Opowieść o radomskich paputkach (Baśń o dzielnym Radomirze)

Opowieść o radomskich paputkach (Baśń o dzielnym Radomirze)

Głównych bohaterów jest dwóch – tytułowy, dzielny rycerz Radomir (Przemysław Bosek) i jego Koń (Robert Mazurek). Koń to jednak nie byle jakie zwierzę – charakterny, uparty i temperamentny. A dodatkowo jego końskie serce i duszę trawi od dawna jedno, wielkie pragnienie. Przemierza świat na boso, marzną mu nogi, dlatego nieustannie marzy o… paputkach. O czym – z wrodzonym  wdziękiem – przypomina swojemu panu.

I choć paputki będą się przewijać przez całość spektaklu, to radomska Baśń o dzielnym Radomirze okaże się bajkowo opowiedzianą historią grodu nad Mleczną. Zacny rycerz Radomir wraz ze swoim kompanem, gadającym Koniem, przemierza świat, by na swej drodze  spotkać piękną, choć zaczarowaną Rusałkę (Paulina Moś) i zakochać się w niej. Złe zaklęcie ciąży nie tylko na dziewczynie, ale i na całym mieście (wybornie opowiedziana historia grodu w formie kina niemego: sekwencji prostych, czarno-białych obrazów wyświetlanych na płótnie i animowanych przez aktorów). Oczywiście zakochany po uszy Radomir postanawia wszystkich odczarować. Wyrusza w daleką podróż do Zamku Tysiąca Komnat, by odnaleźć Czarnoksiężnika (Alan Bochnak), który pomoże mu zdjąć zły czar. Po drodze – jak to w bajkach najczęściej bywa – spotka wiele postaci (Sowę, Kreta, Muchę), które w odpowiednim momencie odwdzięczają się mu za pomoc wcześniej im udzieloną. Odnaleziony Czarnoksiężnik okaże się wprawdzie mieć kłopoty z pamięcią (nie będzie sobie mógł przypomnieć zaklęcia, które może zdjąć zły czar z Rusałki), ale historia – jak na bajkę przystało – zakończy się happy endem. Rusałka zostanie w przyszłości żoną dzielnego Radomira, miasto Radom stanie się miejscem uśmiechniętych i radosnych ludzi, a Koń… dostanie swoje wymarzone paputki.

Ten napisany na zamówienie radomskiego Teatru Powszechnego tekst Marty Guśniowskiej wyreżyserował Marek Zákostelecký. Sprawnie połączył teatr żywych aktorów z lalkami – pacynkami oraz maskami. Piątka aktorów z łatwością przeskakuje z konwencji w konwencję, dając dziecięcej (choć nie tylko) publiczności ponad godzinę świetnej teatralnej zabawy. Aktorzy grają w zawrotnym tempie: co rusz zmieniają nie tylko kostiumy, lecz przeobrażają się także z postaci w postać. I to wszystko bez szarżowania, przy bezwzględnym zachowaniu aktorskiej dyscypliny.  Spektakl – przygotowany z myślą o dzieciach – jest czytelny i klarowny, ale z całą pewnością nie nudny.

I jak to w bajce dla dzieci bywa: historia biegnie szybko jak w kalejdoskopie. Scena goni scenę. Przestrzeń zmienia się w momentalnie, na oczach publiczności. „To taki trochę ‘road theatre’ (…), bohaterów spotkamy na pustyni, w lesie, w krainie lodu. (…) Ta baśń ma fajną dynamikę – została napisana tak, że trochę przypomina teatr uliczny. Jest otwarta, świeża, z ikrą…” – mówił przed premierą sam reżyser. W tę teatralną układankę doskonale wpisują się ciekawie poprowadzony przez choreografa ruch sceniczny oraz niebanalna muzyka, która jest mieszaniną średniowiecznych chorałów ze współczesnym brzmieniem jazzowym.

Spektakl jest też niezwykle barwny – bogactwo mieniących się kolorów nadaje przedstawieniu jeszcze większego uroku. Atrakcyjne kostiumy postaci – zbroja Radomira, ekwipunek Konia (zabawnie wymyślony mechanizm siodła dla rycerza), pióra i dziób Sowy, gigantyczna maska Czarnoksiężnika, kolorowa Komiwojażerka z pudłem pełnym cudów – doskonale współgrają ze stonowaną scenografią. Ale ta niepozorna dekoracja okazuje się być niezwykle pomysłowa – Zákostelecký znajduje bowiem za jej pomocą głębię sceniczną, którą wykorzystuje podczas wędrówki dwójki głównych bohaterów do dalekiego Zamku Tysiąca Komnat lub bieganiny pomiędzy komnatami. Malutka Scena Fraszka – trochę jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – rozrasta się niewyobrażalnie.

Baśń o dzielnym Radomirze to kolejna świetna realizacja Teatru Powszechnego. Radomskim twórcom znów udało się to, co najtrudniejsze – przygotować mądry spektakl dla małych i dużych. Wystawić autorską bajkę w sposób nietypowy, a jednocześnie atrakcyjny, garściami czerpiąc z wielu teatralnych konwencji i stylistyk. Wreszcie pokazać na scenie ciekawie opowiedzianą historię Radomia – jedynego miasta w Polsce, w którym konie chadzają w… paputkach.

 

Paulina Borek-Ofiara, Teatralia Radom
Internetowy Magazyn Teatralny, numer 153/2015

 

Teatr Powszechny im. Jana Kochanowskiego w Radomiu (Scena Fraszka)

Marta Guśniowska

Baśń o dzielnym Radomirze

reżyseria, scenografia: Marek Zákostelecký

dramaturgia: Elżbieta Chowaniec

muzyka: Vratislaw Šráamek

choreografia: Aneta Jankowska

obsada: Paulina Moś, Magdalena Witczak, Przemysław Bosek, Robert Mazurek, Alan Bochnak

prapremiera: 2 października 2015

fot. Marian Strudziński