Niedokończone arcydzieło Jamesa Joyce’a w Ad Spectatores

Niedokończone arcydzieło Jamesa Joyce’a w Ad Spectatores

Przepis na sukces: trzy kobiety-artystki, długoletnia przyjaźń i wspólny projekt na scenie teatru Ad Spectatores. Annę Ilczuk (Teatr Polski we Wrocławiu), Agatę Kucińską (Wrocławski Teatr Lalek) oraz Martę Ojrzyńską (Teatr Stary w Krakowie, tu jako reżyserka) łączy wspólna przeszłość – wszystkie trzy ukończyły XIII Liceum we Wrocławiu, w którym grywały w amatorskim teatrze. Przyjaźń, zaufanie, otwartość to pierwiastki, bez których nie powstałby spektakl przekraczający tak wiele granic.

Znakomity duet aktorski może doprowadzić widownię do radości, która bardziej przypomina śmiech przez łzy. Nagość i wulgaryzmy nie szokują. Użyto ich, aby zmusić widzów do głębszej refleksji. Nie jest to spektakl feministyczny ,wręcz przeciwnie został skierowany  do przedstawicieli obu płci. Twórcy opowiadają o kobiecie, Molly Bloom, której postać stworzył James Joyce. Jedyne cechy, jakie łączą bohaterkę ze spektaklu z jej prototypem z Ulissesa to imię i erotyczne fantazje. Akcja nie rozgrywa się bowiem 17 czerwca 1904 roku, a kobieta nie jest mężatką.

Początkowo scenografia jest ascetyczna – białe tło z wyświetlonym hasłem „tak” – pozwala skupić uwagę na słowach na tyle, ,aby forma nie przerosła treści. Czujemy się zaskoczeni, momentami zniesmaczeni przemyśleniami Molly (perfekcyjna Anna Ilczuk), przypominającymi „monolog waginy”. Przenoszą nas one do świata kobiecych potrzeb i fantazji. Poznajemy alter ego głównej bohaterki (zmysłowa Agata Kucińska) i po chwili znajdujemy się w zagraconej sypialni, w której rozegra się jej wewnętrzna walka: starcie czerni z bielą, rozsądku z uczuciami, egoizmu z altruizmem. Refleksyjne dialogi („Wiesz, dlaczego ludzie się martwią? – Bo za dużo myślą o sobie”) świadczą o pogłębiającym się kryzysie Molly. Trzydziestolatka czuje, że „zmarnowała tak wiele szans na dziecko”, nie ma już piętnastu lat, nie może w pełni cieszyć się życiem. Dopasowała się do modnej ostatnio postawy egocentrycznej, a cały bagaż, który ma ze sobą określa jako „dres na dupie”. Napięcie stara się rozładować tutaj komicznymi sytuacjami (scena, w której pomylenie pomelo z pamelo prowokuje zmysłowy taniec w rytm Pamelo, żegnaj czy żarty o kobiecych piersiach).Molly Bloom akceptuje swoje drugie ja, chwilami stara się z nim zaprzyjaźnić, częściej jednak je zwalcza. Kpi z nadinterpretacji błahych spraw (w śnie, w którym jako aktorka wykrzykuje „Hop, dzwoneczku!”, doszukując się w nim wielkich metafor i geniuszu).

W ostatnich scenach spektaklu oglądamy zdjęcia z prywatnych archiwów aktorek, które zgodnie stwierdzają, że są tą samą osobą – choć pozornie tak się różnią – pełną sprzeczności Molly Bloom.

W zakończeniu, monologi kobiety przedstawiają filozofię życia i śmierci, metempsychozę (wiarę w reinkarnację), kiedy w tle pojawia się sielankowy obraz dwóch postaci, biegających beztrosko nad wodą.

W spektaklu nie słyszymy zawiłych metafor czy patetycznych słów. Na podstawie ostatniego epizodu Ulissesa oraz improwizacji aktorek zbudowano intymny świat kobiety, która zagubiona w swoich lękach, histerycznie pragnie coś zmienić w swoim życiu, w coś uwierzyć, kogoś pokochać. Nie można się jednak oprzeć wrażeniu, że podobny spektakl już się widziało – multimedia i scenografia kojarzą się z przedstawieniami Teatru Polskiego we Wrocławiu. Te dwie godziny poświęcone wyjątkowemu duetowi aktorskiemu wzbudzają refleksje odbiegające też nieco od tych, do jakich przyzwyczajono nas w Ad Spectatores. Aktorki świetnie się rozumieją i bawią na scenie, ten nastrój udziela się widowni. Projekt trzech przyjaciółek można uznać za dokończone dzieło i jednocześnie „niedokończone arcydzieło”.

Katarzyna Pytlos, Teatralia Wrocław

Ad Spectatores

Molly B.

reżyseria: Marta Ojrzyńska
scenografia: Michał Borczuch
współpraca scenograficzna: Aneta Charlikowska
video: Maciej Urlich
kostiumy: Mateusz Stępniak
muzyka: Maciej Zakrzewski
obsada: Anna Ilczuk, Agata Kucińska
Premiera: 12 października 2012 roku w Browarze Mieszczańskim