Niech zamarznie ogień (Wirpsza/Spójność świata)

Niech zamarznie ogień (Wirpsza/Spójność świata)

Ten tekst nie będzie recenzją ani próbą wytłumaczenia czy opisania zapomnianej modernistycznej poezji Adolfa Wirpszy, która stanowi punkt wyjścia performansu/jazzowego koncertu. Będzie natomiast próbą uchwycenia relacji słowa, języka i muzycznych dźwięków tworzących jego poetycki krajobraz.

Na początek kilka namacalnych dowodów. Na scenie trójka muzyków: Marcin Oleś i kontrabas, Bartłomiej Oleś i perkusja oraz Piotr Orzechowski i fortepian. Przy mikrofonie aktor – Radosław Krzyżowski, niczym polski Jim Morrison. Za nimi projekcja: sieć punktów połączona trójwymiarowym stelażem, jak gwiazdy tworzące konstelacje na niebie. Układ, który gdy się rozpada, przypomina unoszący się w powietrzu śnieg lub popiół. A może to tylko moje skojarzenie, bo dwa główne motywy poetyckie to pożar i mróz oraz ich zmienność. Czasami za plecami artystów widać tylko czarne tło, ale ciężko to nazwać momentem spokoju, bardziej ciszą przed burzą. Piszę jednak te słowa z pewną nieśmiałością, by nie zdradzić za dużo, by nie sugerować znaczeń i napięć czy momentów, gdy fraza wiersza wydaje się tak abstrakcyjna, oderwana od tego jak rozumiemy słowa i pojęcia, że nie sposób „zrozumieć” niczego.

Światło buduje obrazy z cieni i konturów, wydobywa fragmenty ciał i instrumentów. Czasem oślepia publiczność. Każe zamykać i otwierać oczy.

Współdziałanie muzyków i aktora to odnajdywanie wspólnych wrażeń pozostałych po lekturze poezji. Uwikłani w wydarzenie jakim jest koncert, manipulują swoim doświadczeniem, oddziałując na siebie nawzajem. Szczególnie ciekawe wydaje mi się to na początku koncertu, gdzie nieznośne, boleśnie piskliwe dźwięki współistnieją ze spokojnym, brzmiącym racjonalnie i analitycznie głosem Krzyżowskiego. Te różnice jednak z czasem się znoszą (albo przestają być zauważalne).

Krzyżowski nie chowa się za poezją i mikrofonem, a buduje intensywną obecność na scenie. Jego ciało wykrzywia się w szalonym tańcu i niemal spazmatycznych ruchach, by na powrót „zamarznąć”. Zaprasza do tańca, to znów stworząc dystans; każe zanurzyć się w teatralnym fotelu. Czasami słowa, które wypowiada, brzmią mu obco i niezrozumiale – wtedy ich lektura przypomina melorecytację w ramach zasad, które wyznacza muzyka. Mimo rozbuchanej ekspresji daleko mu do egzaltacji czy narkotycznego transu. Czy poetycki język Wirpszy może zyskać życie tylko dzięki muzyce?

To, co nieznośne niezrozumiałe, oderwane od rzeczywistości w poezji, zyskuje drugie życie właśnie dzięki jazzowym improwizacjom. Tytułowa „spójność świata” nie oznacza tylko zbilansowanego współistnienia pożaru i mrozu, gorąca i zimna, wojny i pokoju, natury i cywilizacji (które powracają w poezji Wirpszy), ale tego, co zmysłowe i znakowe, nieuchwytne i dające się opisać, uniwersalne i prywatne, zmanipulowane i autentycznie doświadczone. Czysta forma postmoderny.

 

Julia Lizurek, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 154/2015

 

Wirpsza/Spójność świata

wykonawcy: Radosław Krzyżowski (głos), Marcin Oleś (kontrabas), Bartłomiej Brat Oleś (perkusja), Piotr Orzechowski „Pianohooligan” (fortepian)

producent: Fundacja Miasto Literatury

partner: Radio Kraków

premiera: 18 października 2015

fot. Anna Kaczmarz

 

Julia Lizurek, rocznik 1990. Studentka performatyki przedstawień, reżyserka-amatorka. Poszukiwaczka poezji w teatrze i życiu codziennym.