Nie widzę drzewa, nie wiem jakie to kwiaty* (Kwestia techniki)

Po preludium tańca ścianek do wyciemnionej sali wjeżdża zdalnie sterowany „samochodzik” z latarką i telefonem komórkowym. Kiedy ponownie zapala się światło, telefon dzwoni. Odbiera dziewczyna z pierwszego rzędu i przekazuje widowni informację: Mirek, Jarek i Janusz mają tremę przed wyjściem na scenę.

Jarosław Majzel, Janusz Rojek i Mirosław Wiśniewski to pracownicy techniczni Starego Teatru w Krakowie. Na wstępie przepraszają bydgoskich widzów, nie tylko za to, że nie pojawią się krakowscy, których zapewne się spodziewano, lecz także za to, że Zawisza, chociaż w pierwszej lidze, słabo kopie piłkę. Kiedy jeden z widzów oponuje, piłeczka zostaje natychmiast odbita: „Jechaliśmy tu całą noc, mogło się pozmieniać”.

Po litanii przeprosin następuje, między innymi, szczegółowa prezentacja pracownika technicznego – od ubioru, na częściach ciała kończąc („Przedramię maszynisty – łączy ramię z dłonią maszynisty”), makabryczne anegdoty, dające wyobrażenie o odpowiedzialności technicznych za zdrowie i bezpieczeństwo aktorów (z naciskiem położonym na fakt, że pozostają w jednym kawałku). Historia budowana jest piętrowo, co wzmacnia jej humorystyczny charakter. Spuszczona za wcześnie krata ucina aktorowi na wózku obie nogi. Trzymane na nich dłonie również zostały amputowane. Serię nieszczęśliwych wypadków dopełnia fakt, że aktor trzymał na kolanach małego kotka, który stracił życie.

W spektaklu pojawiła się również interakcja z przechodniami na zewnątrz budynku, w warunkach bydgoskich ograniczona do wykrzyczanego przez okno zaproszenia na przedstawienie. W Krakowie, według relacji bohaterów, zdarzały się przypadki wciągnięcia przechodniów na spektakl przez okno. Jest to o tyle wiarygodne, że Kwestia techniki grana jest na Nowej Scenie, która znajduje się na parterze. Sporo czasu zajmuje transmitowana na żywo wycieczka po ciemku na zaplecze TPB w poszukiwaniu źródła prądu. W momencie decyzji powrotu na scenę zza przepierzenia wychodzi maszynista, co samo w sobie jest komicznym chwytem. W ostatniej scenie maszyniści zostają skonfrontowani z zawodowym aktorem (Zygmunt Józefczak), który programowo okazuje się niezbyt przydatny do roli technicznego.

Panowie lokalizowanymi żartami z miejsca podbijają widownię. Sama formuła spektaklu obliczona jest na dobrą zabawę obu stron proscenium. Kwestia techniki to przezabawny, bezpretensjonalny spektakl, pokazujący tych, dzięki zaangażowaniu których grane są (niekiedy) mniej zabawne i (niekiedy) mniej bezpretensjonalne spektakle.

Show towarzyszą wyświetlane teksty haiku, korespondujące minimalistyczną formą i głębią treści z obecnością i rolą technicznego. Tym samym, całkiem serio, ich przekaz dowartościowuje jego pozycję w teatrze.

Po Wojnie, której nie przeżyłam i Aleksandrze Zec spektakl Mateusza Buszewicza to sympatyczny przerywnik w festiwalu, którego program w dużej mierze koncentruje się wokół tematyki konfliktów zbrojnych i politycznego zaangażowania teatru.

* W spektaklu użyto między innymi haiku Bashō Matsuo: „Nie widzę drzewa, nie wiem jakie to kwiaty – czy tylko zapach”. Zob. Haiku. Poeci japońscy, z jap. tłum. Agnieszka Żuławska-Umeda, , Wrocław 1983.

Cecylia Pierzchała, Teatralia Bydgoszcz
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 147/2015

 

Festiwal Prapremier,2-10 października 2015, Bydgoszcz

Narodowy Stary Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie

 Kwestia techniki

reżyseria: Michał Buszewicz

oświetleniowcy: Roman Górka, Mariusz Środa
akustyk: Tadeusz Kruczek
oprawa wizualna: Jakub Laskowski
muzyka: Krzysztof Chodkiewicz

obsada: Zygmunt Józefczak/Juliusz Chrząstowski, Jarosław Majzel, Janusz Rojek, Mirosław Wiśniewski

fot. Joanna Gałuszka

Cecylia Pierzchała – absolwentka teatrologii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie (2011). Odbijała się i odbija od różnych instytucji (m.in. Teatru Nowego w Krakowie, Fundacji Theatrum Gedanense, Ośrodka Dokumentacji Sztuki Tadeusza Kantora w Krakowie, portalu internetowego Książę i Żebrak), pisząc, redagując, adiustując, składając lub wykonując inne powierzone jej zadania. Obecnie o(d)bija się w Bydgoszczy.