Niech na całym świecie wojna (Wesele)

Niech na całym świecie wojna (Wesele)

Co właściwie sprawia, że Wesele Wyspiańskiego wciąż jest tak bardzo aktualne, tak szalenie pociągające? Jedną z przyczyn może być agorafilski potencjał dramatu, który wyprowadzony z pierwotnego kontekstu staje się polem dla zupełnie innego konfliktu, oddalonego od „polskiej wsi spokojnej” nie tylko czasowo, ale i znaczeniowo. Radosław Rychcik w swojej wersji Wesela postanowił podmienić sukmany noszone przez krakowskich dandysów i bronowickich chłopów na spodnie-dzwony protestantów oraz katolików z Irlandii Północnej lat siedemdziesiątych.

Agorafilia zdaje się w kontekście Wesela słowem tyleż osobliwym, co trafnym. Otóż, kojarzona z uprawianiem seksu w miejscach publicznych, wedle greckiej etymologii odczytywana jest w o wiele szerszym znaczeniu − jako potrzeba obecności w życiu publicznym czy krytyczne działanie w obszarze społecznym. Radosław Rychcik, doskonale zdając sobie sprawę z konfrontacyjnych, ba, nawet wywrotowych możliwości tekstu-kanonu, potraktował Wesele jako formę dla opowieści o wydarzeniach rozpoczętych w Belfaście w 1974, o czym expressis verbis informuje nas wyświetlony na wstępie tekst. Idąc tym klarownie wyznaczonym tropem, tytułowe wesele odbywa się nie w bronowickiej chacie, a irlandzkim pubie. A w knajpie, jak to w knajpie − uświadczymy nie tyle jurności chłopów i fantazji inteligentów, ile zblazowania lojalistów i marazmu republikanów. Żeby nieco podkolorować tę duszną atmosferę, raz zdarzy się jakaś bójka, innym razem numerek w toalecie, typowe knajpiane kokietowanie czy wreszcie alkohol, nie wiedzieć czemu, serwowany przez karła.

W irlandzkich, przecież na wskroś konfliktowych, warunkach tekst Wyspiańskiego paradoksalnie zupełnie nie wybrzmiewa, stając się momentami wręcz płaskim ornamentem, dodatkiem, który mógłby równie dobrze zastąpić irish slang (w istocie zastąpienie jest tu obecne, ale w naiwnej formie zamiany odwołań do polskiego kontekstu na kontekst wyspiarski). To tylko „słowa, słowa, słowa” – jak mówi Poeta.

Momentami-przełomami, w powierzchni niemrawego weselnego pląsu, są partie taneczne i wokalne. Począwszy od prawdziwie buntowniczej stadionowej przyśpiewki We’re from Belfast (w wykonaniu weselników płci męskiej przy akompaniamencie dźwięków przewracanych kubłów na śmieci) przez występ Racheli, która u Rychcika jest bojowniczką o wolność w outficie godnym serialowych Aniołków Charliego po urzekający występ tancerza wystylizowanego na Billy’ego Elliota. To właśnie w tej warstwie spektaklu odnaleźć można rebeliancki sznyt, którego zabrakło w pozostałych częściach, gdzie nawet zdecydowane, twarde „trza mieć buty na weselu!” brzmi jak uwaga zahukanej pensjonarki.

Udanym zabiegiem okazuje się również włączenie fragmentu autentycznej audycji radiowej dotyczącej zwycięstwa irlandzkiej reprezentacji w piłce nożnej. Był to pretekst do chwilowego zjednoczenia, a przynajmniej złagodzenia napięcia, odsunięcia polityczno-wyznaniowych konfliktów na bok na rzecz współodczuwania sportowego triumfu. To archiwalne nagranie w o wiele większym stopniu pozwala zrozumieć, czym właściwie jest północnoirlandzki konflikt oraz jego społeczne oddziaływanie, niż społeczno-polityczna zmiana sukni i dekoracji, którą proponuje reżyser.

W Rychcikowym Weselu nie mogło zabraknąć pochodu zjaw, poprzedzonego efektowną, aczkolwiek zupełnie kuriozalną sceną. Isia co jakiś czas na scenie pojawia się na wrotkach, w sukience w kratkę i, co najważniejsze – z wyraźnie zaokrąglonym brzuszkiem. Jej zastanawiająca obecność oraz wizerunek lolitki są raczej niejasne, do momentu w którym odbywa się bolesny poród. Stanowi on pewna cezurę pomiędzy rzeczywistością dosłowną a symboliczną. Scena rozwiązania pełni rolę zapowiedzi pojawienia się na scenie korowodu widm, jednak stanowi rodzaj narracyjnego naddatku. Wizualnie bardzo udanej, ale jednak wydmuszki. Ukazujące się zjawy również zostały przebrane w lokalny kostium, bo Jakub Szela przywdział strój Williama Moore’a, Wernyhora to jazzman, a widmo Malarza − Ludwika de Laveauxa − przeobraża się we wspomnianego już Billy’ego Elliota.

Finałowy chocholi taniec (wraz z Jaśkiem wygłaszającym fragmenty wiersza irlandzkiego poety Seamusa Heaneya) staje się synekdochą pewnego rodzaju eklektyzmu spektaklu, który trudno jednak traktować poważnie w kategoriach innych niż wizualne. Bo jak się okazuje mimo ponadczasowości i uniwersalności dramatu Wyspiańskiego, w zderzeniu z podjętym przez Rychcika tematem, powstała relacja na zasadzie „my jesteśmy tacy przyjaciele, co się nie lubią”. Belfast nie potrzebuje Wesela, a Weselu, żeby wybrzmiało, zupełnie nie potrzeba współczesnego kostiumu.

 

Katarzyna Oczkowska, Teatralia Kraków

Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 171/2016

 

Teatr Śląski w Katowicach

Stanisław Wyspiański

Wesele

reżyseria i adaptacja: Radosław Rychcik

scenografia i kostiumy: Anna Maria Karczmarska

music and video: Michał Lis, Piotr Lis

choreografia: Jakub Lewandowski

światło: Radosław Rychcik, Maria Machowska

realizacja dźwięku: Mikołaj Lichtański, Paweł Szymkowiak, Mirosław Witek,

realizacja napisów: Marcin Müller

asystentka reżysera: Martyna Łyko

asystentka scenografki: Katarzyna Bednarz

inspicjent: Marcin Całka

obsada: Gospodarz (Alex) Andrzej Dopierała, Pan Młody (Rob) Marcin Rychcik, Dziennikarz (Stephen Nolan) Artur Święs, Nos (Eamonn) Grzegorz Przybył, Radczyni (Barbara) Anna Kadulska, Zosia (Rose) Karina Grabowska, Haneczka (Emily, Siostra Pana Młodego) Ewa Kutynia, Maryna (Tracey) Agnieszka Radzikowska, Poeta (Seamus Heaney) Mateusz Znaniecki, Ksiądz (Wayne) Antoni Gryzik, Gospodyni (Pat, Siostra Panny Młodej) Violetta Smolińska, Panna Młoda (Penny) Ewelina Żak, Marysia (Angela) Dorota Chaniecka, Ojciec (Joe) Dariusz Chojnacki, Dziad (Rick) Adam Kopciuszewski, Jasiek  (Martin, Brat Panny Młodej) Bartłomiej Błaszczyński, Czepiec (Brendon) Zbigniew Wróbel, Klimina (Jean Mcconville) Anna Wesołowska, Kasia (Aislin) Natalia Jesionowska, Staszek  (Padraig) Michał Piotrowski, Kasper  (Ciarán) Michał Rolnicki, Kuba  (Peadar) Marek Rachoń, „Żyd“  (Lenny Murphy) Wiesław Kupczak, Rachel  (Jenny) Barbara Lubos.

Katarzyna Oczkowska – redaktor naczelna Teatraliów i doktorantka w Instytucie Sztuki Polskiej Akademii Nauk. Zajmuje się polską sztuką współczesną.