Panie Balcerowiczu, a gdzie mój plan rodzenia? (Położnice Szpitala św. Zofii)

Najlepiej wszystko od razu zaplanować, zrobić zawczasu cesarskie cięcie i zabrać szpitalne pieniądze. Tylko co zrobić, kiedy wody już odeszły, a ktoś koniecznie chce przyjść na świat?

Wtedy cud poczęcia przemienia się w koszmar o 4:48. Nadzieja i szczęście z powodu narodzin potomka stają się bólem po nieopłaconym znieczuleniu, zmartwieniem kolejną osobą do wyżywienia i przerażeniem, że dziecko może być chore. Coś tak bardzo naturalnego, organicznego, stanowiącego o ludzkiej egzystencji, okazuje się problemem, który można bardzo łatwo przeliczyć na wydane złotówki.  Podstawowe prawo – prawo do życia – dziwnie nie przystaje do praw ekonomii.

Monika Strzępka i Paweł Demirski nie boją się łączyć spraw tak istotnych, jak ludzkie życie, z politycznym zaangażowaniem. Te dwa tematy nie zakłócają siebie w czasie trwania spektaklu Położnice ze szpitala św. Zofii, a nawet dochodzą do widza jeszcze intensywniej. Wzruszenie miesza się z kalkulacją politycznych racji. A te są brutalne. Nikomu się nie opłaca, żebyśmy przychodzili na świat. Nawet w samych rodzicach opada radość, gdy dowiadują się, że ich dziecko będzie chore. Poruszająca jest m.in. historia pary, której dziecko urodziło się z komplikacjami. Rodzice, a co gorsza, lekarze, nie potrafili odnaleźć się w tej sytuacji. Zresztą, nawet gdy dziecko jest zdrowe można przyspieszyć wypis pacjentki ze szpitala przez podanie jej oksytocyny, hormonu wywołującego poród. I każda położna może zaśpiewać radośnie: „oksytocyna, maj low!”, jak zrobiła to Elżbieta Okupska w roli ordynatorki.

Spektakl brutalnie pokazuje, jak trudno jest już od samego początku naszego życia. Chyba że jest się przebiegłym Nowym Ordynatorem (Andrzej Kłak), który na prywatyzacji szpitala wyjdzie najlepiej, bo przecież skończył szkołę kształtującą przyszłe polskie elity. Narodziny to stres, ból i przekleństwa (piosenka z przekleństwami jest najlepszym utworem z tak rozwiniętym zabiegiem słowotwórczym). To także podnoszenie statystyk katolickich przez księdza, który jest tak naprawdę psychologiem. To również ojcowie, kompletnie nieprzygotowani do swojej roli, próbujący nadrobić braki przez udział w przeróżnych kursach. Ich także dopadają lęki przed porodem, wydaje im się, że sami są w ciąży.

W Położnicach Szpitala św. Zofii dostaje się wszystkim. Przestrzeń oddziału porodowego gromadzi absurdy i ułomności systemu, w którym żyjemy. To jeszcze bardziej podkreśla nieprzystawalność tych dwóch tematów. Najbardziej wstrząsający wydaje się wątek armii dzieci, których ojcem jest mężczyzna uważający się za generała Franca. Ma już ponad dwadzieścioro dzieci – cała grupa pojawia się na scenie w marynarkach i pieluchach i modli się o poronienie swojej matki, bo następne dziecko oznaczałoby kolejny kłopot. Nie ma już dla nich wszystkich miejsca w domu. W innej scenie rodzice wyrzekają się nowo narodzonego dziecka, bo przyszło na świat upośledzone. Aktorka w poruszającej niewinnością piosence śpiewa o utraconej miłości i bólu. W czystej kalkulacji, ani dzieciom generała, ani wspomnianym rodzicom, nie opłaca się mieć nowego potomka, boją się tego. A jednak armia przyjmuje niechciane dziecko do swojej grupy – żadnego człowieka się nie odrzuca.

Duet Strzępka i Demirski jak zwykle zaproponował spektakl poruszający tak wiele wątków i istotnych kwestii, że trudno wybrać widzowi jedną linię, którą mógłby się dać poprowadzić. Niemal każda scena dotyka bardzo ważnego tematu. Nawet gdy jest to tylko demaskowanie ojcowskich ambicji, dostrzega się niesamowitą diagnozę zarówno w tekście Demirskiego, jak i w prowadzeniu spektaklu przez Strzępkę. W Położnicach to wszystko jest zwielokrotnione przez wykorzystanie tekstów piosenek do świetnej muzyki Jana Suświły. Znane wszystkim motywy, jak np. z utworu Smells Like Teen Spirit, sprawiają, że warstwa muzyczna porywa jeszcze bardziej. Twórcy udowadniają, że o ważnych rzeczach nie trzeba mówić z podniesionym podbródkiem i wypiętą piersią. Wystarczy mówić głośno, by wszystko jak najdotkliwiej dotarło do publiczności.

Magdalena Zielińska, Teatralia Warszawa
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 59/2013

33. Warszawskie Spotkania Teatralne, 18.04.-01.05.2013, Warszawa

Teatr Rozrywki w Chorzowie

Położnice Szpitala św. Zofii

Paweł Demirski

reżyseria: Monika Strzępka

muzyka: Jan Suświłło

choreografia: Rafał Urbacki

scenografia: Maciej Chojnacki

kierownictwo muzyczne: Jerzy Jarosik.

obsada: Elżbieta Okupska, Wojciech Stolorz, Marta Tadla, Andrzej Kłak, Alona Szostak, Katarzyna Hołub, Dagmara Żuchnicka, Jarosław Czarnecki, Ewa Grysko, Izabella Malik, Dariusz Niebudek, Barbara Ducka, Marta Kloc, Jacenty Jędrusik, Bartosz Figurski, Ewelina Stepanczenko-Stolorz, Dominik Koralewski, Mikołaj Karczewski, Sebastian Chwastecki, Barbara Ducka, Małgorzata Mazurkiewicz, Małgorzata Ochabowicz, Agnieszka Saletra, Marta Sampolska, Sonia Sosna-Kostrzewa, Weronika Zięba, Emanuela Żukowska, Maciej Cierzniak, Rafał Gajewski, Kryspin Hermański, Jakub Jóźwik, Bartłomiej Kuciel, Wioleta Malchar, Estera Sławińska-Dziurosz, Anna Surma, Elżbieta Wacławek-Czmok, Kamil Baron, Bartosz Jaśkowski, Rafał Szatan, Marcin Wawrzynowicz,Aleksandra Dyjas, Wioleta Malchar, Małgorzata Mazurkiewicz, Małgorzata Ochabowicz, Estera Sławińska-Dziurosz, Sonia Sosna-Kostrzewa, Oliwia Kindla, Elżbieta Wacławek-Czmok, Emanuela Żukowska, Piotr Brodziński, Rafał Gajewski, Bartosz Jaśkowski, Jakub Jóźwik

orkiestra Teatru Rozrywki

premiera: 17 września 2011

fot. Bartłomiej Sowa