Ona i reszta świata (Pod presją)

Ona i reszta świata (Pod presją)

Pod presją to kobieca historia ciągłego poszukiwania wewnętrznej homeostazy i negocjowania własnej pozycji w relacjach z innymi ludźmi. To opowieść o beznadziejnym uwikłaniu w nie do końca zrozumiałe normy społeczne, których realizacja stanowi jedno z największych wyzwań w życiu codziennym. Niemożność odnalezienia się w systemie narzuconych wzorców prowokuje twórców spektaklu do zadania pytania o to, czym właściwie jest normalność, co oznacza bycie normalnym i czy w ogóle można w pełni zaakceptować człowieka funkcjonującego poza odgórnie ustalonymi schematami.

Fabuła spektaklu zbudowana jest wokół postaci Mabel Longhetti (Sandra Korzeniak). Bohaterka na pierwszy rzut oka niczym się nie wyróżnia. Stara się być przykładną matką, żoną, córką, synową. Od samego początku jednak możemy zaobserwować zachowania, które pokazują, jak bardzo nie potrafi się ona odnaleźć w określonych rolach społecznych. Pełna dziecięcej wrażliwości i niewinności zdaje sobie sprawę ze swojego niedopasowania, choć może niekoniecznie rozumie, na czym polega jej problem.

Ustalona społecznie norma jest dla Mabel czymś nienaturalnym – z jednej strony jakby bawi się konwenansami towarzyskimi, wyznaczonymi wzorcami, a z drugiej miota bezsilnie, próbując postępować zgodnie z tym, czego się od niej oczekuje. Bohaterka wydaje się być pewna tylko tego, że chce uszczęśliwić, a przynajmniej nie krzywdzić tych, których kocha. Ma „pięć punktów przewodzicieli”, czyli: „miłość; przyjaźń; spokój; jestem dobrą mamą; kocham cię, jestem twoja”. Poprzez relacje z innymi ludźmi kobieta próbuje uporządkować swój świat. Ważnym życiowym punktem odniesienia jest dla niej małżeństwo z Nickiem (Piotr Bułka). Mąż pełni rolę kogoś na kształt łącznika między światem Mabel a społeczeństwem. Stara się zrozumieć motywacje swojej partnerki i usiłuje wyjaśnić jej racje innych ludzi. Akceptuje nienormatywne zachowania żony, o ile mieszczą się one w sferze prywatnej i jeśli w jego opinii nie zagrażają rodzinie. Stosunek Nicka do Mabel na forum publicznym naznaczony jest jednak wstydem. Bohater kontroluje żonę w czasie obiadu ze znajomymi i strofuje stanowczo, gdy prowadzona przez nią rozmowa oraz jej zachowanie wykraczają poza kurtuazyjną formę. Mabel bez pretensji, a raczej pełna zrezygnowania, wyznaje, że wie i rozumie, że Nickowi jest wstyd. Po czym dodaje, że ona żyje tak cały czas.

Do wyjątkowych należy również relacja postaci z dziećmi. „Zrobiłam ciebie, ciebie i ciebie” – mówi do nich z czułością. Dzieci nie widzą dziwności swojej matki, nie patrzą na nią przez pryzmat choroby. Mabel jest dla nich po prostu mamą – „najukochańszą” i kochającą bezwarunkowo. Nie oceniają zachowania, nie wykluczają jej, są aż nienaturalnie bezkrytyczne. Nie mają pretensji o to, że ze względu na stan psychiczny matki wciąż odsyłane są pod opiekę babci, ani o to, że przez niestabilność Mabel rodzice ich kolegów i koleżanek nie zgadzają się na odwiedziny. W ich postawie można zaobserwować coś, co trudno już nazwać dziecięcą naiwnością – brakuje im podstawowych ludzkich afektów, emocji, jak gniew, zaniepokojenie czy stres. Problematyczna jest również reakcja dzieci na nieobecność matki w związku z jej pobytem w szpitalu – nie widać w ich działaniu tęsknoty, jakby nie zauważyły, że w pewnym momencie ktoś bliski zniknął z ich życia. Jedynie badanie ptasiego truchła na plaży można zinterpretować jako symptom żalu wynikającego z rozłąki z matką, ale równie prawdopodobna jest tu inna motywacja – zwykła naturalna ciekawość świata. Prowokuje to pytania, na które chyba nie sposób znaleźć odpowiedzi: kim tak naprawdę jest Mabel dla swoich dzieci? Kim dzieci są dla niej? Jakie są konsekwencje bycia „nienormatywnym” rodzicem?

Pod presją bez wątpienia należy do Sandry Korzeniak. Wszystko zdaje się konsekwentnie pracować na stworzenie odpowiednich warunków dla zaistnienia i wybrzmienia jej fascynująco niepokojącej kreacji. Narracyjny środek ciężkości spektaklu zostaje położony na Mabel, a stąd wrażenie subtelnego relacjonowania świata przedstawionego z perspektywy głównej bohaterki. Dzięki temu widz z łatwością nawiązuje z nią nić porozumienia. W efekcie racjonalne, mogłoby się wydawać, przesłanki dotyczące choroby psychicznej Mabel przestają być takie oczywiste. Patrząc jej oczami, a może nawet współodczuwając, poznaje się odmienny sposób odbierania świata, który traktuje się nie jako defekt, a raczej po prostu jako inną wrażliwość.

Swoje silne oddziaływanie spektakl zawdzięcza również wielopoziomowej narracji – teatralność przenika porządek filmowy. Na oczach widza powstaje film w teatrze. Duży ekran umieszczony nad sceną służy nie tylko do transmitowania akcji w większym formacie. Kamera poprzez zbliżenia dokonuje w pewien sposób percepcyjnego wyboru za widza, skupiając jego uwagę na wybranym elemencie świata przedstawionego. Duże wrażenie robią filmowe wariacje na temat stanu psychicznego głównej bohaterki, np. w kryzysowych momentach na ekranie widać spowolnione nagranie desperacko biegającej w koło Mabel. Nie brakuje też przygotowanych wcześniej fragmentów filmowych, m.in. ze wspomnianej plaży, kopalni węgla, ulic miasta czy domu Longhettich. Trzeba przyznać, że jakość nagrania i montażu jest wyjątkowo dobra – wyłapanie momentów przejścia między transmisją na żywo a materiałem przygotowanym wcześniej bywa często niemożliwe.

Na poziomie narracyjnym ciekawe rzeczy dzieją się także w kontekście wyborów obsadowych. Bez trudu można dostrzec kolejny dualizm: jest Sandra Korzeniak, aktorka występująca gościnnie, i reszta, czyli zespół Teatru Śląskiego. Maja Kleczewska, mając zapewne świadomość tego, że nie będzie w stanie znaleźć wystarczająco silnego protagonisty w zgranym zespole, zaprasza aktorkę z zewnątrz, by stworzyć jaskrawą opozycję między główną bohaterką a pozostałymi postaciami. Dochodzi dzięki temu do zderzenia zupełnie różnych jakości aktorskich, odmiennych technik budowania roli. Zabieg ten podkreśla wyobcowanie bohaterki i uwypukla tragiczny brak możliwości komunikacji między Mabel a otaczającymi ją ludźmi spełniającymi społeczne normy. Z dość jednorodnego zespołu można wyróżnić Piotra Bułkę – znajduje to jednak pokrycie w scenariuszu, gra on przecież postać pełniącą funkcję łącznika. Dodatkowo pojawia się oczywisty wątek aktorskiego emploi Korzeniak, zwłaszcza jej roli w Personie. Marylin Krystiana Lupy. Przywołane zostają, zadawane już wcześniej, pytania o sposób tworzenia postaci oraz zdrowotne, konsekwencje silnie eksploatującej psychikę pracy nad rolą.

W reżimie społecznych konwenansów, wykluczona przez swoje otoczenie Mabel hipnotyzuje swoją odmienną wrażliwością. Bohaterka nie udaje nikogo, stara się żyć w zgodzie ze sobą i innymi. Jej beznadziejna sytuacja polegająca na uwikłaniu w sieć narzuconych odgórnie zasad, których nie potrafi, a może nie chce, respektować, silnie oddziałuje na wyobraźnię odbiorcy. Dodatkowo wytworzone za sprawą wielopoziomowej narracji napięcie na scenie wibruje i rozprzestrzenia się. Świat przedstawiony totalnie zawłaszcza widza. Trudno zrozumieć w pełni, co dzieje między sceną a widownią. Spektakl się kończy, a mimo to wciąż działa. Czuje się bliżej nieokreślone napięcie, zdenerwowanie, wewnętrzne rozedrganie, któremu brak jakiejś konkretnej przyczyny. To dziwne powidokowe wrażenie zostaje z widzem na długo.

Natalia Brajner, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn "Teatralia" nr 271/2019

Teatr Śląski im. Stanisława Wyspiańskiego
Pod presją
reżyseria: Maja Kleczewska
scenariusz sceniczny: Łukasz Chotkowski, Maja Kleczewska
dramaturgia: Łukasz Chotkowski
kostiumy: Konrad Parol
scenografia: Katarzyna Sobańska, Marcel Sławiński
muzyka: Cezary Duchnowski
zdjęcia, światło: Kacper Fertaczmontaż: Przemysław Chruścielewski
obsada: Sandra Korzeniak, Piotr Bułka, Anna Kadulska, Ewa Leśniak, Andrzej Dopierała, Antoni Gryzik, Wiesław Kupczak, Arkadiusz Machel, Marek Rachoń, Artur Święs, Andrzej Warcaba, Zbigniew Znaniecki, Marcin Całka, Kaśka Dudek, Mariusz Konieczny, Sebastia Krysiak Piotr Stanusz
premiera: 23 marca 2018

Natalia Brajner – doktorantka w Katedrze Teatru i Dramatu Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego