Nierozegrana bitwa (Don Giovanni)

Nierozegrana bitwa (Don Giovanni)

Premiera Don Giovanniego w poznańskim Teatrze Wielkim okazała się dużą niespodzianką, ponieważ… niczym zgromadzonej publiczności nie zaskoczyła. A po Pippo Delbono spodziewano się wszystkiego. Tymczasem opera toczy się swoim rytmem, zgodnie z tempem libretta i melodią partytury. Reżyser rezygnuje z walki z teatralną materią, poddając się władzy muzyki.

Delbono wielokrotnie przy okazji rozmów o swojej sztuce podkreśla wagę osobistego doświadczenia – jako pomostu między tym, co dzieje się na scenie, a widownią. Ale takich „wyjść” w stronę odbiorcy, momentów, w których wyraźnie zaznacza się indywidualny rys w interpretacji Don Giovanniego, niestety nie ma zbyt wiele. Reżyser wycofuje się ze sceny, by przemówił Mozart. Scenograficzna kreacja ogranicza przestrzeń opery do czarnego pokoju, „przestrzeni mentalnej”, w której główną rolę do odegrania mają głosy śpiewaków i emocje niesione przez muzykę. „Czarny pokój” to zbiorowy grób, zakamarki alkowy, sala balowa i cela śmierci. Delbono ogranicza aktorskie gesty i trzyma w ryzach zwyczajowe „przeżywanie” arii przez solistów. Instytucjonalny, wybitnie konwencjonalny świat opery to dla artysty wciąż dziewiczy teren (zrealizował do tej pory jedno dzieło stricte operowe, Rycerskość wieśniaczą). Niezwykły jest też dla niego linearny tok opowiadania historii. Ale wbrew oczekiwaniom, reżyser nie czerpie z cielesności śpiewaków, choć Don Giovanni – którego motywy krążą wokół seksu i śmierci – aż prosi się o przefiltrowanie go przez tematykę bliską jego twórczości. Delbono walczy z aktorami poznańskiej Opery, by utemperować ich teatralność, skupiając uwagę na wybrzmieniu słowa. Fizycznie dzieje się więc na scenie niewiele. Z różnym efektem: zdystansowanie do postaci rodzi efekty komiczne, niezborność gestów i działań służy też niekiedy wzmocnieniu fałszu w zachowaniu postaci scenicznych. Przez większą cześć spektaklu aktor-śpiewak pozostaje jednak jedynie nośnikiem artykułowanych treści.

Plastycznie spektakl jest dopracowany w szczegółach, kolorystycznie przemyślany. Delbono wykorzystuje całą skalę oświetlenia sceny. Miłosne intrygi oświetla tylko blask latarek, kulminacyjne sceny obnażające fałsz głównego bohatera toną w oślepiającym blasku żyrandoli. Reżyser gra w kolory: od niewinnej bieli, przez figlarny róż, namiętną czerwień po grobową czerń. Od pełni życia po popiół. Postać Don Giovanniego (Stanisław Kuflyuk) zachowuje w sobie Molierowską dwuznaczność, a Leporello (Wojciech Śmiłek) pozostaje jej lustrzanym odbiciem. Męski duet radzi sobie na scenie bardzo sprawnie. Jest głównym nośnikiem komediowego tonu historii. Mimo słownych utarczek, istnieje między dwiema postaciami nić przywiązania i bardzo dobra świadomość wad i zalet drugiej strony. Delbono ubiera obu mężczyzn w identyczne kostiumy przez cały czas trwania spektaklu. Don Giovanni grzeszy z rozmachem, będąc poza ogólnie przyjętą normą. A Leporello utyskuje na swojego pana, ale wrażliwość sumienia sługi łagodzi pełna kieszeń. Grzeszki pozostające w ukryciu, nie szkodzą przecież aż tak bardzo… Ostatecznie Don Giovanni przyjmuje konsekwencje swoich czynów, mimo że Leporello usilnie namawia go do kolejnej ucieczki. W niejednoznaczności oceny dwóch bohaterów tkwi potencjalnie ogromna siła, tym bardziej, że łączy ich przecież wzajemna zależność. Zapisana jest zarówno w tekście opartym na dziele Moliera, jak i w muzycznej partyturze. Tym bardziej szkoda, że Delbono nie pokusił się o podporządkowanie jednej wyraźnej linii interpretacyjnej orkiestry i śpiewaków.

Mimo że nie skandalizuje i niewiele odkrywa, spektakl jest sprawnie poprowadzony. W pierwszym akcie operowa machina toczy się bez momentów zawahania. Komizm płynie prosto z libretta i muzyki. Historia nabiera tempa w drugim akcie. Podobnie jak w wielu interpretacjach motywu Don Giovanniego, nie do końca przekonują relacje między głównym bohaterem a jego ofiarami. Choć Iwona Hossa śpiewa imponująco (Donna Anna), po obu stronach ich relacja wydaje się naznaczona fałszem. Terenem schadzek staje się kanapa „wędrująca” przez scenę w obu aktach, nadając damsko-męskim stosunkom dodatkowy walor komicznej dla obserwatora gry. Bardzo dobrze wypada duet wieśniaczy. Natalia Puczniewska (Zerlina) i Krzysztof Bączyk (Masetto) mają w sobie więcej emocji i przekonania. Delbono zostawia jednak wiele miejsc pustych, niedokończonych. W założeniu otwartych na interpretację, w efekcie mało żywych, nie naznaczonych aktorskim gestem. Niekoniecznie porywająco wypadają też sceny zbiorowe: teatr w teatrze, czyli defilada kobiet Don Giovanniego, albo taniec życia/śmierci w tle sceny umierania głównego bohatera. To zbyt oczywiste rozwiązania. Ascetyczne podejście służy momentom, w których pojawia się rys tragizmu. Spektakl jest zawieszony między dwiema „grobowymi” scenami. Spektakl poprzedza wstęp Delbono o wczesnej śmierci Mozarta i zbiorowym grobie, zilustrowanym moment później przez ułożone w szeregu ciała tancerzy. Ten sposób obrazowania wraca dopiero w trakcie konfrontacji Don Giovanniego z Komandorem. Ostatnie spotkanie robi przejmujące wrażenie. Śpiewak ma przepaskę na oczach, z trzech stron otacza go rząd krzeseł. Scena jego śmierci to egzekucja. Nam pozostaje wsłuchać się w muzykę i głos. Bohater ma przed oczami to, co my tylko możemy sobie wyobrazić. Ginie. A na scenę kolejny raz „wkracza” kanapa…

W trakcie oklasków na scenie pojawiają się współpracownicy Delbono. Trochę zagubieni, rozedrgani, na tle artystów operowych gnących się w wystudiowanych ukłonach, dokładnie obrazują to, z czym reżyser musiał zmierzyć się na scenie. W spektaklu wybrzmiał tekst, wybrzmiała muzyka, ale pozostał niedosyt. Czekaliśmy na przekroczenie granic, tymczasem bitwa pozostała nierozegrana…

Magdalena Kostuś, Teatralia Poznań
Internetowy Magazyn „Teatralia”, nr 106/2014

Teatr Wielki w Poznaniu
Don Giovanni
muzyka: Wolfgang Amadeusz Mozart
libretto: Lorenzo da Ponte
kierownictwo muzyczne: Gabriel Chmura
reżyseria, choreografia, scenografia, reżyseria świateł: Pippo Delbono
kierownictwo chóru: Mariusz Otto
obsada: Stanisław Kuflyuk (Don Giovanni), Wojciech Śmiłek (Leporello), Iwona Hossa (Donna Anna), Wioletta Chodowicz (Donna Elwira), Jeongki Cho (Don Ottavio), Natalia Puczniewska (Zerlina), Krzysztof Bączyk (Masetto), Rałał Korpik (Il Commendatore)
premiera: 22 marca 2014
fot. K. Zalewska