Odrywanie strupów (1946)

Pogrom kielecki należy do tych epizodów w polskiej historii, które do dziś budzą skrajne emocje. Tę trudną tematykę podjął Remigiusz Brzyk razem z zespołem Teatru im. Stefana Żeromskiego. W instytucji, ufundowanej nota bene przez Żyda, powstał spektakl-dokument będący ważnym głosem w dyskusji, jaka toczy się pomiędzy politykami, publicystami i historykami na temat winy, kary i współodpowiedzialności lokalnej społeczności za bestialskie zamordowanie wyznawców judaizmu z ulicy Szlak.

O wydarzeniach z lipca 1946 roku powstało wiele artykułów i książek. Niektóre z nich, jak np. Strach Jana Tomasza Grossa, stały się przyczynkiem do rozbudzenia uśpionych antagonizmów i do stawiania wzajemnych oskarżeń o to, kto odpowiada za wywołanie zamieszek. Z jednej strony polska nacjonalistyczna prawica utrzymuje, że egzekucje były prowokacją Urzędu Bezpieczeństwa, z drugiej istnieją relacje świadków mówiące o tym, że w okrutnych zabójstwach brała udział również ludność cywilna i lokalna, która w ten bestialski sposób dała upust swojej utajonej nienawiści i uprzedzeniom do Żydów. W przedstawieniu wyreżyserowanym przez  Remigiusza Brzyka brak tak wyraźnie oskarżycielskiego tonu. Jest raczej próbą rekonstrukcji pamięci miejsc i osób, uchwycenia momentu, w którym zwykły dzień zamienił się w piekło. Teatralna scena zostaje wykorzystana do przeprowadzenia terapii, uświadamiającej współczesnym Polakom, że bez szczerego i nierzadko bolesnego skonfrontowania się z własną przeszłością nie ma możliwości przepracowania traumy.

Pierwsza scena 1946 polega na stopniowym oswajaniu się z „przestrzenią” mającą kojarzyć się z kamienicą przy ulicy Szlak – tej, w której doszło do pogromu. Grupa aktorów, niczym wycieczka turystów, porusza się pomiędzy rusztowaniami  odzwierciedlającymi ówczesny układ pomieszczeń. Podczas spokojnego zwiedzania przewodnik z dbałością o najdrobniejsze szczegóły mówi zebranym o kolejnych pokojach i ich ówczesnych mieszkańcach, przebudowanej klatce schodowej czy kanalizacji. Wskazuje miejsca będące niemymi świadkami tragicznych wydarzeń. Jeśli wyjdziemy od  zbudowania przestrzeni – opartej na wspomnieniach ocalałych i dostępnych pamiątkach przeszłości – po to, by przeżyć ją na nowo, to każda kolejna scena będzie swego rodzaju  rekonstrukcją, w której  słowa umarłych są reinterpretowane przez aktorów. Trudność z jaką musieli zmierzyć się twórcy spektaklu polegała więc na tym, by odpowiednio balansować pomiędzy wiernym, uczciwym przedstawieniem tragicznych wydarzeń a teatralnym komentarzem do nich samych..

Zagłębienie się w świat  kieleckiego, upalnego lata 1946 roku  pozwala „poczuć” atmosferę tamtego okresu. Aktorzy wcielają się w role niegdysiejszych  mieszkańców kamienicy –  obserwujemy ich podczas codziennych, zwykłych czynności, takich jak kopanie w warzywnym ogródku. Wszystkim działaniom bohaterów towarzyszy nieustannie atmosfera wyczekiwania na zmianę sytuacji, w której się znaleźli. Jak sami wielokrotnie podkreślają, są w Kielcach jedynie tymczasowo, a punktem docelowym jest dla nich upragniona ziemia obiecana – Jerozolima.

Twórcy nie zdecydowali się ukazać rekonstrukcji samego pogromu, zamiast tego aktorzy rozdali widzom styropianowe żeberka z kaloryferów (jedno z narzędzi kieleckiej zbrodni). Podając sobie  z rąk do rąk otrzymane rekwizyty, publiczność miała symboliczny współudział w mordzie.  Tego rodzaju zabieg polegający na namacalnym „zetknięciu się” z historią budził duży dyskomfort, o który zapewne chodziło twórcom. W pewnym sensie mówienie nie tylko o pogromie, ale o każdym dramatycznym wydarzeniu,  ma charakter abstrakcyjny, dopóki nie staniemy twarzą w twarz z tym, o czym rozmawiamy. Czy są to tony włosów za szybą w Auschwitz, czy zabawkowe  gadżety teatralne – efekt jest podobny.

Najbardziej przejmująca część spektaklu to ta, w której cudem uratowani ranni przebywają w miejskim szpitalu. Podczas gdy lekarze, mimo bezsilności spowodowanej ograniczonymi zapasami leków, starają się pomóc poszkodowanym, na drugim planie ukazuje się seria autentycznych zdjęć z miejsca pogromu. Zbezczeszczone zwłoki dzieci oraz dorosłych tworzą upiorne tło dla dziejącej się na scenie akcji, wzbudzając w odbiorcach współczucie i przerażenie. W trakcie trwania opowieści co jakiś czas pojawiają się antysemickie wtręty, jak np. relacja jednego z przebywających na oddziale pacjentów, uskarżającego się na zachowanie polskich pielęgniarek, które pomagają Żydom jedynie z poczucia zawodowego obowiązku, a tak naprawdę chętnie odeszłyby od ich  łóżek i przestały marnować na nich leki.

By uświadomić widzom, że otwarta niechęć czy wręcz nienawiść do drugiego człowieka nigdy nie rodzi się nagle, a jest konsekwencją różnych wydarzeń dziejących się na przestrzeni wieków, twórcy odwołują się do  dwóch wyraźne oddalonych od siebie w czasie tekstów.  Pierwszym z nich jest  fragment Żywotów Świętych Starego i Nowego Zakonu księdza Piotra Skargi, w których opisuje on krwawe rytuały odprawiane na chrześcijańskich dzieciach. Co istotne, ów tekst czyta z nagrania Krzysztof Kowalewski, syn kieleckiej aktorki – przymusowej emigrantki  uciekającej z miasta tuż po wydarzeniach w lipcu 1946 roku.  Na drugim biegunie znajduje się Wiersz o zabiciu doktora Kahane Juliana Kornhausera –  teścia obecnego prezydenta RP Andrzeja Dudy.  Rzekomy antypolski wydźwięk wiersza stał się dla głowy państwa na tyle dużym kłopotem, że musiał on tłumaczyć się z interpretacji owego tekstu poetyckiego.

Typ teatru proponowany przez Remigiusza Brzyka nie ucieka ani w tanie moralizatorstwo, ani w bezmyślne oskarżenia. Twórcom udało się wyważyć proporcje między niepozbawioną refleksji rekonstrukcją przeszłości a wyrazistym przesłaniem, przestrogą dla teraźniejszości. Oczywiście teatralne przedstawienie nie ma w sobie na tyle siły, by cokolwiek realnie zmienić, ale jeżeli choć część osób po obejrzeniu 1946 będzie chciała zgłębić temat dramatu z ulicy Szlak, to będzie można mówić o kolejnym małym kroku w zbliżaniu się i wzajemnym zrozumieniu Polaków i Żydów.

 

Piotr Gaszczyński, Teatralia Kraków 

Internetowy Magazyn „Teatralia" nr 269/2019

 

Teatr im. Stefana Żeromskiego w Kielcach

Tomasz Śpiewak

1946

reżyseria: Remigiusz Brzyk

tekst: Tomasz Śpiewak

scenografia i kostiumy: Iga Słupska i Szymon Szewczyk

muzyka: Szymon Szewczyk

asystentka reżysera: Dagna Dywicka

obsada: Anna Antoniewicz (Bajla/NN), Dagna Dywicka (Elżbieta), Magda Grąziowska (Antonina/Żeberko), Ewelina Gronowska (Małgorzata), Joanna Kasperek (Joanna), Bartłomiej Cabaj (Simcha/NN), Janusz Głogowski (Stacha), Edward Janaszek (Baruch), Wojciech Niemczyk (Henryk), Andrzej Plata (Rafael), Łukasz Pruchniewicz (Czesław), Dawid Żłobiński (Andrzej) a także jako aktorzy, kibucnicy, personel szpitalu Św. Aleksandra, biegli, uczestnicy pogrzebu i walking dead oraz Krzysztof Kowalewski (głos) jako audiobook ks. Piotr Skarga „Żywoty Świętych Starego i Nowego Zakonu, Tom I, 30 marca. Męczeństwo Pacholęcia Szymona Trydenckiego od Żydów umęczonego”.

premiera: 16 grudnia 2017

fot. Natalia Kabanow

Piotr Gaszczyński (rocznik 1987) – absolwent filologii polskiej i teatrologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Nauczyciel, miłośnik groteski pod każdą postacią, dyrektor Niepublicznej Szkoły Podstawowej im. św. Joanny Molli w Krakowie. W „Teatraliach” publikuje od 2010 roku.