Opera okryta cieniem

Opera okryta cieniem

Jednym z wydarzeń III Festiwalu Opery Współczesnej we Wrocławiu było światowe prawykonanie La liberta chiama la liberta, czyli ostatniej części trylogii Eugeniusza Knapika. O ile muzyka i popisy wokalne bronią się same, o tyle pomysły reżyserskie rzucają cień na cały utwór: są nietrafione i trącą banalnością. Jedynym jasnym punktem w zabiegach inscenizacyjnych jest gra świateł i cieni towarzysząca tej operze.

Środki artystycznego wyrazu, którymi posługują się twórcy, miały zapewne wzbudzać zachwyt i zapewniać widzom przeżycia estetyczne w czasie oglądania widowiska. Są one jednak tak bardzo przesadzone, że można zastanawiać się, czy autorzy tych pomysłów traktują swoją publiczność poważnie. Wideo z fruwającym gołębiem nie jest – nawet pod względem jakościowym – zadowalające, a nadużywanie tego obrazu nie pomaga w zignorowaniu jego niedociągnięć; pojawia się nawet w sytuacjach nieumotywowanych fabularnie.

Scenografia, choć wstrzemięźliwa do granic możliwości, bo składająca się z ogromnych platform połączonych ze sobą i zmieniających swoje położenie w zależności od zapotrzebowania, również budzi niesmak. To, że scenografia ma być użytkowa, nie oznacza, iż widzowie powinni oglądać jej zaplecze, techników pracujących przy przesuwaniu konstrukcji. Przez ujawnienie kulisów jakiekolwiek zaangażowanie się w historię Heleny Troubleyn staje się niemożliwe i wszystkie wysiłki artystów na scenie zostają zmarnowane.

Nieudane było również wejście chóru: śpiewał nierówno, a nawet wykonywał niesynchronicznie, wydawać by się mogło, nieskomplikowaną choreografię. Niewiele lepsze okazały się popisy baletowe Anny Gancarz wcielającej się w rolę Fressi. W kilku scenach, skupiając na sobie całą uwagę, miała szansę prawdziwie zabłysnąć, jednak ani ułożona choreografia, ani jej wykonanie nie wzbudziły zachwytu.

Jedynymi udanymi zabiegami, które jednak nie mogą uratować całości dzieła, była gra świateł. To właśnie ona, uwydatniając cienie rzucane przez znajdujące się za scenograficznymi konstrukcjami postacie (dopiero szykujące się do wejścia na scenę) stała się najciekawszym chwytem wykorzystanym w spektaklu. Rosnące sylwetki sygnalizujące zbliżanie się postaci potęgowały napięcie, z kolei cienie zmieniające co rusz rozmiar sugerowały wahanie się bohatera, który obawia się wejść na scenę. Niestety, to za mało, aby móc uratować dwugodzinną operę.

Katarzyna Mikołajewska, Teatralia Wrocław

III Festiwal Opery Współczesnej, Wrocław 28 września – 5 października 2012

Opera Wrocławska

Eugeniusz Knapik

La liberta chiama la liberta

Trzecia część trylogii The Minds of Helena Troubleyn

libretto: Jan Fabre

kierownictwo muzyczne: Jacek Kaspszyk
reżyseria: Michał Zadara
dekoracje: Robert Rumas
kostiumy: Julia Kornacka
choreografia: Tomasz Wygoda
przygotowanie chóru: Anna Grabowska-Borys
reżyseria świateł: Artur Sienicki
projekcje multimedialne: Michał Zadara, Daniel Chruszcz
asystent reżysera: Łukasz Korczak

dyrygent: Bassem Akiki

inspicjent: Julian Żychowicz

obsada:
Helena Troubleyn: Maria Bulgakhova,

Fressia: Anna Gancarz,

Ragazzo: Mariusz Godlewski,

I Przyjaciółka: Aleksandra Kubas,

II Przyjaciółka: Iryna Zhytynska,

III Przyjaciółka: Katarzyna Haras

prapremiera: 28 września 1996, Warszawa (wykonanie koncertowe 3 scen)

Premiera: 30 września 2012 roku