„P.” (Elementarz)

„P.” (Elementarz)

Spadanie w głąb króliczej nory i turystyczne oprowadzanie po Krainie Czarów składają się na wycieczkę dydaktyczną przez strony nowego, ale jednak niepokojąco znajomego elementarza. Jego twórcy – poetka, autorka scenariusza Barbara Klicka oraz Piotr Cieplak – za pomocą zakodowanych poetyckimi wersami scenek mówią o Krainie Rzeczywistości.

Spektakl rozpoczyna rozmowa Alicji (Edyta Olszówka) z tatą (Waldemar Kownacki), podczas której ich role odwracają się – to dorosła już córka poucza rodziciela. Kuchnia, w której rozmawiają, początkowo umiejscowiona na podniesionej antresoli po chwili zostaje opuszczona do poziomu sceny. Ten ruch jasno oddający spadanie konsekwentnie wprowadza Alicję do Krainy Czarów – od teraz każde wydarzenie będzie absurdalne, ale jednocześnie boleśnie znajome z naszej codzienności.

Przewodnikami dorosłej Alicji, która jest jednocześnie Alą z Elementarza Mariana Falskiego, są  Marian Falski i Falski Marian (Bartłomiej Bobrowski i Monika Dryl). Dorosła już bohaterka poznaje od nowa język współczesności, używany w świecie, który – choć realny – podczas oprowadzania nagle wydaje się równie absurdalny, co ten stworzony przez Lewisa Carrolla. Klicka na poziomie struktury tekstu wpisuje tę wycieczkę po Krainie Czarów w szablon elementarza – w kolejności alfabetycznej przedstawione są scenki zbudowane wokół hasła zaczynającego się na daną literę. To skondensowana lekcja o życiu w dzisiejszych czasach. W tej historii nic jednak nie jest uproszczone. Ala nie ma kota, ma za to styczność z wieloma problemami dotykającymi dzisiejsze społeczeństwo. Scenariusz porusza tematy takie jak samopoznanie, identyfikacja siebie, samospełnienie; przez relacje z drugim człowiekiem, chęć pomocy, ale późniejszy brak czytelnej komunikacji; do edukacji szkolnej, środowiska i klimatu, polityki i feminizmu. To hasła, które przedstawiają zaledwie część możliwych interpretacji surrealistycznych i groteskowych scenek, w których biorą udział Alicja i jej przewodnicy  oraz inni mieszkańcy tej Krainy.

Ważnymi bohaterami spektaklu oprócz Alicji i Falskich są Adam (Piotr Grabowski) oraz Cela (Dominika Kluźniak) i Felek (Robert Jarociński). Ich świat krzyżuje się co jakiś czas z realiami Alicji, w danym momencie niejako zawłaszczając narrację spektaklu. Każdy z nich ma swój własny elementarz, własną sieć skojarzeń, po której się porusza podczas komunikacji z drugim człowiekiem, nie mogą więc mówić dokładnie tym samym językiem, którym posługuje się Ala. Adam podczas większości swoich scen recytuje (raczej rzadko używane) słowa w kolejności alfabetycznej, takie jak „jętki, kumin, La Mancha, łyska, majtasy”. Jest zamknięty w swoim świecie, co pokazuje np. interakcja z Alicją, podczas której z jednej strony w zapętleniu pyta ją, w czym mógłby jej pomóc, ale nie mogąc dojść z nią do porozumienia w konsekwencji nie przyczynia się w żaden sposób do poprawy jej sytuacji.

W tej krainie ludzie mówią do siebie nawzajem, ale się nie rozumieją. Nie mogą zrealizować schematu sformułowanego przez Romana Jakobsona, mają problem jednocześnie z kodem, kontekstem, komunikatem oraz kontaktem. W pewnym momencie Alicja chce coś powiedzieć, ale nie może, nie ma już siły, w końcu zaczyna mówić w języku esperanto – widzimy tu problem z doborem odpowiedniego kodu. Kiedy Adam pyta Alicję, jak jej pomóc, ale nie rozumie jej odpowiedzi, powtarza więc swoje pytanie, a ona znów te same słowa – widzimy, jak bohaterowie nie potrafią ułożyć zrozumiałego komunikatu. Kontekst ważny jest na przykład w scenie dotyczącej Toni Morrison, która w wywiadzie tłumaczyła, że szukała informacji o wyglądzie wędzidła, które wykorzystywane było jako kara za pyskowanie dla czarnoskórych niewolników na plantacjach, po czym pomyślała, że nieważne jak ono wyglądało, ważne jak osoba nosząca je się czuła. Kobieta mówiąca o tym na scenie zwierza się widzom, że gdy podzieliła się kiedyś z kolegą refleksją na temat odwagi czarnoskórej pisarki, która opowiadała o tym przyrządzie i uczuciu w telewizji (jeszcze zanim dostała literacką Nagrodę Nobla), ten nie widział w tym nic nadzwyczajnego, nie przyszło mu w ogóle do głowy, że wiele kobiet jeszcze dzisiaj czuje się, jakby nosiło takie wędzidło – nieznany mu był kontekst feministyczny. (Muszę zauważyć, że nie pada słowo „feminizm”, ale scenie tej odpowiada litera F.) Ostatnim elementem potrzebnym do komunikacji jest kontakt – problem z nawiązaniem go ma na przykład Alicja podczas pierwszej rozmowy z tatą, kiedy ten nie słucha jej, tylko myślami jest przy swoim hobby – ptakach.

Elementarz Alicji – sieć skojarzeń, na których budowany jest język spektaklu – inicjowany jest przez kogoś innego, ona tylko go przyswaja. Musi poznać wszystko od nowa, ponieważ nauka z dzieciństwa, którą Ala wspomina w pierwszej scenie, zapewniająca o tym, że wszystko będzie dobrze – nie urzeczywistnia się w dorosłym świecie. Kiedy w drugiej połowie spektaklu bohaterka ma sama wprowadzić kolejną literę – nie może nic powiedzieć (Edyta Olszówka radzi sobie z tą sceną słabości i bólu równie dobrze, co z każdym innym momentem zagubienia swojej bohaterki ). Początkowo ratuje się innym językiem (esperanto), w końcu wykrztusza jedno słowo – „lek”. Klicka mistrzowsko w sposób minimalistyczny wykorzystuje język, by oddać całą gamę emocji – Alicja mówi dalej: „to jednak nie to, czegoś brakuje, on nie leczy”. Uświadamia sobie, że w tym dodanym do elementarza przez nią słowie brakuje małej kreski zmieniającej „e” w „ę”.

Alicja boi się rzeczywistości, w której ludzie nie mogą sobie pomóc. Nie rozumieją się. A w tym samym czasie drwale ścinają drzewa, nauczycielki wtłaczają uczniom nieprzydatną w życiu wiedzę, myślenie o równości nadal nie wszystkim przychodzi naturalnie, a chór armii polityków w garniturach śpiewa do nas „alfonsie, bucu, ciole, debilko, eunuchu, frajerze, gówniarko, ch…”. Ala chowa się przed tym wszystkim w strukturze elementarza, którego określona forma daje pozorne poczucie bezpieczeństwa. Na dźwięk szkolnie brzmiącego refrenu powracającego przez cały spektakl, padającego z ust Falskich – „Répétez s’il vous plaît” – rozpoczyna powtórkę z rozrywki, czyli recytację migawkowych haseł reprezentujących zagadnienia, które do tej pory zostały omówione. Ta wyliczanka występuje też w realnym świecie – to problemy ciągle istniejące, mające miejsce cyklicznie i wszędzie. Twórcy jednak sugerują, o którym państwie opowiada ich Elementarz. Przy literze „P” Cela oznajmia, że ta litera nie zostanie wykorzystana, chociaż „w pewien sposób cały spektakl jest o niej” – dla mnie Elementarz to obraz współczesnej Polski.

Julia Wróblewska, Teatralia Warszawa
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 233/2018

Teatr Narodowy w Warszawie

Barbara Klicka

Elementarz

reżyseria: Piotr Cieplak

scenografia, kostiumy, światło: Andrzej Witkowski

muzyka: Jakub Gawlik, Paweł Paprocki, Marcin Przybylski

ruch sceniczny: Leszek Bzdyl

projekcje wideo: Antoni Witkowski

efekty kaskaderskie: Andrzej Słomiński

obsada: Edyta Olszówka (Ala), Waldemar Kownacki (Tato), Monika Dryl (Falski Marian), Bartłomiej Bobrowski (Marian Falski), Marcin Przybylski (Bóg, Gutek), Piotr Grabowski (Adam), Dominika Kluźniak (Cela), Robert Jarociński (Felek), Karol Pocheć (Drwal / Ortolan), Paulina Korthals (Ola), Jakub Gawlik (gościnnie) (Marek), Paweł Paprocki (Wacek)

prapremiera: 7 grudnia 2017

fot. Yato Photography

Julia Wróblewska – studentka Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych i Społecznych UW; zastępca redaktorki oddziału warszawskiego „Teatraliów”.