Opowieść o (nie)zwykłym człowieku

Opowieść o (nie)zwykłym człowieku

Błogosławiony, prezbiter, męczennik, bohater – wielu właśnie tak określiłoby księdza Jerzego Popiełuszkę. Na deskach Teatru Polskiego w Bydgoszczy pokazano, że był on przede wszystkim człowiekiem. Popiełuszko w reżyserii Pawła Łysaka jest jednym z tych spektakli, które przeżywa się od początku do końca, siedząc na widowni i jeszcze długo po wyjściu z teatru.

Początków sukcesu sztuki należy dopatrywać się w wyrazistym tekście. Wielokrotnie nagradzana Małgorzata Sikorska-Miszczuk stworzyła opowieść o człowieku, który głosił wartości uniwersalne, poruszał tłumy i głosił prawdę. Wierzył w sprawczą moc Kościoła, podczas gdy w tragicznym momencie swojego życia ten sam Kościół go zostawił. Nasuwają się pytania: czy prawda ma taką samą wartość dla wszystkich i czy przywiązanie do ojczyzny, wiara w Boga polega tylko na sztucznym śpiewaniu patriotycznych pieśni? O jaką prawdę walczył Popiełuszko?

Na małej scenie teatru historia księdza Jerzego rozgrywa się czarno na białym – dosłownie i w przenośni. Biel scenografii Pawła Wodzińskiego pozwala zwrócić większą uwagę na ubrane w czarne stroje postaci. Wśród nich mamy tytułowego bohatera, jego oprawców, Prymasa oraz… Antypolaka – postać, której odebrano wszystko, łącznie z możliwością kibicowania naszym sportowcom. Co ciekawe, nie zrobiła tego komuna, tylko pseudopatrioci i pseudokatolicy.

Antypolak jest odzwierciedleniem współczesnej rzeczywistości. Stanowi piękną personifikację pytania: czy o taką Polskę warto było walczyć? Antypolak towarzyszy Popiełuszce w jego ostatniej drodze. Razem z nim siedzi w bagażniku Fiata 125p (genialnie wykorzystana tylna część samochodu jest punktem centralnym całej akcji), usiłując zrozumieć ideę poświęcenia się dla narodu.

Oprócz głównego wątku historii Pawel Łysak zastosował w spektaklu zaskakującą siłę metafory. W pewnym momencie widzowie są świadkami eksperymentu docenta Gruszki i profesora Nowaka, polegającego na wyhodowaniu pewnego gatunku kury – zielononóżki (niegdyś posiadanie jej było wyrazem patriotyzmu gospodarza). Ku zaskoczeniu naukowców wszystkie zwierzęta wykluwają się z czarną pręgą – uszczerbkiem na polskim patriotyzmie. Antypolak z kolei udaje się do lekarza, ponieważ skarży się na ból gardła. Okazuje się, że połknął haczyk (złapałby się na udawaniu wielkiej miłości do ojczyzny). Sfrustrowana żona Antypolaka wyładowuje na nim swoją agresję, która jest spowodowana tym , że na ekspresie do kawy od kilku dni pali się czerwona lampka. Jest to symbol, który każdy może interpretować inaczej. Dla mnie jest to sygnał do refleksji na temat znaczenia wolności w dzisiejszych czasach. To mąż szuka tej wolności, a żona żyje według schematu – coś się zepsuło, trzeba naprawić, bo nie będzie kawy dla gości i co oni wtedy pomyślą o nas? Każdy szczegół, każdy gest i ruch są w tym spektaklu doskonale dopracowane. Chapeau bas dla reżysera.

Ogromne brawa należą się także zespołowi aktorskiemu. W rolę Popiełuszki wcielił się Mateusz Łasowski, na którym – trzeba przyznać – spoczywała ogromna odpowiedzialność. Młody aktor poradził sobie z tym zadaniem doskonale, nadał księdzu Jerzemu cechy zwykłego śmiertelnika, takie jak strach czy osamotnienie. Antypolaka zagrał Roland Nowak, wykazując się niezwykłą starannością w odtworzeniu tej niełatwej wcale postaci. Wielce zaskoczył Michał Jarmicki jako Prymas – bezwzględny i stanowczy z jednej strony, z drugiej łagodny i uprzejmy. Magdalena Łaska jako znerwicowana żona dobitnie zaprezentowała sceny zapewne z niejednego polskiego domu i bardzo trafnie pokazała dezaprobatę wobec przemyśleń męża. Świenie sprawdziła się także Karolina Adamczyk w roli naiwnej docent Gruszki. Szczególne brawa należą się aktorom wcielającym się w role oprawców: Marianowi Jaskulskiemu, Pawłowi L. Gilewskiemu oraz Marcinowi Zawodzińskiemu, których realistyczna gra nadała spektaklowi niezwykle dramatycznego wyrazu. Dzięki temu bardzo dobrze wypadła scena uprowadzenia księdza. Genialnym dopełnieniem scenicznej akcji jest wspaniała muzyka Stefana Węgłowskiego, która doskonale podkreśliła powagę sytuacji.

Wystawiając Popiełuszkę, teatr podjął duże ryzyko. Tragiczna historia wzbudzająca kontrowersje broni się jednak niebywałym profesjonalizmem. Można więc stwierdzić, że to artystyczne posunięcie opłaciło się.

Maria Górecka, Teatralia Bydgoszcz
Internetowy Magazyn Teatralny „Teatralia” nr 35/2012

Teatr Polski im. Hieronima Konieczki w Bydgoszczy

Popiełuszko

Małgorzata Sikorska-Miszczuk

reżyseria: Paweł Łysak

scenografia, kostiumy: Paweł Wodziński

projekcja video: Remigiusz Zawadzki

muzyka: Stefan Węgłowski

produkcja muzyczna: Aleksander Porakh

wykonanie wokalne: Krystyna Nowak

realizacja dźwięku: Maciej Szymborski

reżyseria światła: Robert Łosicki

asystentka reżysera: Zuzanna Korbal

obsada:

Popiełuszko: Mateusz Łasowski

Antypolak: Roland Nowak

Żona: Magdalena Łaska

Docent Gruszka: Karolina Adamczyk

Profesor Nowak: Marian Jaskulski

Mordercy: Paweł Gilewski, Marcin Zawodziński, Marian Jaskulski

Prymas: Michał Jarmicki

premiera: 9 czerwca 2012