednia, aby opowiedzieć o wynikach terapii Freudowi − pionierowi w tej dziedzinie. Współpraca pomiędzy dwoma naukowcami ulega jednak załamaniu, gdy Sabina decyduje się ujawnić swój sekretny związek z Carlem Gustavem. Psychiatra rozdarty pomiędzy żoną i kochanką oraz pochłonięty badaniem ludzkiej natury zaczyna coraz bardziej tracić kontakt z rzeczywistością.

Spektakl według scenariusza Christophera Hamptona ukazuje zawiłość ludzkiego umysłu. Paradoksalnie, Freud i Jung próbują znaleźć uniwersalne metody umożliwiające leczenie osób z problemami psychicznymi, tymczasem sami nie potrafią poradzić sobie z własnymi koszmarami. Możemy zaobserwować dwie ścieżki, którymi podążają główni bohaterowie. Pierwsza to droga Junga, który rozpoczyna podróż jako prekursor „niebezpiecznej metody”, a następnie sam staje się jej ofiarą. W odwrotnym kierunku porusza się Sabina. Dzięki pomocy Junga pokonała kompleksy wyniesione z rodzinnego domu i stała się pierwszą kobietą, która leczyła pacjentów przy pomocy rozmowy. Miejscem spotkania tych dwóch szlaków jest wzajemne zauroczenie. Dla Sabiny okazało się ono lekarstwem – dla Junga zgubą. To potwierdza, jak nieprzewidywalna jest ludzka psychika, i czasami niewielki impuls, miłosne uniesienie potrafi zmienić całe życie. Ów paradoks odsłania również najbardziej pierwotną stronę ludzkiej natury – wobec naszych popędów wszyscy jesteśmy bezradni, niezależnie od pozycji społecznej i wiedzy.

Z pomnikową postacią Junga zmierzył się Paweł Królikowski, dzieląc rozwój postaci na dwa wyrażne etapy. Pierwszy to lekarz, który stanowi idealną symbiozę między rolą i jej odtwórcą. Królikowski stworzył Junga całym sobą: począwszy od postury, poprzez ruch sceniczny, a na tembrze głosu kończąc, idealnie oddaje emocjonalny obiektywizm, który powinien posiadać każdy dobry psychiatra. Niestety, druga część obrazująca szaleństwo i zatracanie się we własnej filozofii nie poszła już tak dobrze. Przemiana została zbyt słabo zaakcentowana, aktor nie akcentował mimiką, gestykulacją i ruchem scenicznym coraz bardziej tragicznej sytuacji Junga i wyraźnie odstawał od lepiej dysponowanej partnerki. Rolę Sabiny zagrała Martyna Kowalik, która swoją grą ciałem i stopniowym wzrostem samoświadomości uczestnictwa w życiu społecznym postaci doskonale pokazała wspomnianą i niewidoczną u Junga przemianę. Ewolucja od histerycznej i skręcającej się z bólu furiatki, po zrównoważoną i pewną siebie lekarkę to najbardziej interesująca część przedstawienia. Rola Sigmunda Freuda przypadła Mariuszowi Wojciechowskiemu. Pomimo swoich nadzwyczajnych osiągnięć, pionier w dziedzinie psychoanalizy został przedstawiony w ludzki sposób. Potrafił skutecznie, w ironiczny i żartobliwy sposób „odgryźć się” Jungowi podczas ich intelektualnych potyczek, a także odsłonić widzom rąbek swoich wewnętrznych rozterek i lęków – których kulminacja nastąpiła w trakcie podróży do Ameryki, kiedy to sam Freud zaczął popadać w obłęd.

Najsłabszą częścią spektaklu była oprawa muzyczna. Fragmenty nowoczesnych utworów z pogranicza muzyki techno i elektronicznej, emitowane podczas symulacji aktów seksualnych Junga i Sabiny gryzły się z klasyczną formą i powściągliwością charakterystyczną dla austriacko-szwajcarskiej kultury początku XX wieku. Rozumiem pomysł twórców mający na celu spotęgowanie przełomu, jakim było odkrycie Freuda i Junga, oraz skontrastowanie go z ówczesną obyczajowością, ale efekt niestety mógł zaburzać odbiór przekazu. Klasyczne wiedeńskie stroje, wysoka kultura konwersacji i pielęgnacja tradycji, które widzowie mogli odnaleźć w sztuce, gryzły się z nowoczesnym motywem, przez co sceny aktów seksualnych wyglądały jak fragmenty filmów z gatunku science-fiction, a postacie przypominały przybyszów z przyszłości.

Wielkość znanych odkrywców i wynalazców polega na tym, że potrafią zadać sobie jedno ważne pytanie: „Dlaczego?”. Jung zafascynowany ludzką psychiką pragnął odpowiedzieć sobie na pytanie: co determinuje nasze zachowania? Poszukując odpowiedzi zagłębiał się coraz silniej we własne teorie, aż sam stał się ich ofiarą. Powodem tego szaleństwa była kobieta, która niczym mityczna syrena rozbudziła w nim drzemiące żądze. Scenariusz oparty na książce A Most Dangerous Method autorstwa Johna Kerra, doczekał się wreszcie polskiej inscenizacji na przyzwoitym poziomie.

Robert Borowski, Teatralia Warszawa
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 156/2016

Teatr Dramatyczny Miasta Stołecznego Warszawy

Christopher Hampton

Niebezpieczna metoda

reżyseria: Agnieszka Lipiec-Wróblewska

tłumaczenie: Rubi Birden

scenografia, kostiumy: Agnieszka Zawadowskamuzyka i projekcje: Jan Miklaszewski

reżyseria światła: Jaqueline Sobiszewski

asystent reżysera światła: Aleksander Prowaliński

asystentka scenografa: Natalia Janukiewicz

kierownik produkcji: Rafał Renner

obsada: Rafał Królikowski – gościnnie (Carl Gustav Jung), Zuzanna Grabowska (Emma Jung), Martyna Kowalik (Sabina Spielrein), Mariusz Wojciechowski (Sigmund Freud), Małgorzata Niemirska (Amalia Freud), Krzysztof Ogłoza (Otto Gross), Pola Grzelewska / Ewelina Zawistowska (Agata Jung), Maja Sulewska (Dziewczynka w projekcji filmu)

fot. Katarzyna Chmura-Cegiełkowska

 

Robert Borowski – specjalista do spraw social mediów i marketingu, student Nowych Mediów i amator dobrego kina. Związany z "Teatraliami" od 2013 roku.