Opowieść nieznajomej (Czarne Słońce)

Opowieść nieznajomej (Czarne Słońce)

Spektakl Czarne Słońce intryguje już samą nazwą, bowiem symbol ten od tysiącleci bywa utożsamiany  z czymś mistycznym i niezwykłym. Natomiast sztuka zbudowana wokół tego hasła jest odmienna od dotychczasowych produkcji Teatru Polskiego we Wrocławiu. Czarne Słońce to bardziej doświadczenie intelektualno-zmysłowe, niż estetyczne obcowanie ze sztuką sceniczną. W tym przedstawieniu nie ma scenografii. Nie ma ruchu ani aktorów. Jest tylko słowo i ciemność.

Przed rozpoczęciem spektaklu uczestnicy zobowiązani są zapoznać się z instrukcją: nie wolno używać telefonów; jakiekolwiek światło może zaburzyć scenariusz; w trakcie pokazu będą użyte światła stroboskopowe; seans odbywa się w całkowitej ciemności. Samo wejście na wydarzenie jest nietypowe. Za muralem trzeba kierować się w prawo, przez metalowe drzwi, do małego pomieszczenia, a potem ciemnym korytarzem prosto. Na końcu czeka obsługa, która każdego podprowadza do poduszki z odblaskowym X. Wystarczy się położyć i pozwolić, aby mrok przejął władzę nad wyobraźnią.

Czarne słońce to opowieść. Nagranie, które odsłuchuje się w ciemności, leżąc na scenie Teatru Polskiego we Wrocławiu. Po wprowadzeniu we właściwą przestrzeń przedstawienia zapada cisza. Wszystko wydaje się przerażające i niezwykłe. Powoli z ciemności wydobywa się głos, który towarzyszy całemu spektaklowi. To bezimienna kobieta. Jest ona jedyną stałą w tym dziwnym świecie wyobrażeń. Mamy tutaj do czynienia z doświadczeniem podobnym do słuchania audiobooka. Jednak w tym przypadku zostaje ono pogłębione poprzez całkowite zanurzenie w mroku. Kobieta staje się przewodniczką. Opowiada ona o swoim życiu, doświadczeniach i przemyśleniach. Niezwykle delikatna barwa jej głosu i ukryta w nim wrażliwość sprawiają, że historii możemy słuchać bez cienia zmęczenia. Kobieta nie przestaje mówić, ponieważ nie chce pozwolić, aby nastała pustka, której się panicznie boi. Pogrążeni w ciemności możemy odnieść wrażenie, że znajdujemy się w środku jej głowy lub, że czytamy jej najbardziej intymne zapiski. Jaka jest ta kobieta? To kwintesencja ludzkich poszukiwań czy podróżniczka, która udaje się w głąb własnej wyobraźni?

Jej opowieść przypomina proces poszukiwania własnej tożsamości. Bohaterka opowiada o swojej podróży na plażę, o podziwianiu słońca i wszystkich towarzyszących jej uczuciach: o samotności, niezrozumieniu, bólu, nadziei…

Światła stroboskopowe okazują się tutaj niezwykle funkcjonalne – ich mocny blask sprawia, że historia wydaje się jeszcze bardziej niepokojąca. Wytworzony przez nie nastrój pozwala wierzyć, że opisywany świat nie jest do końca realny, że przebywamy na innej planecie.

Historia jest opowiedziana z tak szeroką gamą emocji, że można dać się całkowicie jej porwać. Podróż kobiety kończy się na plaży. Wtedy to podziwia ona tytułowe czarne słońce, które spala ją od środka. Jednak bohaterka nigdy nie przestanie pragnąć tego uczucia, ciągle i na nowo chce płonąć.

Po pokazie długo nikt nie wychodzi. Zupełnie jakby uczestnicy doświadczyli czegoś tak silnie wspólnotowego, że zostali przykuci do sceny i zmuszeni do słuchania szumu fal. Nie ma oklasków, rozmów ani ekscytacji. Pozostaje przyjemne ukojenie, które pojawia się, kiedy obcujemy z czymś niezwykłym.

 

Agata Iżykowska, Teatralia Wrocław
Magazyn internetowy „Teatralia”, numer 154/2015

 

Teatr Polski we Wrocławiu

Czarne Słońce

reżyseria: Łukasz Twarkowski [IP]

tekst i dramaturgia: Anka Herbut [IP]
muzyka: Bogumił Misala [IP]
koncepcja przestrzeni: Piotr Choromański [IP]
obsada: Andrzej Szeremeta, Mariae Smiarowska

premiera: 27 lipca 2015

 

Agata Iżykowska (rocznik 1992) – studiuje MISH na UWr. Z wykształcenia krytyk artystyczny, chociaż najbliżej jej do teatru. Uwielbia brytyjski teatr, szczególnie średniowieczną i współczesną dramaturgię. Na polskiej scenie docenia dobrą awangardę, chociaż nie jest miłośniczką teatrów współczesnych.